Kocham "byłą"

Odeszła, a odchodząc wyraźnie dała do zrozumienia, że z wami już koniec, że najwyżej możecie zostać przyjaciółmi. I ty zostajesz jej "przyjacielem", bo mniej lub bardziej świadomie liczysz na coś więcej.

Rzuciła cię, nie pozostawiając złudzeń, ale tobie ciągle się wydaje, że jeszcze nic straconego, że może jeszcze dostaniesz drugą szansę. Zwłaszcza, jeśli ona wciąż nikogo nie ma. Prędzej czy później - myślisz sobie - musi przecież dojść do wniosku, że z tobą było jej lepiej.

Reklama

I choć wychodząc z nią na "kumpelskie" piwo widzisz ją jakby nowo narodzoną i wcale nie wygląda na to, żeby się bardzo męczyła sama i tęskniła za twoim męskim ramieniem, to przecież wciąż do niej dzwonisz i umawiasz się z nią głównie z tą nadzieją, że ty i ona to kiedyś jeszcze będziecie "wy".

Łudzisz się, że jeśli się zmienisz, jeśli zlikwidujesz wady, których tak w tobie nie lubiła, to ona może jeszcze do ciebie wrócić. Chcesz jej pokazać, jak się zmieniłeś, że rzuciłeś palenie, że układasz skarpetki kolorami, że wolisz dobry film niż kiepski mecz. Chcesz być blisko niej, żeby o tobie nie zapomniała, więc ciągle wydzwaniasz niby to z przyjacielskim zapytaniem "jak leci", ciągle proponujesz wspólne wyjścia.

W takiej sytuacji reguły nie ma. Zdarza się, że kobieta daje facetowi drugą szansę, jeśli widzi, jak bardzo ten się stara. Zdarza się nawet, że potem z tego pieca jest jeszcze chleb. Częściej jednak kobiety zaczynają po prostu unikać natrętnych "byłych", którzy nie potrafią zrozumieć, że to już koniec.

Bywa bowiem i tak, że ona ma już kogoś innego, ale dla ciebie, porzuconego i wciąż zakochanego, to żadna przeszkoda. Tamten - tłumaczysz sobie wbrew zdrowemu rozsądkowi - to tylko pretekst, żeby ciebie wypróbować, żeby zobaczyć, jak bardzo ci na niej zależy.

Tyle tylko, że jedyne, na co masz w takim wypadku szanse, to to, że ona nie tylko przestanie się z tobą widywać, ale nawet odbierać twoje telefony. I z wielkiej miłości nie zostanie ci nawet zwyczajna dobra znajomość. Może więc pora wreszcie przyjąć po męsku, że zawaliłeś raz na zawsze i że nie ma już odwrotu?

Dowiedz się więcej na temat: niekochana

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje