Reklama

Flike - spełnienie snu Ikara o lataniu

Marzenia o lataniu niczym Ikar zaczyniają się spełniać. Indywidualne statki powietrzne będą dostępne nie tylko dla wojska, ale też dla zwykłego Kowalskiego.

Zespół Bay Zoltan Nonprofit Ltd. zaprojektował konstrukcję rodem z filmów scenie-fiction - Flike, który jest reklamowany, jako "pierwszy na świecie załogowy tricopter".

Reklama

Pojazd przypomina motocykl, jednak zamiast kół ma zabudowane trzy poziomo umieszczone wirniki. Całość waży zaledwie 210 kilogramów i ma ogromną szansę stać się hitem.

Na razie odbyła się pierwsza próba oderwania statku powietrznego od ziemi. Przebiegła ona bez zakłóceń i potwierdziła założenia węgierskich konstruktorów, co do stabilności i wytrzymałości konstrukcji.

Stabilność w locie zapewnia komputer pokładowy, który jest odpowiedzialny za automatyczną korekcję pozycji w przypadku wykonania niekontrolowanego ruchu.

Zapewnia on stabilizację w każdej płaszczyźnie i pomaga pilotowi kierować, korygując nawet przechyły jego ciała.

Elektryczne serce

Flike jest napędzany sześcioma silnikami elektrycznymi umieszczonymi współosiowo w układzie Y6 - oznacza to, że silniki są zabudowane na trzech pylonach po dwa na jednym. Poprzez wał napędzają one śmigła przeciwbieżne.

Zapas energii dostarczają akumulatory litowo-polimerowe, które zapewniają około pół godziny lotu.

Pilot steruje pojazdem za pomocą dwóch kontrolerów, które ma tuż pod ręką.

Latający motocykl

Obecnie konstruktorzy kończą pierwszy prototyp, który otrzymał już osłony aerodynamiczne i rozglądają się za inwestorami, którzy sfinansują rozpoczęcie produkcji seryjnej.

Wciąż nie wiadomo na jakich zasadach będzie Flike zarejestrowany. Czy jako pełnoprawny statek powietrzny i będzie na niego wymagane świadectwo kwalifikacji ultralight, czy też jako "zwykły" dron. W drugim przypadku będzie trzeba jedynie zakończyć kurs pilotażu dronów, które są już organizowane we Włoszech, Wielkiej Brytanii i Polsce.

Może to stanowić poważny problem przed jakim staną producenci, właśnie szukający inwestora. Przepisy lotnicze nie są przystosowane do tego typu innowacji. Może się okazać, że Flike będzie mógł być użytkowany jedynie w bardzo ograniczonym zakresie.

Producenci chcą zarejestrować Flike jako osobowego drona, co na razie nie podoba się żadnemu z urzędów lotnictwa cywilnego. Jednak z pomocą mogą przyjść Amerykanie, którzy tworzą podobny pojazd dla swojej armii.

Amerykańskie potwory

Wojska Lądowe Stanów Zjednoczonych zleciły w tym roku wykonanie zupełnie nowego i bardzo nowoczesnego środka transportu dla swoich żołnierzy, który ma zastąpić quady w oddziałach rozpoznawczych. Ma się nazywać Hoverbike.

W specyfikacji zamówienia wojsko zażyczyło sobie, aby pojazd mógł przewozić jednego lub dwóch żołnierzy na wysokości do 3 metrów z prędkością do 100 km/h, a udźwig w zależności od wersji wynieść od 180 do 360 kilogramów. Kiedy Pentagon zarejestruje swój statek powietrzny, wówczas młodzi węgierscy producenci będą mogli oprzeć się na casusie Hoverbike’a.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje