Reklama

Test Faceta: Volvo S90

Volvo S90 /INTERIA.PL

Rok 2016 można śmiało nazwać czasem Volvo. Szwedzki koncern konsekwentnie odświeża wizerunek swoich samochodów, wprowadzając na rynek kolejne warianty serii 90. Zbudowane na zupełnie nowych płytach podłogowych modele 90 budują mocny przyczółek marki w sektorze premium. Jako pierwszy na ulicach pojawił się masywny SUV XC90, charakteryzujący się zachowawczą bryłą z wysmakowanymi detalami. Później przyszła pora na S90, czyli limuzynę. I ta premiera wywołała w światku motoryzacyjnym spore poruszenie. Mieliśmy okazję sprawdzić auto na drodze i przekonać się czy wrażenia z jazdy dorównują tym wizualnym.

Nowoczesna, drapieżna linia

Reklama

Patrząc na to, jak wyglądał poprzedni model S90, którego produkcję zakończono w 1998 roku, można śmiało powiedzieć, że Volvo przeszło bardzo długą drogę, odrobiło pracę domową i stworzyło auto wyjątkowe. Nowe Volvo S90 to porzucenie konserwatywnej stylistyki. Linia nadwozia przywodzi na myśl już nie klasyczną, bezpłciową limuzynę, a raczej muscle car. Wszystko za sprawą wydłużonej maski i wygiętej, wysuniętej górą ku przodowi maskownicy.

W połączeniu z nowoczesnymi światłami w kształcie litery T powoduje, że auto zwraca na siebie uwagę na ulicy w otoczeniu bezpłciowych wyłupiastych i lekko skośnych pobratymców. Również tył auta wyróżnia S90. Znać w tym aucie drapieżność i elegancję. To rzadka sztuka, aby tak udanie połączyć te dwa elementy.

Wygoda i luksus

Reklama

Nie da się ukryć, że nowe Volvo S90 zaprojektowano pod kątem wygody prowadzenia. Deska rozdzielcza i centralna konsola sterowania układami pojazdu są skierowane w stronę siedzenia prowadzącego. Jej centralnym elementem jest 9-calowy tablet, który prawie całkowicie zastąpił fizyczne przyciski. Za jego pomocą sterujemy praktycznie wszystkimi elementami w samochodzie - od regulacji siedzeń, przez składanie zagłówków po nawigację.

Wnętrze łączy elegancję z nowoczesnością. Dzięki możliwości dopasowania poszczególnych elementów pod własne gusta można stworzyć naprawdę unikatowe miejsce. W testowanych przez nas modelach spotkaliśmy się z pięknie stylizowanym drewnem czy przemawiającym do miłośników nowoczesności aluminium i chromem. Niewiele tutaj plastiku, dominuje naturalna skóra, metal, kryształ i drewno. To zachwyca, ale nie przytłacza. Jest elegancko, schludnie i stylowo.

Samochód jest też bardzo wygodny. Regulowane w każdej płaszczyźnie fotele dopasują się do dowolnej sylwetki. Istnieje możliwość dokupienia pakietu z funkcją masażu. Również tylna kanapa oferuje spory komfort. Nawet przy mocno odsuniętym fotelu przednim z tyłu pozostaje miejsce na wygodne ułożenie nóg. Tylne okna mogą zostać wyposażone w rolety, co jest szczególnie przydatne podczas podróży z dziećmi.

Wyściełana skórą kierownica jest zaskakująco nieduża, ale idealnie leży w rękach. Oczywiście, można regulować jej ustawienie tak, aby jak najlepiej pasowała do potrzeb kierowcy. Zawiera wszystkie potrzebne przełączniki umożliwiające sterowanie z jej poziomu tempomatem, systemem wspomagania jazdy czy radiem. Jest prosto i czytelnie.

Na dwa osobne słowa zasługuje system dźwięku. Dostarczone przez Bowers & Wilkins rozwiązanie powoduje szybsze bicie serca przy każdej muzyce. Możliwość ustawienia odwzorowania warunków panujących w sali koncertowej wprowadza wrażenia akustyczne na wyższy poziom. Dość powiedzieć, że w aucie znajduje się aż 19 głośników, a każdy z nich był projektowany z przeznaczeniem do konkretnego umiejscowienia właśnie w Volvo S90. Nie ma tu miejsca na standaryzację, to wrażenia, których długo się nie zapomni.

Ruszamy w trasę

Podczas testów mieliśmy okazję prowadzić modele wyposażone w silniki T6 i D4. Pierwszy z nich to 320-konna jednostka benzynowa z przeniesieniem napędu na cztery koła i automatyczną skrzynią biegów. Moc samochodu czuć na każdym kroku. Czy to podczas ruszania w ruchu miejskim, czy wyprzedzania na wąskich drogach, czy też przy szybkiej jeździe na autostradzie lub drodze ekspresowej, nigdy nie braknie nam mocy.

Auto jest bardzo ciche, choć gdy postanowimy docisnąć pedał gazu do podłogi, usłyszymy przyjemny dla ucha ryk silnika. Podczas jazdy autostradą nowe Volvo S90 pokazuje spalanie na poziomie 7 litrów na sto kilometrów. Przy tej masie samochodu jest to naprawdę imponujący wynik. Sprawdziliśmy też, jak samochód sprawuje się podczas potrzeby gwałtownego przyspieszenia przy dużej prędkości. Następuje tutaj trwające ułamek sekundy opóźnienie, po czym auto wbija pasażerów w fotele i mknie do przodu.

Co ciekawe, nawet przy prędkości 180 km/h utrzymuje ok. 3000 obrotów. To efekt zastosowania 8-biegowej skrzyni biegów. Wpływa to korzystnie na dostępną moc przy dowolnej prędkości oraz oczywiście na spalanie paliwa. Podczas ponaddwustukilometrowej trasy nie udało nam się przekroczyć średniej 7 litrów na 100 km.

Model ze 190-konnym silnikiem D4 również nie miał powodów do wstydu. W zakresie dopuszczalnych prędkości na drogach miejskich, podmiejskich i ekspresowych sprawdzał się znakomicie, zawsze oferując odpowiedni zapas mocy na wykonanie manewru. Jednocześnie przy tak dobrze wyciszonym wnętrzu praktycznie nie odczuwa się różnic między jazdą autem z silnikiem benzynowym czy wysokoprężnym. Tutaj wybór zależy tak naprawdę od preferencji użytkownika, bo możliwości pojazdu w obu wersjach są bardzo zbliżone.

Samochód sprawnie radzi sobie też z wybojami. Przebijanie się przez dziurawe boczne drogi nie powoduje dyskomfortu. Zawieszenie łagodzi nierówności i poprawia bezpieczeństwo i wygodę jazdy. Trzeba wjechać w naprawdę olbrzymie dziury, aby odczuć ich wpływ na dynamikę przejazdu.

Bezpieczeństwo najwyższej klasy

Volvo od zawsze wiodło prym w zakresie bezpieczeństwa na drogach. Nie inaczej jest w przypadku Volvo S90, w którym zastosowano najnowocześniejsze systemy ochronne, w tym pierwszy w skali światowej system wykrywania dużych zwierząt. Auto wykrywa zwierzęta i inne duże obiekty, które mogą wtargnąć przed maskę i pozwala zareagować adekwatnie do sytuacji. Na początku system ostrzega kierowcę o możliwej kolizji, a jeśli ten nie wykona żadnych czynności, auto samoczynnie wyhamowuje, aby nie doprowadzić do zderzenia.

I to naprawdę działa. Podczas jazdy lokalnymi drogami wymuszono na nas pierwszeństwo. Samochód zareagował przynajmniej o sekundę wcześniej niż kierowca, wyhamowując do bezpiecznej prędkości.

Bezkompromisowość w dziedzinie bezpieczeństwa widać także podczas jazdy. Zamontowane w masce radar i czujniki wykrywają odległość od poprzedzającego pojazdu i wyświetlają na szybie ostrzeżenie o zbyt małej przestrzeni pomiędzy Volvo S90, a autem z przodu. Preferowane przez system odstępy są naprawdę duże i raczej nie spodobają się miłośnikom jazdy na zderzaku. Samochód czyta też znaki drogowe i rozpoznaje teren dookoła wyświetlając na szybie odpowiednie komunikaty i wyraźnie sygnalizując przekroczenie prędkości.

Bywają chwile, gdy systemowi zdarza się podać nieprawidłowe dane, gdy np. zarejestruje znak ograniczenia do 50 km/h znajdujący sią na zjeździe z autostrady czy drogi ekspresowej. To jednak drobna niedogodność i przypomnienie, że warto jednak myśleć samodzielnie.

Powrót w wielkim stylu

Fantastycznym rozwiązaniem jest z kolei wykrywanie linii wyznaczających krawędź drogi i pasa ruchu. Przy szerokości auta wynoszącej 1,89 metra (z lusterkami 2,02 m) jest to bardzo przydatna funkcja. Podczas zmiany pasa ruchu bez włączonego kierunkowskazu system delikatnie kontruje kierownicą, nie pozwalając przypadkiem opuścić toru jazdy. Oczywiście, nie jest to całkowita blokada i manewr jest możliwy do wykonania, ale wymaga świadomego działania kierowcy. Za tą funkcją idzie też Pilot Assist. Dzięki niemu Volvo S90 porusza się w trybie półautonomicznym. Oznacza to, że samoczynnie utrzymuje się na pasie autostrady, pokonuje zakręty i dopasowuje prędkość do warunków na drodze.

Elektronika nie pozwala na zdjęcie rąk z kierownicy, wyświetlając odpowiednie ostrzeżenie. Jest to jednak krok na drodze do pojazdów autonomicznych. Dodajmy, że wyjątkowo udany, bo jazda po autostradzie jeszcze nigdy nie była tak płynna. Miłym dodatkiem są też wyświetlacze na lusterkach, ostrzegające, że inny pojazd znajdzie się w tzw. martwej strefie.

Volvo S90 to powrót w wielkim stylu. Otrzymaliśmy zamknięte w pięknej bryle, dopracowane, dynamiczne, bezpieczne i luksusowe auto, które może sporo zmienić w sektorze samochodów premium.

Adam Wieczorek

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje