Reklama

Bolesne seksu skutki

Jeszcze niedawno wydawało się, że klasyczne choroby weneryczne, takie jak kiła czy rzeżączka, to już przeszłość i dziś łapią je tylko klienci tzw. tirówek. Niestety, mogą się zdarzyć także tobie. Nawet jeśli jesteś w stałym związku.

Darek zachował się fair i stracił dziewczynę. Marek prawie porzucił żonę. Adam już do końca życia będzie się zmagał z opryszczką. Mogli temu zapobiec, ale po prostu nie wiedzieli, że mogą. A ty? Czy ty też pożałujesz kilku złotych za spokój?

Reklama

Bez happy endu

Darek jest przystojny. Każdy to powie, a już na pewno każda. O takich jak on mówi się, że może przebierać w babkach. Przesada, ale faktycznie nigdy nie miał problemów z poderwaniem dziewczyny. I trochę podrywał. Na krótko, na tydzień, dwa, czasem na jedną noc. Półtora roku temu poderwał Weronikę. I tak już zostało. Bo Weronika jest wyjątkowa. Piękna, mądra, przebojowa. I zawsze uśmiechnięta. Taką właśnie wymarzył sobie żonę. Ale do ślubu się jeszcze nie spieszą. Tymczasem tworzą klasyczną parę singli, jeśli można tak powiedzieć. Mieszkają osobno, nie mają wspólnej kasy, dzieci, samochody też mają dwa. Ale są razem. A raczej byli. Dopóki Darek nie złapał chlamydii. Głupia sprawa.

Odkąd zostali parą, Darek zapomniał o swoim wpływie na kobiety. Owszem, zdarzało mu się bywać na imprezach bez Weroniki, ale inne dziewczyny w ogóle go nie interesowały. Nie zwracał na nie uwagi, bo, no cóż, najadał się do syta z Weroniką. Dlatego gdy pewnego poranka poczuł, że coś się dzieje z jego sprzętem, z początku wcale go to nie zaniepokoiło. Czuł lekkie swędzenie, ale złożył to na karb nowego proszku do prania. "Pewnie się uczuliłem" - pomyślał. Niestety, z dnia na dzień było coraz gorzej. Swędzenie zamieniło się w pieczenie, coraz mocniejsze, aż w końcu pewnego dnia zauważył, że na końcu penisa pojawiła się dziwna biaława kropelka o nieprzyjemnym zapachu.

To była kropla, która przebrała miarkę. Poszedł do lekarza. Zwykłego, pierwszego kontaktu. Ten posłuchał uważnie objawów i nawet nie oglądając z bliska powiedział, że to pewnie rzeżączka albo chlamydia i że trzeba będzie zrobić posiew, żeby dobrać antybiotyk. Po czym zapytał, ile Darek miał ostatnio partnerek seksualnych. Ostatnio? No jedną. Weronikę. Od ponad roku sypia tylko z nią. Chociaż. Jakieś dwa tygodnie temu miał przygodę. Niewiele z tego pamięta, bo był trochę mocniej niż trochę wstawiony, ale wydaje mu się, że do czegoś tam doszło. Nie żeby konkretny seks, ale zdaje się, że poszli na lody, jeśli pan doktor rozumie, co Darek ma na myśli.

"No to ma pan kłopot, bo musi pan powiedzieć swojej stałej partnerce, że czeka ją kuracja antybiotykowa - usłyszał. - Leczenie tylko jednego z partnerów mija się z celem, gdyż natychmiast po wyleczeniu zarazi się pan od niej. A ma to o tyle znaczenie, że chlamydioza może spowodować bezpłodność,a przynajmniej powikłania w ciąży, więc jeśli planujecie mieć w przyszłości dzieci, to lepiej się tego teraz pozbyć".

Darek wyszedł załamany. Jak to powiedzieć Weronice? A może lepiej nie mówić? Może spróbować jej podrzucać tabletki do jedzenia? Tylko jak, skoro nie mieszkają razem? Antybiotyk trzeba brać co 8 albo co 12 godzin? Chodził cały dzień po mieście, kombinując, co zrobić. W końcu uznał, że musi stawić czoło sytuacji jak mężczyzna. To on dał ciała i teraz musi ponieść konsekwencje. "Jeśli kocha - wybaczy" - pomyślał. I przyznał się do wszystkiego. Niestety, Weronika albo nie kochała, albo miała zupełnie inną koncepcję miłości i nie wybaczyła. Podziękowała tylko za szczerość. I za odwagę. Darek przegrał. Zrobił błąd, przyznał się do niego i przegrał swoją szansę. Tak też bywa. Jaki wniosek wyciągnął z tej sytuacji? Od tej pory zawsze, ale to zawsze ma przy sobie prezerwatywę.

Dowiedz się więcej na temat: dziewczyny | lekarz | choroby weneryczne | dziecko | choroby | skutki | kiła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje