Reklama

Niepełnosprawni też chcą cieszyć się z seksu

- Seksualność osób niepełnosprawnych absolutnie nie różni się od seksualności osób pełnosprawnych. W seksie nie ma niesprawności, są tylko zaburzenia seksualne - mówi seksuolog, prof. Bassam Aouil, w rozmowie z Magdaleną Tyrałą, dziennikarką INTERIA.PL

Magdalena Tyrała: W Polsce w ogóle nie mówi się o życiu seksualnym osób niepełnosprawnych i usuwaniu barier w ich życiu intymnym. Dlaczego? Czy niepełnosprawni, w przeciwieństwie do osób pełnosprawnych, nie mają potrzeb seksualnych?

Reklama

Bassam Aouil, seksuolog, psychopterapeuta z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy: - Seksualność osób niepełnosprawnych absolutnie nie różni się od seksualności pozosłych. W seksie nie ma niesprawności, są tylko zaburzenia seksualne. Nie mówimy tu o stosunkach, o samej sprawności seksualnej, tylko o potrzebach.

- Uważam, że traktowanie seksualności w kategoriach sprawności i niesprawności jest metodologicznie niepoprawne. Możemy mówić o możliwości sprawnego funkcjonowania, czyli korzystania z tych możliwości seksualnych. No bo, co sam stosunek ma do inteligencji?

Nic?

- Tak samo seks nic nie ma do sprawności. Można mówić jedynie o problemach w funkcjonowaniu seksualnym, czy też o problemach w radzeniu sobie z pewnymi zadaniami seksualnymi. Można też mówić o barierach w wykonywaniu różnych ról seksualnych, czy też na różnych etapach samorealizacji seksualnej. Natomiast nie można, a nawet nie wolno, mówić, że ktoś jest sprawny, bądź niepełnosprawny seksualnie. Sprawność może być jedynie ograniczona.

W jakim sensie?

- W dużym stopniu seksualność człowieka wiąże się z jego życiem psychicznym, osobistym. A to, że ktoś ma taką czy inną chorobę, nie ma nic wspólnego z jego życiem intymnym. Patrząc z perspektywy tak zwanych pełnosprawnych i ich zaburzeń seksualnych widzimy, że niewiele się one różnią od problemów seksualnych, z którymi borykają się osoby niepełnosprawne. Oczywiście za wyjątkiem tych problemów, które wynikają bezpośrednio z konkretnego uszkodzenia. No bo jeżeli mamy osobę z zaburzeniami hormonalnymi, albo zaburzeniami krążenia (np. nadciśnienie, cukrzyca), to z pewnością jest pewna relacja "przyczyna-skutek", na przykład problemy z potencją. I to ma znaczenie.

- Jeżeli jednak problem wynika ze schorzenia, a jesteśmy w stanie sobie z nim poradzić, to możliwa jest normalizacja życia seksualnego takiego człowieka. Wiele osób pełnosprawnych też cierpi na zaburzenia seksualne, ale to nie wynika ze sprawności organizmu czy umysłu. Większość zaburzeń seksualnych wynika jednak z braku poczucia własnej atrakcyjności i braku samoakceptacji.

Czyli, że problemy seksualne osób niepełnosprawnych wynikają przede ze stygmatyzacji ich niepełnosprawności?

- Największy problem polega na tym, że nikt nie patrzy na niepełnosprawnych z perspektywy rozwoju osobistego, społecznego, psychoseksualnego i rodzinnego. A funkcjonowanie seksualne jest niczym innym, jak tylko produktem tego rozwoju. Jeśli więc mówimy o seksualności osób niepełnosprawnych, to mówimy przede wszystkim o poczuciu własnej wartości, samoakceptacji i poczuciu bycia akceptowanym. Mówimy też o poczuciu atrakcyjności i o poczuciu uczestniczenia w życiu innych. Osoby niepełnosprawne na skutek braku możliwości rozwoju osobistego, niejako "na dzień dobry" startują z przegranej pozycji.

Czyli osoby niepełnosprawne mają potrzeby seksualne, tylko o tym się zupełnie nie dostrzega?

- Właśnie tak.

Niepełnosprawność wcale nie musi być równoznaczna z wystąpieniem problemów w funkcjonowaniu seksualnym. Ale jeśli akurat jakieś się pojawiają, to jakie najczęściej?

- Dokładnie takie same, jak u osób pełnosprawnych: awersja seksualna, obniżenie potrzeb seksualnych, zaburzenia lubrykacji, erekcji, przedwczesny wytrysk, zaburzenia orgazmu, pochwica. I tak samo, bez względu na sprawność, jeśli nie dbamy o rozwój psychoseksualny, nie mamy zbudowanego poczucia własnej atrakcyjność i wartości, to nie będziemy czerpać satysfakcji seksualnej ze swojego życia intymnego.

A jest coś, co różni w tym względzie niepełnosprawnych od pełnosprawnych?

- Osoby niepełnosprawne są w gorszym położeniu, bo napotykają na bariery, o których rozmawialiśmy wcześniej. Sama rehabilitacja medyczna nie doprowadzi do sprawnego funkcjonowania seksualnego. Musi być kompleksowa. Celem podstawowym jest poprawa jakości aktywności seksualnej człowieka, rozumianej jako podstawa do poprawy jakości życia zarówno psychicznego, społecznego, zawodowego, jak i rodzinnego. Te aspekty naszego życia są fragmentami jednego systemu. Jeżeli jeden z elementów w pewnym momencie zaczyna szwankować, to odbija się na całości. A seks z pewnością odgrywa znaczącą rolę w naszym życiu. W życiu osób niepełnosprawnych również. U nich może być motywacją np. do rehabilitacji medycznej.

A jaką rolę mogą tu odegrać rodzice?

- Bardzo niekorzystny wpływ może mieć sposób wychowania osób niepełnosprawnych. Zwłaszcza tendencja rodziców i różnych ośrodków edukacyjnych do maskowania seksualności takich osób w okresie ich dojrzewania. Niedopuszczanie myśli, że seksualność jest ważna. Rodzice, jak i instytucje traktują samą niepełnosprawności, jako zdecydowanie ważniejszy problem, aniżeli potrzeby seksualne. Tymczasem i one mają ogromne znaczenie. Najlepiej widać to w sposobie ubierania dzieci niepełnosprawnych - dziewczynki ubierane są aseksualnie, byleby tylko nie podkreślać ich seksualności. Chłopców traktuje się w taki sam sposób - pozbawiani są oni atrakcyjności seksualnej.

Co rodzice osób niepełnosprawnych chcą przez to osiągnąć?

- Pod tym maskowaniem seksualności dziecka niepełnosprawnego kryje się lęk rodziców przed zachowaniami seksualnymi ich dzieci. Wolą myśleć, że ich dzieci nie mają żadnych potrzeb, sami w ten sposób próbują się przekonać, że tak właśnie jest. Po to, by uniknąć problemów wychowawczych z tym związanych.

Paradoksalnie mnożąc w ten sposób te problemy.

- Dokładnie. One się mnożą i to w sposób bardzo niekorzystny dla całej dalszej rehabilitacji, dla dalszego rozwoju psychoseksualnego, społecznego i rodzinnego osoby niepełnosprawnej. Tego typu urazy, negatywne doświadczenia zebrane na początku życia seksualnego stanowią istotny bodziec do kolejnych zaburzeń, np. braku akceptacji siebie, własnej atrakcyjności, w końcu seksualności.

Tak jest w przypadku osób niepełnosprawnych od dziecka. A co z tymi, które nabyły niepełnosprawność po okresie dojrzewania?

- O osobach z nabytą niepełnosprawnością, szczególnie młodych, którzy tracą sprawność, np. w wypadkach samochodowych, myślimy, jakby przed wypadkiem były super sprawne seksualnie i ich zaburzenia pojawiły się po nabyciu niepełnosprawności. A tak być nie powinno. Taka osoba mogła nabyć problemy seksualne jeszcze przed wypadkiem czy chorobą, a teraz doznany uraz wzmacnia te problemy.

Cały czas wymieniamy różne problemy seksualne mogące wystąpić u osób niepełnosprawnych. A co zrobić, by się ich pozbyć. Wiem, że istnieje coś takiego jak rehabilitacja seksualna. Na czy ona polega i co ma na celu?

- Jest to pewien proces zróżnicowanych działań - zarówno w aspektach osobisto-psychologicznych, społecznych i fizjologicznych - które mają doprowadzić do normalizacji funkcjonowania seksualnego człowieka zgodnie z jego możliwościami, czyli na tyle, na ile jego niepełnosprawność pozwala. Oprócz samej niepełnosprawności znaczną rolę odgrywają cechy indywidualne związane z temperamentem, z konkretnym środowiskiem społecznym, z przekonaniami religijnymi. Błędem byłoby patrzenie na wszystkie osoby niepełnosprawne w ten sam sposób, jakby ich rehabilitacja miała mieć ten sam cel.

A jaki jest główny cel rehabilitacji seksualnej?

- Głównym celem jest zrównoważenie możliwości i oczekiwań. Ja, psycholog i seksuolog, pomagam osobom niepełnosprawnym pod względem psychicznym, społecznym i organicznym w funkcjonowaniu seksualnym w świetle ich możliwości i ograniczeń. Jednak sposób konsumpcji zależy już od indywidualnych decyzji i sytuacji społeczno-kulturowych poszczególnych osób. Rehabilitacja seksualna nie powinna być odrębnym działem rehabilitacji. Powinna łączyć działania psychologów, nauczycieli, rehabilitantów i lekarzy - mam tu więc na myśli rehabilitację zintegrowaną. Powinna być również dostosowana do wieku niepełnosprawnego.

Czyli powinna być jednym z elementów zintegrowanej rehabilitacji człowieka? A jej celem powinno być podniesienie jakości jego życia?

- Tak być powinno. Oprócz tego musi być dynamiczna, czyli po każdym zakończonym zadaniu na danym etapie rozwojowym przechodzić się powinno do kolejnego. Za rehabilitację seksualną nie powinna odpowiadać jedna osoba, tylko cały zespół: lekarz, seksuolog, rehabilitant seksualny, pedagog. Zespół ten patrzy na problemy z różnych perspektyw i proponuje rozwiązanie. Leczenie może być farmakologiczne, ale musi być wspierane psychologicznie. Trzeba też brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe, zwłaszcza funkcjonujące w danym społeczeństwie normy - na jakie zachowania pozwalają, a na jakie już nie. Proponujemy zatem podejście całościowe.

- Nie chcemy podchodzić do rehabilitacji w sposób mechaniczny, tak jak to niestety robi cała medycyna behawioralna. W jej ramach, owszem, często osiąga się zamierzony efekt rehabilitacji, ale bez baczenia na jego skutki społeczne. Co z tego, że osoba będzie wiedziała, jak zaspokoić popęd? Ważne jest przecież to, co z tą wiedzą zrobi. Po to jest rehabilitacja seksualna osób niepełnosprawnych, by jakoś ukierunkować popęd, potrzebę seksualną. Na przykład, by nauczyć osobę upośledzoną umysłowo z nawykiem masturbacji kontrolowania popędu i realizowania go w miejscu prywatnym, a nie publicznym. W zależności od jej zachowań seksualnych, jej stan psychoseksualny albo się pogarsza, albo polepsza.

Jak rehabilitacja seksualna funkcjonuje w Polsce? Pomysł jest dobry, ale mentalność społeczna chyba raczej niesprzyjająca?

- Rehabilitacja seksualna, mimo że ma swój termin realizacji, jest umieszczona w programie rehabilitacji, na której temat powstało wiele prac naukowych, prowadzone są badania naukowe - jest akceptowana jedynie na poziomie teoretycznym. Natomiast wdrożenie jej w życie, w leczenie, w wychowanie, niestety, jest na minimalnym poziomie.

Co stanowi tu główny problem?

- Problem społeczny.

Rehabilitacja seksualna kojarzy się z prostytutką, która zaspakaja potrzeby seksualne niepełnosprawnego?

- Albo kojarzy się z prostytutką, albo wychowawcy, opiekunowie, bądź sami niepełnosprawni w danej chwili myślą tylko o przywróceniu zdrowia. Nie widzą powiązań. Poza tym rehabilitacja seksualna w Polsce budzi masę emocji. Budzi je przecież pójście do seksuologa osoby pełnosprawnej, a co dopiero jeśli dotyczy to osób niepełnosprawnych. Oni przecież nie mają żadnych potrzeb seksualnych, prawda? Naszego społeczeństwa nie stać póki co - w sensie finansowym i mentalnym - na podejmowanie takich rozwiązań w kierunku osób zdrowych, a co dopiero osób niepełnosprawnych. Co najgorsze, o rehabilitacji osób niepełnosprawnych tak naprawdę decydują osoby pełnosprawne. Rząd, ministerstwo zdrowia, parlament… Natomiast tak naprawdę każdy, kto ma kontakt z ludźmi niepełnosprawnymi doskonale wie, że problem wrze, zwłaszcza jeśli porozmawialibyśmy z samymi osobami niepełnosprawnymi. Często jest to dla nich sprawa priorytetowa.

Niepełnosprawnych jest w Polsce prawie 6 mln, więc mogliby też sami próbować zadbać o swoje interesy…

- Tak, brakuje oddolnej mobilizacji środowiska osób niepełnosprawnych. Ja w rozmowie ze środowiskami osób niepełnosprawnych często ich do tego zachęcam. Ale problem nierzadko pojawia się wśród samych zainteresowanych. Trzeba pamiętać, że osoba niepełnosprawna sama jest produktem polskiej mentalności. A zanim ta się zmieni, trochę czasu jeszcze upłynie.

A co z partnerstwem zastępczym? Mówię o funkcji tak zwanego rehabilitanta seksualnego.

- Jest to funkcja w ramach programu rehabilitacji seksualnej. Na Zachodzie, gdzie od wielu lat program rehabilitacji seksualnej doskonale spełnia swoje zadanie, na ogół tę funkcję pełnią osoby, które mają ukończone konkretne kursy, świadome są potrzeb seksualnych osób niepełnosprawnych. One przygotowują osoby niepełnosprawne do tego typu interakcji społecznej. Podczas rehabilitacji nie dochodzi do samego aktu seksualnego.

Kto zgłasza się do pełnienia funkcji rehabilitanta seksualnego?

- Nierzadko starsze kobiety. Ale nie tylko. Wśród zgłaszających się są również osoby homoseksualne, których nie interesuje kontakt seksualny z osobą płci przeciwnej. Generalnie jednak są to osoby wyrozumiałe, zdolne do zrozumienia cierpienia osoby niepełnosprawnej, do rozmów i uczenia technik seksualnych. Taka osoba dostarcza niepełnosprawnemu odwagi i uczy go akceptacji jego/jej niepełnosprawności.

Funkcja ta często mylona jest z prostytucją…

- Tak jak powiedziałem - i podkreślę to raz jeszcze - rehabilitant uczy technik zaspakajania potrzeby seksualnej, ale do stosunku seksualnego między nim a niepełnosprawnym nie dochodzi. To byłaby prostytucja. Tymczasem taka osoba to po prostu jeden z członków zespołu rehabilitacyjnego.

Jakie perspektywy ma w Polsce tego typu rehabilitacja seksualna?

- Myślę, że są szanse na jej wdrożenie. Seks przestaje powoli być tematem tabu. Społeczeństwo się zmienia, bo sposób myślenia osób młodych różni się od sposobu myślenia starszego pokolenia. Chodzi o to, by zrealizować podstawowy cel - podnieść jakość życia człowieka niepełnosprawnego na wielu płaszczyznach. I nie dyskryminować go z powodu niepełnosprawności.

Społeczeństwo powinno umożliwiać realizację podstawowych potrzeb każdego człowieka.

- Dokładnie tak. Trzeba też pamiętać, że większość tych niepełnosprawności jest nabyta w czasie. Chodzi po prostu o świadomość faktu, że choć teraz jestem decydentem i jestem zdrowy, to wcale nie oznacza, że tak będzie do końca życia. Nie wolno o tym zapominać.

Dziękuję za rozmowę.

Koniecznie przeczytaj pierwszą część rozmowy z prof. Bassamem Aouilem

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje