Reklama

Ludzie, listy piszcie!

"Bardzo Cię kocham. Nigdy nie myślałem, że to będzie tak silne, że będę o tym myślał przez cały czas. Nie przypuszczałem, że jeszcze kiedyś będę tak kogoś kochać".

I to już koniec. Stop. 160 znaków. Standardowy sms za parę groszy. Współczesne wyznanie miłości. Żyjące przez parę sekund, zanim adresat nie usunie go ze skrzynki odbiorczej.

Reklama

Żyjemy coraz szybciej, w coraz większym pośpiechu. Tak szybko, że nawet miłość wyznajemy błyskawicznie. Wystarcza nam komórka albo poczta elektroniczna. Pospiesznie, z błędami przesyłamy te parę albo paręnaście słów, które giną w powodzi spamu i informacji o promocjach.

A przecież jeszcze nie tak dawno nasi rodzice i starsi bracia zadawali sobie trochę więcej trudu, by miłosne wyznania trwały nieco dłużej. Pisali listy.

Miłosne listy bywały prawdziwymi dziełami sztuki literackiej. Do dziś urzekają pięknym pismem, wyszukanymi zdaniami, wreszcie niebanalnym papierem, na którym zostały uwiecznione. Te najsławniejsze wydawane są w zbiorach. Listy do żon, kochanek. Pełne pasji, pragnienia, pożądania, westchnień, żalu, złości. Ich autorzy nie dbali o stan konta na karcie, 160 znaków czy wyczerpującą się baterię taniego telefonu kupionego w promocji. Do ich wyznań nie dopisywały się informacje o wyprzedażach, tanich wczasach czy promocjach w fast foodach. Czy wyobrażacie sobie Witkacego klepiącego w komórce listy do żony?

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: skrzynki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje