Reklama

​ZEW Się Budzi: Jedyny taki festiwal w Polsce!

Tylko tutaj koncerty zaczynają się o świcie, a dookoła sceny widać przepiękne, zielone Bieszczady. Nie mogło nas zabraknąć na Zew Się Budzi Festiwal 2019! /Ewelina Wójcik, ShowTheShow.pl /materiały prasowe

W porównaniu do pojawiających się ostatnio w ilościach hurtowych mniejszych i większych festiwali ZEW Się Budzi jest naprawdę wyjątkowy. Dlaczego? Przede wszystkim przez miejsce: Bieszczady. To też jedyny festiwal muzyczny startujący o brzasku i jedyna impreza, gdzie na scenę artyści dojeżdżają... koparką.

Reklama

Dzikość, energia i dobra zabawa. Już po raz drugi na początku maja południowo - wschodnia cześć Podkarpacia rozbrzmiała potężną dawką muzyki. Przez dwa dni ci, którzy przybyli do Cisnej na festiwal ZEW Się Budzi mogli usłyszeć na żywo zespoły z czołówki polskiej ligi rockowej. Wszystko to w malowniczym otoczeniu bieszczadzkich lasów.

Cisna: Majowa stolica muzyki

Poprzednia edycja festiwalu odbyła się w Lesku. Urocze podkarpackie miasteczko okazało się bardzo przyjemnym miejscem na tego typu imprezę.

Reklama

Tym razem jednak organizatorzy chcieli, żeby "Zew" zagrał jeszcze głębiej w sercu zielonych gór. Wybór padł na jedną z bieszczadzkich pereł - Cisną. Wybór, warto dodać, całkiem trafny, bo

- Chcieliśmy, żeby było jeszcze bardziej dziko, niż poprzednio - tłumaczyli. - Jednym z kluczowych momentów festiwalu jest jego start wraz z pierwszymi promieniami słońca. Wyobraziliśmy sobie, jak pięknie będzie to wyglądać właśnie tutaj.

I wyglądało.

Dzień I: Świt nad Bieszczadami

Jak już zostało to wspomniane, Zew Się Budzi to jedyny festiwal, który zaczyna się o świcie. Kiedy tylko słońce wychyliło się zza gór, ze sceny popłynęły siarczyste riffy Nocnego Kochanka i charakterystyczny wokal Krzysztofa Sokołowskiego. Mocniejszej pobudki nie można sobie wyobrazić.

Potem na skąpanej w porannym słońcu scenie zagrały zespoły biorące udział w konkursie Odkrycia ZEW. Niestety, był to koniec pięknej pogody. Choć dopiero początek wspaniałej zabawy, której, jak się okazało, nie przeszkodził nawet deszcz.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje