Reklama

Te buty miały zrewolucjonizować świat

Niewiele ponad 20 lat temu na rynku pojawiły się kolorowe buty do biegania, które dzięki temu, że nie posiadały sznurówek miały zrewolucjonizować świat. Misja nie powiodła się, ale buty z serii Puma Disc jako lifestyle'owa ikona zwariowanych lat 90' do dziś mają swoich wiernych fanów na całym świecie.

Dwie dekady temu sytuacja Pumy na rynku obuwia sportowego nie wyglądała najlepiej. Firma założona Rudolfa Dasslera wyraźnie przegrywała w walce z konkurencją. Do niepodzielnie królującego Adidasa, dołączył amerykański gigant - Nike. Dzielnie radził sobie też brytyjski Reebok. Spece z Herzogenaurach musieli porządnie wziąć się w garść, żeby znów liczyć się w grze.

 Wiosną 1991 roku Puma pokazała światu swój nowy projekt.  Biegowy but, który zamiast sznurowadeł posiadał plastikowy dysk z małym przyciskiem. Sznurowanie nie wymagało wiele wysiłku. Wystarczyło przekręcić dysk, a but dopasowywał się do stopy, dzięki naciągnięciu kilku żyłek. "Rozsznurowanie" następowało po naciśnięciu wspomnianego przycisku. Proste, prawda? Cała operacja przypominała nieco nakręcanie budzika.

 Jak przystało na wczesne lata 90. buty oferowano głównie w krzykliwych, jaskrawych kolorach, ale zdarzały się także "spokojniejsze" kolorystycznie wersje. Disc System nie był jedynym bajerem, w jaki wyposażony był but z tej serii. Podeszwa posiadała także tzw. Trinomic, czyli poduszkę powietrzną o przekroju w kształcie plastra miodu. Była to odpowiedź na patent Air Max, opatentowany kilka lat wcześniej przez konkurentów z Nike.

 Kampanię reklamową nowej serii Disc promowało hasło "Turn it on", a obuwie z obrotowym dyskiem produkowano w sumie przez trzy lata. Obok modeli biegowych, powstały także tenisowe, a nawet koszykarskie. Niestety po trzech latach produkcję wstrzymano. Powód? Zbyt wysokie koszty.

Reklama



Po zakończeniu produkcji fani modelu byli zrozpaczeni. Nieliczne pary które pojawiały się w sklepach, czy na internetowych aukcjach, znikały w błyskawicznym tempie, sprzedając się za ceny o wiele wyższe od sklepowych. Pumy Disc stały się towarem poszukiwanym i baardzo deficytowym.
 
Taka sytuacja trwała dobre kilkanaście lat. W końcu Puma zrobiła ukłon w stronę fanów modelu prowadzących nawet na rzecz obuwia kampanię "Bring it back" i w 2011 roku niespodziewanie przywróciła do oferty model Disc Blaze. Na początku w Japonii, a potem w Europie i Stanach Zjednoczonych.
 I choć biegowe pumy z obrotowym dyskiem są dostępne w niewielu miejscach i przeważnie w krótkich, limitowanych seriach, to ich fani, oraz ci którzy są po prostu zbyt leniwi, by sznurować buty, znów mogą przenieść swoje stopy do początku lat 90'.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Puma | buty do biegania | lifestyle | debiut | kampania reklamowa | lata 90.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje