Reklama

Co one mają w tych ustach?

Wargi - ich widok potrafi przyprawić nas o dreszcze. Wystarczy, by ich właścicielka zwilżyła je językiem, a później lekko rozchyliła.

Efekt będzie jeszcze bardziej piorunujący, jeśli kobieta wzmocni kolor swoich ust różową bądź czerwoną szminką. A na koniec, w rozchylone wargi, włoży palec, lekko go ssąc bądź nadgryzając. Żaden prawdziwy facet takiemu widokowi się nie oprze...

Reklama

Towarzyszące tym gestom, erotyczne napięcie, nie sposób określić mianem niezdrowego podniecenia. Jest ono bowiem głęboko zakorzenione w naszej naturze, a wynika z funkcji, jakie pełnią usta w międzyludzkiej komunikacji.

Sygnały świadome i nieświadome

Ale zacznijmy od początku. Relacje między ludźmi to proces nieustannego wysyłania sygnałów. Uśmiechamy się, by okazać komuś sympatię, płaczemy, by pokazać, że jest nam źle. Zginamy cztery pozostałe i prostujemy środkowy palec u dłoni, by zademonstrować naszą niechęć lub sprzeciw, klepiemy drugą osobę po plecach, dając wyraz poufałości. Podajemy dłoń na zgodę, marszczymy czoło czegoś nie rozumiejąc, głęboko oddychamy, odczuwając ulgę itd.

Wiele z tych sygnałów ma status uniwersalnych i naturalnych, wiele to gesty typowe dla danej kultury. Niektóre wyrażamy w sposób absolutnie świadomy, inne - całkowicie bezrefleksyjnie. I rzecz dla nas najważniejsza - część tych sygnałów ma charakter komunikatów seksualnych.

Sposób na zakryte genitalia

Co z tym wszystkim mają wspólnego kobiece usta? Uwarunkowania antropologiczne (budowa ciała i sposób poruszania się) oraz klimatyczne, powodują, że większość życia kobiety spędzają z zakrytymi genitaliami. Nie mogą więc, za ich pośrednictwem, wysyłać sygnałów, zachęcających do intymnej i seksualnej bliskości. I tutaj objawia się rola, jaką pełnią kobiece usta - są one mianowicie tzw. echem genitaliów (ich imitacją).

- Pozwalają przekazywać podstawowe komunikaty seksualne przy całkowicie zakrytych genitaliach właściwych - tłumaczy Desmond Morris, brytyjski zoolog, autor "Nagiej małpy" i "Zachowań intymnych". I dodaje: - Usta, podobnie jak wargi sromowe, czerwienieją i nabrzmiewają pod wpływem podniecenia seksualnego, i podobnie jak one, otaczają centralnie usytuowany otwór.

Nabrzmiałe dzięki... szmince

- Wargi dorosłej kobiety są zwykle nieco większe i bardziej mięsiste niż wargi mężczyzny - zwraca uwagę Morris. - A tę różnicę w wielkości uwypukla się jeszcze, malując szminką powierzchnię większą niż nakazywałaby linia samych ust. To również imituje powiększenie, jakiemu ulegają wargi, gdy podczas podniecenia seksualnego nabrzmiewają krwią.

No właśnie - szminka. Jak przekonuje Morris, "od zarania historii sygnały przekazywane przez wargi kobiece były wzmacniane za pomocą sztucznego barwienia". O tym, że brytyjski naukowiec ma rację, przekonuje jeden ze skarbów odkrytych w 1991 r. w Jaskini Blombos w RPA. Obok paciorków wykonanych z muszli ślimaka znaleziono tam właśnie pradawną szminkę, datowaną na... 70 tys. lat.

Autodestrukcja i zakaz

Uprzedźmy od razu oburzenie kobiet, które wykrzyczą zapewne, "że nie malują się po to, by kogokolwiek do czegokolwiek prowokować"! - Nie jest to, rzecz jasna, świadome naśladownictwo sygnałów genitalnych - pisze o używaniu szminki Morris. - Uważa się po prostu, że jest to "seksowne", czy "atrakcyjne", i kropka.

Wróćmy jednak do prawdziwych motywów wysyłania seksualnych sygnałów w postaci barwienia ust. Czasem pchają one kobiety w kierunku autodestrukcji, jak to było w przypadku naszych pra-pra(...)-babek, malujących się czerwonym... tlenkiem ołowiu. Wywołują też niezdrową determinację u osobników naszej płci - a właściwie jej purytańskich przedstawicieli, świadomych rzeczywistych celów używania szminek. Dość powiedzieć, że w latach 20-tych XX w. w USA zastanawiano się nad wprowadzeniem zakazu malowania ust - formalnie z przyczyn zdrowotnych, faktycznie obyczajowych.

Replika doskonała

Dziś nikt o tak idiotycznych pomysłach nie mówi, a produkcja szminek to jedna z najbardziej dochodowych gałęzi przemysłu kosmetycznego. I choć wiele z oferowanych "wabików na samce" ma dziś kolory zupełnie inne niż czerwony i różowy, absolutnie nie przeczy to tezie o ich rzeczywistym przeznaczeniu. - Bo chociaż kolor szminki zmienia się w zależności od mody, zawsze w końcu wraca do jakiegoś odcienia różu - przekonuje Morris.

Tylko wówczas bowiem jest repliką doskonałą - warg sromowych w stanie silnego podniecenia, racz jasna...

I co wy na to, panowie?

Marcin Ogdowski

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje