Reklama

Brak ruchu potęguje ból

Kilkanaście minut codziennych ćwiczeń fizycznych może zdziałać więcej, niż garść środków przeciwbólowych. Dlaczego więc tak rzadko decydujemy się na ruch?

Każdego z nas coś boli. Niekiedy jest to spowodowane trybem życia lub pracą, częściej wiekiem i starzeniem się organizmu. Obserwując ludzi cierpiących zauważyłem moment przełamania strachu przed boleścią, jako skutek psychologicznego działania przez tzw. sprężenie zwrotne. Myślę, że siła woli można przełamać niektóre dolegliwości bólowe. Organizm w stanie bólu broni się przed ruchem, obawiając się pogorszenia lub wzmocnienia bodźców bólowych.

Reklama

Strach paraliżuje

Podświadomość unieruchamia cały aparat ruchowy, wymuszając takie ułożenie ciała, by odczucie cierpienia nie zwiększało się. Wystarczy zmusić człowieka do zrobienia czegoś z pozoru nielogicznego, np. obciążyć bolący staw lub mięsień, aby to przełamać. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale prawie zawsze pomaga. Cóż zrobić, by człowieka na mówić do takiego działania? Używa się hipnozy lub sugestii czynnej, tzn. naciskając punkt akupresurowy, twierdząc: pański bark będzie mniej bolał i może pan zatoczyć ręką okrąg. Jest to pierwsza faza terapii. Kiedy ręka już się porusza, można zastosować np. masaż.

Dwa rodzaje narzekających

Ludzi cierpiących dziele na dwie grupy. Jedni zaczynają dzień od walki o uruchomienie obolałych, przepracowanych mięśni i stawów oraz obolałych kończyn. Ci często proszą o wskazówki, jak samemu zwalczać dolegliwości. Tych należy szanować i podziwiać. Kiedy korzystają z jakichś terapii, zawsze są świadomi potrzeby walki z bólem po to, by go w końcu wyeliminować. Prawie zawsze też im się to udaje. Grupa druga to tacy, którzy wpadają w popłoch nawet z powodu bólu zęba lub nabicia sobie guza. To najtrudniejsi z pacjentów. Rezygnują po kilku zabiegach, poddając się działaniu farmakologicznych środków przeciwbólowych. Cóż jednak począć, skoro liczba godzin wychowania fizycznego w szkołach jest niewystarczająca, a kult sprawnego ciała ma coraz mniej wyznawców? Jazda na rowerze po zakupy czy deskorolka pod nogami "człowieka na stanowisku" wzbudza u nas w najlepszym wypadku pobłażliwe uśmiechy.

Chorują coraz młodsi

Obserwujemy z niepokojem obniżenie się wieku ludzi skarżących się na różne choroby układu ruchowego. Niedobory mięśniowe to typowy zanik lub niedorozwój mięśnia spowodowanych jego nieużywaniem. Młodzież wychowana na zasadzie "Piotrusiu, tylko nie męcz się" będzie miała płaskie, niewidoczne mięśnie klatki piersiowej, fizjologicznie przecież istniejące i pracujące. Psychiczne powody powstania dolegliwości i bólu uważam za kluczowe. Szkodliwa autosugestia i strach okazują się często sprawcami napięć mięśniowych. Kompleks niższości to największy winowajca, ponoszący - moim zdaniem w lwiej części - odpowiedzialność za wszelkie objawy przykurczów, wad postawy, zaburzeń ruchliwości. Ten właśnie "przestępca" powinien być ścigany przez psychologię, będącą w służbie rehabilitacji i medycyny. Często dowartościowują swoich przyjaciół, aby "zdeptany" przez środowisko człowiek mógł poczuć się silniejszy, nie garbił się i nie opuszczał głowy, a tym samym walczył z bólem ramion w drodze do pracy, gdzie zderzy się z rzeczywistością. Podniesienie na duchu pomaga - często lepiej niż masaż

Proste sprawy do zrozumienia

Wszystko, co powoduje ograniczenie ruchomości naszego ciała, przyczynia się do powstawania dolegliwości bólowych, znużenia i zmęczenia. Zimą jednym z warunków utrzymania zdrowia jest wygodny ubiór, począwszy od butów, rajstop, bielizny, skończywszy na nakryciu głowy. Musimy wreszcie zrozumieć, jakie szkody wyrządza niewygodny biustonosz, ciasna gumka, zbyt mocno zapięty pasek od spodni, nie dopasowana czapka. Pamiętajmy, że nasze ciało nie znosi pęt, musi być ruchliwe i odpowiednio okryte, by samo mogło się bronić przed zagrożeniami, które niesie cywilizacja. Każdemu z nas wiek i upływający czas, a także zdegradowane ekologicznie środowisko przynoszą całe serie bolesnych przypadłości. W walce z bólem musimy być bezwzględni i nieustępliwi. Nie zgadzajmy się z teorią braku czasu na sport i rekreację. Wygospodarujmy 30 min. dziennie na ruch i ćwiczenia. 50 przysiadów wieczorem po długich godzinach pracy to 50 min. życia dłużej, a 50 "brzuszków" to regeneracja znerwicowanego żołądka. Chińskie przysłowie głosi: nie jest słabym ten, kto do słabości umie się przyznać, lecz ten, kto strach swój ukrywa i pielęgnuję.

Zbigniew Maziarczyk

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ćwiczenia | rekonwalescencja | gimnastyka | wypadek | kontuzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje