Reklama

Rozkosz pod kontrolą

Sęk tkwi w... trzewiach

Reklama

A raczej w ich specyficznym rejonie: mięśniach dna miednicy. Według statystyk, 90% badanych doświadcza niekontrolowanych skurczów tych mięśni tuż przed orgazmem. Ten specyficzny spazm można opisać jako czystą przyjemność, która w nieodparty sposób doprowadza do kulminacji napięcia i rozładowania, czyli ejakulacji. Taki mamy odruch.

Co nie oznacza, że jesteśmy na ten odruch skazani. Badania dobitnie wskazują, że faceci, którzy kontrolują wytrysk i miewają silne czy wielokrotne orgazmy, tuż przed nim nie odczuwają niekontrolowanych skurczów w bebechach. Dlaczego? Bo mają o wiele bardziej sprawne mięśnie dna miednicy i całego obszaru genitalnego. I to wcale nie dlatego, że tak wyposażyła ich natura (co za ulga!). Po prostu - dużo ćwiczyli.

I jeszcze coś pokrzepiającego: większość perfekcyjnie kontrolujących wytrysk i orgazm ma około trzydziestki lub powyżej i za sobą czas problemów z przedwczesnym wytryskiem. Obrazowo mówiąc językiem himalaistów: potrafią intuicyjnie balansować na szczycie góry, bez ryzyka runięcia w dół. Wraz z wiekiem i nabywaniem sprawności w ćwiczeniach, z Szybkich Billów zamienili się wmultiorgazmowców. Ponadto teraz są wstanie zafundować sobie wytrysk tylko wtedy, kiedy chcą. Hartman przekonuje, że ich biologiczne mechanizmy dochodzenia do szczytowego pobudzenia są identyczne jak u kobiet, które doświadczają wielokrotnych orgazmów.

Te analogie można odczytać na wykresach w jego sprytnym urządzeniu. A więc jednak to nie do końca prawda, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa? Jak miło.Coś jednak nas łączy.

Power PC

To nie reklama nowego komputera, ale zapowiedź treningu, który kończy się zdobyciem sprawności seksualnej godnej supermena - perfekcyjnego kontrolingu. Jej sedno tkwi w tajemniczym, ale i najbardziej zaniedbywanym mięśniu PC (z łac. pubococcygealis), znajdującym się w obszarze dna miednicy. To mięsień łonowo-guziczny. Ma kształt kolebki i podtrzymuje narządy płciowe, cewkę moczową i odbytnicę. Potocznie mówi się też o nim "mięsień miłości", ze względu na ogromną rolę, jaką odgrywa w życiu seksualnym obu płci. Podczas orgazmu mięsień ten kurczy się kilka razy, po czym, przynajmniej wśród "bohaterów jednego zrywu", do których do niedawna sam się zaliczałem, zaczyna gwałtownie wiotczeć. Potem niestety trzeba pogodzić się z towarzystwem siusiaka mięczaka, który uparcie odmawia rychłego zmartwychwstania.

Mięsień PC zyskał także miano "mięśnia Kegla", dlatego, że uczonemu o tym nazwisku udało się opracować zestaw ćwiczeń wzmacniających. Program treningu jest zupełnie bezpieczny: nie ma skutków ubocznych, za to ogromne szanse, że zmieni Twój seks na lepszy. Napinanie mięśnia PC to najbardziej wszechstronna metoda panowania nad wytryskiem: kontrolujesz nie tylko długość stosunku, ale też zdobywasz umiejętności przeżywania orgazmu bez wytrysku. To metoda najmniej obciachowa - kontrolujesz sytuację dyskretnie, tak że ona może się tego nawet nie domyślić.

Trenuj!

Szkoła kontrolerów

To działa!

Dziś, po kilkunastu miesiącach stosowania technik kontroli wytrysku, doceniłem dogłębnie ich zbawienne skutki. Po prostu przestałem traktować wytrysk jako cel seksu, choć z niego nie zrezygnowałem. Wystarczyło, że przestał odgrywać pierwsze skrzypce. Zrozumiałem, że w tym wszystkim chodzi bardziej o możliwość kontroli. Jeśli kontrolujesz wytrysk, przestajesz być niewolnikiem penisa: to ty decydujesz o nim, a nie on o tobie. Masz pełną satysfakcję. Wytrysk jest więc kwestią wyboru. Umiem odwlekać go w czasie tak długo jak chcę, przez co podczas jednego numeru zdarza mi się mieć dwa orgazmy - psychiczny i ten czysto fizyczny. Jak dobrze pójdzie, za rok - dwa będę władcą orgazmów, tzn. będę szczytował wielokrotnie za jednym zamachem. Przynajmniej chcę w to wierzyć, czego i wam życzę.

Wysłuchała: Viola Nowacka

Dowiedz się więcej na temat: DNA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje