Reklama

Elektroniczny savoir vivre

Kto sporządzi kodeks regulujący korzystanie z telefonów komórkowych, laptopów, iPodów w restauracjach, na ulicy, w kinach? Piski odbieranych sms-ów, dźwięk dzwonka telefonu i przyciszone rozmowy telefoniczne rozlegające się w kinowej sali już nikogo nie dziwią.

Mimo że przyjęło się, że komórki wyłączamy tuż po wejściu do sali kinowej, teatralnej czy filharmonii, ba, przed wejściem do tych instytucji są umieszczane znaki informujące o tym widzów, niewiele osób stosuje się do tej zasady.

Reklama

Relacja na żywo

- Podczas występu zespołu flamenco zaaferowana pani relacjonowała przyciszonym głosem, co widzi na scenie, w dodatku podnosząc co kilka minut aparat i robiąc tańczącym zdjęcia - opowiada Karolina Kossak, nauczyciel akademicki. - Kiedy zwróciliśmy jej uwagę na niestosowność zachowania, była bardzo zdziwiona.

Na szczęście takie zachowania, przynajmniej w salach koncertowych, nie stały się jeszcze normą. - Nie zdarzyło mi się jeszcze usłyszeć dźwięku telefonu komórkowego podczas koncertu i nie stosujemy takiego zakazu. Zakładamy, że melomani wiedzą, jak się zachować w filharmonii - tłumaczy Tomasz Bęben, kierownik działu rozwoju i reklamy Filharmonii Łódzkiej. - Gorzej jest w kinie. Tam faktycznie ta zasada nie jest przestrzegana.

Rozmowa zakazana

Nieformalna etykieta zakazuje także rozmów telefonicznych, odbierania i wysyłania sms-ów podczas spotkań towarzyskich w restauracjach, pubach i kawiarniach. Zwłaszcza, że głośna rozmowa niekoniecznie musi sprzyjać intymnej atmosferze kolacji we dwoje. Gorzej, że siedzący obok nas muszą wysłuchiwać telefonicznych zwierzeń dotyczących pracy, dzieci czy kłopotów z psem.

Podobnie sprawa wygląda podczas jazdy miejskimi środkami komunikacji. Autobusowe czy tramwajowe "tokowania" są na porządku dziennym. Celują w tym zwłaszcza młodzi ludzie, a głośne rozmowy przeplatane są gęsto słowami na "k..." i "ch...".

Bardzo niemile widziane jest odwoływanie spotkań za pomocą sms-ów. Do absolutnego braku taktu zalicza się zrywanie znajomości przez wysłanie wiadomości za pomocą komórki. - To ma wymiar jakiejś emocjonalnej niedojrzałości i tchórzostwa - ocenia Konrad Pluciński, psycholog.

Netetykieta rządzi

- Netetykieta nie jest skomplikowana - mówi Janusz Lewandowicz, moderator jednego z portali internetowych. - Polega ona, w dużym skrócie mówiąc, na nierozsyłaniu na forach spamów - czyli reklam - oraz nieobrażaniu innych uczestników dyskusji, chyba że jest to dozwolone. Daniel Stachura, uczestnik kilku grup dyskusyjnych, podaje także przykłady forów, na których nie można umieszczać postów z załącznikami.

- Z reguły netetykieta jest umieszczana w opisie grupy - mówi Daniel Stachura. - Internauci starają się jej przestrzegać, ale z tym bywa rożnie. Coraz bardziej popularne staje się także zwalnianie ludzi z pracy za pomocą maila. Internauci oceniają to jako obrzydliwe i zdehumanizowane. Nowe techniki komunikacji międzyludzkiej wymagają nowego kodeksu zachowań.

Tomasz Bęben: - Moim zdaniem kodeks dobrych manier w czasie używania elektronicznych urządzeń bardzo by się rzeczywiście przydał, bo ten, który obowiązuje, nie rozstrzyga wszystkiego. Kto go jednak skodyfikuje?

Potrzebujemy podręcznika

Juliana Predowa-Lewandowicz, specjalistka szkoląca urzędników w dziedzinie zasad dobrego wychowania: - Jestem za napisaniem podręcznika dobrego wychowania, w którym zawarte zostałyby zasady korzystania z urządzeń elektronicznych. Stare podręczniki takich zasad nie ujmują. Najbardziej rażące braki we współczesnym bon tonie dotyczą używania telefonów komórkowych. Przypominam, że telefony należy wyłączać w kinie, teatrze, filharmonii, na spotkaniach oraz restauracjach czy kawiarniach. Jeżeli już musimy wiedzieć, czy ktoś do nas dzwoni, nastawmy dzwonek na tryb cichy.

Maciej Petrycki

Dzień Dobry

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: elektroniczny | komórki | kodeks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje