Reklama

Przyjaciółka z bonusem. Zbawienie, czy przekleństwo?

Przyjaciel ma być bratnią duszą, kimś bardzo bliski, z kim można pogadać o wszystkim. Co jednak, gdy nasza koleżanka przestaje być tylko koleżanką?

Przyjaciel jest powiernikiem największych naszych sekretów i osobą, której ufamy najbardziej. Relacje mogą się skomplikować wówczas, kiedy przyjacielem jest kobieta. Zwłaszcza jeśli w pewnym momencie pojawia się pociąg seksualny i nagle przyjaciele lądują w łóżku. Wówczas, jeśli relacja nadal ma się opierać jedynie na przyjaźni i seksie, mamy do czynienia z przyjaciółmi z bonusem, albo benefitami.

To tylko przyjaźń?

Reklama

Jest to w miarę nowe zjawisko, na pewno w Polsce, gdzie popularność dopiero zyskuje. W kulturze zachodniej pojawił się dopiero około 20-30 lat temu. W Polsce jeszcze nie pojawiło się nawet dobre tłumaczenie tego określenia. Pojawiają się wymienione powyżej: "przyjaciele z bonusem", "przyjaciele z benefitami", albo "przyjaciele od seksu". Jednak nie uwidaczniają one całości relacji, jakie można zauważyć w anglojęzycznym odpowiedniku - "fuck buddies".

Na pierwszy rzut oka jest to rozwiązanie wręcz idealne. Jest niewiele kwestii, którymi należy się przejmować. Zobowiązań nie ma prawie żadnych. Zawsze można znaleźć sobie inną partnerkę i na stały układ. Do tego seks nie jest z przypadkową osobą, a z przyjaciółką, z którą po seksie można też porozmawiać.

Wydaje się, że zaspokajając potrzeby fizjologiczne, zaspokaja się również potrzeby emocjonalne, bo przecież po seksie można pogadać, wyskoczyć na piwo, no i ufamy sobie, a do tego jesteśmy niezależni i w każdej chwili możemy wrócić do przyjaźni bez seksu.

Ryzyko

Niestety okazuje się, że taki układ wcale nie jest taki dobry. Przykładów złego rozwiązania tej sytuacji może być cała masa. Przede wszystkim któreś z was może się zakochać. Co na dłuższą metę albo może zniszczyć wasze relacje, albo doprowadzić do związku. Ta druga wersja jest bardzo pozytywna, ale nie zawsze możliwa do spełnienia.

Z badań przeprowadzonych przez Timothy R. Levine’a, profesora z Michigan State University oraz Melissy A. Bisson z Wayne State University na przykładzie grupy kontrolnej złożonej ze studentów wynika, iż dzieje się tak w 10 procentach przypadków. Mniej optymistyczna wersja oferuje złamane serce i utratę przyjaciela, co jak się zdaje, dzieje się najczęściej, bo aż w 25 procentach przypadków.

Kolejną możliwą opcją jest pojawienie się kogoś trzeciego. To znaczy osoby, w której któreś z was się zakocha. Powiecie: no dobrze, wracamy do przyjacielskich relacji i już ze sobą nie sypiamy. Jednak, jak pokazuje doświadczenie i badania, sprawa nie jest taka prosta.

Osoba, z którą zaczniemy się spotykać niekoniecznie musi spełnić nasze wymagania, albo odwrotnie: my się jej nie spodobamy. Wówczas najgorsza opcja jest taka, że tracimy i przyjaciela i ewentualną partnerkę.

Kto i kiedy?

Naukowcy odkryli, że najczęściej w relacje "przyjaciel z bonusem" wchodzą osoby młode, zwłaszcza studenci, którzy nie chcą się wiązać w dłuższe relacje i dopiero poznają seksualność. Takie osoby nie są jeszcze gotowe na długotrwały związek, dlatego wolą "przetestować" relację z drugą osobą.

W tego typu relacje częściej się angażują mężczyźni. Przyznaje się do tego ponad 60 badanych. Jedynie 50 procent kobiet weszłoby do takiego związku. Do tego należy dodać, że mężczyznom bardziej zależy na bonusach, a kobietom na przyjaźni...

Z tego wynika jedynie to, że tego typu relacja ma sens jedynie wówczas, kiedy wchodzimy w nią na z góry ustalonych zasadach i staramy się być szczerzy w tym co robimy. Jeśli zaczynamy się zakochiwać należy o tym natychmiast poinformować drugą stronę. Wczesna reakcja może uratować sytuację i nie doprowadzi do tragedii.

Warto się zastanowić, czy jest się też na tyle dojrzałym, żeby się angażować fizycznie z osobą, z którą jest się związanym psychicznie. Czasem lepiej nadal podrywać dziewczyny w knajpach, a przyjaciółkę traktować jak idealnego skrzydłowego.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje