Reklama

Zbigniew Pakleza: Nadchodzi szachowa małyszomania

Ostatnimi czasy popularność szachów przekracza wszelkie możliwe granice. Serial "Gambit Królowej" bije kolejne rekordy popularności na Netfliksie, Jan-Krzysztof Duda został nominowany w Plebiscycie Przeglądu Sportowego i Polsatu na Najlepszego Sportowca 2020 Roku, a kilka tygodni temu czołowa polska szachistka została... przyłapana na oszustwie. O tym wszystkim i o samej dyscyplinie porozmawialiśmy z trenerem i komentatorem królewskiej gry, arcymistrzem Zbigniewem Paklezą.

Mateusz Zajega, Interia: Dlaczego w ogóle warto grać w szachy?

Reklama

GM Zbigniew Pakleza: - Powodów jest wiele, zależy kto pyta. Jeśli pyta rodzic, który zastanawia się, czy zapisać dziecko na takie zajęcia, to szachy wspomagają rozwój umysłu, który dopiero się u niego rozwija. Są również badania naukowe mówiące o tym, że dziecko, które jest uczone tej gry, o wiele chętniej uczy się przedmiotów szkolnych. Dodatkowo uczą one sportowej rywalizacji, szacunku do przeciwnika czy myślenia analitycznego.

- Jeśli pyta ktoś dorosły, kto zamierza zacząć grać, to na pewno jest to miła forma spędzania czasu. W tych ciężkich, pandemicznych czasach wielką zaletą jest fakt, że jako jeden z niewielu sportów można go uprawiać przez internet.

Jak wygląda trening profesjonalnego szachisty?

- Polega to głównie na nauce debiutów (pierwszych kilkunastu posunięć w partii - przyp. red.), ponieważ ukształtowani zawodnicy wszystkie elementy gry mają już opanowane. Nad debiutami pracują najpierw sekundanci, czyli trenerzy analizujący z komputerami posunięcia. Potem gotowe notatki przesyłają swoim pracodawcom, którzy muszą się ich nauczyć na pamięć. Gracze oczywiście pracują również nad innymi elementami m.in. analizując końcówki czy rozwiązując zadania taktyczne.

- Ale jeżeli ktoś zaczyna dopiero przygodę z szachami, to praca nad debiutami powinna zajmować bardzo mały procent treningu.

Jaką miałby pan radę dla początkujących szachistów?

- To zależy od wielu czynników. Tak samo piłkarzowi nie można dać jednej rady, bo w zależności, na której pozycji gra, to innych rzeczy musi się uczyć. Niektórzy szachiści dobrze sobie radzą, gdy na szachownicy coś się dzieje, a inni wolą spokojne, pozycyjne szachy. Jeśli ktoś preferuje jakiś styl, to raczej polecam pracę nad tą słabszą stroną.

- Ale generalnie rozwiązywanie zadań taktycznych to coś, co powinno się robić na każdym poziomie, więc jeżeli ktoś chce podnieść poziom gry, to zdecydowanie polecam.

Ile trzeba trenować, aby zostać arcymistrzem?

- Na pewno jest to sporo pracy. Ja akurat należałem do zawodników, którzy byli dosyć leniwi. Wolałem grać w piłkę i w inne rzeczy niż pracować nad szachami. Oczywiście bardzo lubiłem w nie grać, ale niekoniecznie nad nimi pracować.

- Najmłodszy arcymistrz miał 12 lat, więc zdobył ten tytuł już po paru latach pracy. To wszystko zależy, ale na pewno jest to kilka lat praktyki i treningów. Jakbym miał podać jakąś konkretną liczbę godzin, to byłoby to trochę wróżenie z fusów.

O szachach na Igrzyskach Olimpijskich i "Gambicie Królowej" przeczytasz na następnej stronie >>>

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Pakleza | szachy | Gambit królowej | wywiady | Mateusz Zajega

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje