Reklama

Czy facet musi być dziś wojownikiem?

Czy nowoczesne kobiety chcą jeszcze u swojego boku męskiego wojownika? A może, o zgrozo - przerazi się niejeden silny mężczyzna - wolą delikatnego, czułego i wrażliwego domatora? W końcu same są silne i potrafią o siebie zadbać...

Opozycja siła-słabość, wedle stereotypu wyznacza różnicę między płciami. Słaba płeć żeńska i silna - męska. A siła to synonim władzy. Silny zaś to ten, który wygrywa, zdobywa i niczego się nie boi. Prawdziwy mężczyzna, to silny mężczyzna.

Reklama

To byłoby niemęskie

Według tego podziału, to mężczyzna zdobywał pożywienie, dbał o bezpieczeństwo rodziny, walczył z wrogami, częstokroć ich zabijając. Kobieta zaś zajmowała się "ogniskiem domowym", gotowała, dbała o dzieci oraz zaspokajała potrzeby mężczyzny.

Mężczyzna był rycerzem i wojownikiem - brutalnym i skutecznym, a kobieta damą - wrażliwą i bardzo kruchą, potrzebującą wsparcia silnego, męskiego ramienia.

W dawnych czasach osobnik płci męskiej, który nie był rycerzem czy wojownikiem, tracił wiele w oczach innych mężczyzn i kobiet.

Co prawda mógł zostać trubadurem albo pisarzem, ewentualnie mnichem. Ale powiedzmy sobie szczerze - to nie były atrakcyjne propozycje dla prawdziwego mężczyzny...

I choć czasy się zmieniały, to nadal prawdziwym mężczyzną był zawadiaka - silny i agresywny.

Niejeden osobnik płci męskiej słyszał w dzieciństwie "bądź mężczyzną", kiedy akurat zbierało mu się na płacz, bo bolał ząb czy brzuch. Prawdziwy mężczyzna nie mógł sobie pozwolić na płacz czy okazywanie lęku. Tak jak wojownik, który nie okazuje emocji.

A kobiety wsiadły na traktory (i nie tylko)

Przedstawiony wyżej wzorzec prawdziwego mężczyzny przekazywany był z pokolenie na pokolenie. Dopiero rewolucja przemysłowa i rozwój kapitalizmu (paradoksalnie, do których przyczynili się sami mężczyźni, bo kobiety nadal siedziały w domu), sprawiły, że mężczyzna-wojownik poczuł się niepewnie.

Od tej pory bowiem nie musiał już polować, gdyż powstały sklepy (no, chyba że na okazje, choć mawiają, że kobiety robią to lepiej...).

Ochroną społeczności i rodziny zajęła się policja i wojsko. Mało tego, nasz męski wojownik nie musiał już sam dbać o utrzymanie rodziny. Do pracy ruszyły bowiem kobiety, często osiągając wyższy status finansowy niż mężczyzna.

Czarę goryczy przelała antykoncepcja - dzięki niej kobieta sama decydowała ile,z kim i kiedy będzie miała dzieci.

Co było robić - by utrzymać przy sobie kobietę, nasz męski wojownik musiał się przekwalifikować. Zamiast ćwiczyć mięśnie, ćwiczył się w rozwijaniu własnej wrażliwości. Zaczął zwracać uwagę na emocje swojej ukochanej. Niejednokrotnie rezygnował z pracy i zajmował się dziećmi oraz domem...

Nazywam się Bond -James Bond

Jednak mimo takiej rewolucji, nadal w kulturze popularnej pełno mamy wzorców męskich wojowników. Sukcesy kasowe w kinach odnoszą filmy, w których bohaterami są przeróżni Supermeni, Batmani czy waleczni Rambo. I oczywiście, agent jej Królewskiej Mości o numerze 007, znany również jako James Bond.

Szczególnie ten ostatni może zostać uznany za wzorcowy przykład męskiego wojownika. Bo nie dość, że każdego przeciwnika pokonuje z wielką gracją, to wobec kobiet potrafi zachować się jak rasowy dżentelmen. Zresztą, nie musi się zbytnio starać, bo najczęściej wystarczy, że spojrzy na przedstawicielkę płci pięknej, a ta gotowa jest skoczyć za nim w ogień. I nie tylko...

A czy bohater niezwykle popularnego na całym świecie serialu "Dr House" nie jest wojownikiem? House jest piekielnie skuteczny. Zawsze ma racje, ale na ludzie patrzy z góry, często popada w konflikty z kolegami po fachu. Łatwego życia nie mają z nim pacjenci, bo potrafi wobec nich być bardzo cyniczny. Nie martwi się tym, że swoim zachowaniem może kogoś skrzywdzić. House walczy ze wszystkim i ze wszystkimi, ale zamiast miecza, używa swojego umysłu.

A może dwa w jednym?

Czy te filmy i przedstawiani w nich bohaterowie, są już tylko "historycznym dokumentem", pokazującym, kim był kiedyś mężczyzna? Czy może wyrażają jakąś realną tęsknotę za prawdziwym mężczyzną? Innymi słowy, czy opcja na dziś, to mężczyzna-wojownik, czy mężczyzna-domator? A może dwa w jednym?

Odpowiedź na te pytania jest, moim zdaniem, jedna. Współczesny mężczyzna powinien być wojownikiem, ale nazwałbym go inteligentnym wojownikiem. Powinien pielęgnować w sobie siłę, odwagę i pewność siebie. Ale również odpowiedzialność, wierność i czułość. Bo w dzisiejszym świecie męska siłą nadal jest potrzebna, ale w połączeniu z pełną świadomością, kiedy i jak należy jej używać.

Krzysztof Markowski

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bond | Dr House | wojownik | facet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje