Reklama

"Sonda" wraca na antenę. Jaka będzie?

Nie chcę kopiować starej Sondy i udawać, że jestem Kurkiem albo Kamińskim. Liczę na dialog z naukowcami. I mogę sobie pozwolić, by być w tym dialogu niepoprawnym entuzjastą – mówi dziennikarz Tomasz Rożek, który poprowadzi nowe odcinki kultowego programu.

Po 27 latach przerwy Telewizja Polska wznawia kultowy program popularnonaukowy Sonda. Tandem prowadzących, Zdzisław Kamiński i Andrzej Kurek, zastąpi dziennikarz naukowy i fizyk, popularyzator nauki, Tomasz Rożek. Nowa Sonda ruszy w poniedziałek (14 marca) o godz. 21.50.

Sondę nadawano w latach 1977-1989, do śmierci prowadzących w wypadku samochodowym. Jej prowadzący, w dziedzinie popularyzacji nauki, okazali się wzorcem z Sèvres. Skomplikowane zagadnienia wyjaśniali w sposób prosty, przystępny i dowcipny, przyjmując postawę sceptyka i entuzjasty; bez sięgania do zawiłych teorii dyskutowali i wykonywali proste doświadczenia. Na Sondzie wychowały się pokolenia przyszłych inżynierów i nauczycieli.

Reklama

Mierzysz się z legendą. Masz tremę?

Tomasz Rożek: - Nie chcę kopiować starej Sondy i udawać, że jestem Kurkiem albo Kamińskim. Nazywam się inaczej i pracuję w inny sposób. Chcę skorzystać z ich dorobku, nie będę jednak robić programu, który byłby kopią dawnego, albo w którym miałbym recenzować dawnych prowadzących.

- Chcę jednak zachować elementy, które - w moim przekonaniu - decydowały o wyjątkowości Sondy. Mam na myśli fakt, że Kurek i Kamiński nie zachowywali się jak kiepski nauczyciel, który mówi uczniom, jak jest. Oni przedstawiali swój punkt widzenia, a widz sam wyciągał wnioski. Będę chciał iść właśnie w tym kierunku.

Będziesz przypominał archiwalne fragmenty Sondy i do nich nawiązywał?

- Staramy się znaleźć złoty środek. Z jednej strony nie chcę, żeby to był program wspominkowy. Jednak z drugiej strony nieskorzystanie z bogatego archiwum Sondy byłoby grzechem zaniedbania. Telewizja Polska ma ogromne zasoby, ponad 300 odcinków. Chcemy się od tego odbijać; zaczynać program od krótkiego przypomnienia, co o danym temacie myśleli i mówili Kurek i Kamiński prawie 40 lat temu.

Jak patrzysz na Sondę z punktu widzenia dziennikarza naukowego, który żyje w świecie całkiem innym, niż świat Kurka i Kamińskiego?

- Jestem pełen podziwu dla ich umiejętności przewidywania przyszłości. Mam wrażenie, że w przypadku oryginalnej Sondy bardzo często mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której oni opowiadali o czymś z zakresu science fiction, ale dziś okazuje się, że to ich "fiction" jest już "science".

- W jednym z odcinków mówili np., że w przyszłości będą urządzenia, które pozwolą przeskanować człowieka bez konieczności jego krojenia. To był jakiś kosmos, jak z filmów science fiction z lat 70. czy 80., w których - gdy postrzelony bohater leżał w sali chirurgicznej, i ktoś go skanował, a na ekranie widać było, co ma w środku. Przecież to właśnie nowoczesny tomograf czy rezonans jądrowy!

- W innym programie mówili, że kiedyś każdy będzie miał w domu sieć komputerową, że ludzie nie będą musieli chodzić do biur, a wyniki swojej pracy będą przesyłać pracodawcy właśnie taką siecią. Co musiał czuć widz, nawet bardzo otwarty, w komunistycznej Polsce, w której cudem było zdobycie telefonu stacjonarnego? Kurek i Kamiński żyli w takim świecie, a już mówili o internecie.

- My, choć żyjemy w świecie internetu, dopiero zaczynamy dostrzegać jego potencjał. Dlatego w odcinku o komunikacji chciałbym spróbować wyobrazić sobie przyszłość: czy będzie COŚ po internecie, czy może internet jest ostatnią stacją ewolucji technologicznej? Może dopiero czeka nas związany z nim skok? Może będzie nim podłączenie internetu do naszego mózgu?

Dostęp do informacji, jaki zyskaliśmy dzięki internetowi, jest w pracy dziennikarza atutem, ale i pułapką, bo teoretycznie wszyscy mają dziś dostęp do wszystkiego. Jak sobie z tym poradzisz, robiąc Sondę?

- Nie będę się ścigał z serwisami informacyjnymi. Potencjał nowej Sondy widzę raczej w tym, żeby spojrzeć na pewne sprawy z dystansu, zrobić analizę. Bo informacja to jedno, ale pokazanie jej kontekstu to całkiem inna sprawa. Niedawno wszyscy ekscytowali się okryciem fal grawitacyjnych. O tym, że je odkryto, mógł się dowiedzieć każdy. Ale co to właściwie znaczy, co z tego wynika? Dotarcie do takich informacji to większe wyzwanie.

- To fakt, w swoim czasie Sonda była oknem na świat. Nie wiem, czy dziś potrzebujemy czegoś takiego. Mam jednak wrażenie, że Sondy potrzebują ludzie, którzy doceniają nieco głębsze treści. Bo nowoczesne media, czyli te źródła informacji, które często same do nas docierają, nawet często bez naszej chęci - są bardzo płytkie. O tym, że słuchacze, widzowie, czytelnicy szukają pogłębionego przekazu przekonuję się na każdym kroku. Prowadzę portal naukowy i profil Facebook.com/NaukaToLubie Moi odbiorcy są często zawiedzeni, gdy artykuł czy materiał wideo jest zbyt powierzchowny. Proszą o więcej. To dla mnie, jako autora, największy komplement.

Kurek i Kamiński prowadzili program w formie dyskusji. Ty będziesz sam. Nie korci cię, żeby obudzić w sobie schizofrenika, odnaleźć wewnętrznego sceptyka i entuzjastę, żeby mogli się na antenie pospierać?

- To, że Kurek z Kamińskim często prowadzili spór, spowodowane było także szczupłym budżetem programu i technologią obecną w telewizji w latach 70. i 80., która nie pozwalała na realizację zbyt wielu materiałów na zewnątrz. Myśląc o tym, jak program powinien wyglądać - uznałem, że z punktu widzenia widza atrakcyjniej będzie, jeśli w studio będzie jeden prowadzący, który - kiedy tylko możliwe - będzie wychodził na zewnątrz.

- Będę odwiedzał instytucje naukowe i zapraszał gości. Liczę na dialog z nimi. I mogę sobie pozwolić, żeby być w tym dialogu niepoprawnym entuzjastą. Między innymi dlatego, że wiem od moich gości wielokrotnie mniej. A człowiek, który wie mniej, ma też mniej ograniczeń. Jeśli wie się niewiele o prędkości światła - można pomyśleć: fajnie by było wybudować statek kosmiczny, który się będzie poruszał szybciej od prędkości światła. Ale wtedy przychodzi fizyk, który naprawdę zna się na prędkości światła, i mówi: chwileczkę, to nie takie proste...

Masz słabość do jakichś dziedzin nauki? Jak to wpłynie na realizację Sondy?

- Nieco więcej niż Kurek i Kamiński chciałbym mówić na temat nauk biologicznych: od genetyki, przez biotechnologię, po neurologię i ogólnie medycynę. Oni też o tym mówili, ale często w kontekście technologicznym. Wydaje mi się, że w medycynie i biotechnologii dzieje się dziś dużo więcej, niż w latach 70 i 80., kiedy z kolei sporo się działo w fizyce. Te proporcje się dziś odwróciły, i ludzie się tymi naukami najzwyczajniej w świecie interesują.

Jedno z najbardziej podstawowych skojarzeń z Sondą stanowi czołówka, w której przewijały się materiały filmowe związane m.in. z lotem sondy kosmicznej, wybuchem supernowej, podziałem jądra komórkowego, satelitarnym zdjęciem cyklonu. Co zobaczymy w marcu?

- Nie będzie starej czołówki. Nowa będzie nawiązywała do tamtej stylistyki elementami obrazu i dźwięku. Nie chcę jednak zbyt wiele na ten temat powiedzieć. Czołówka to coś co chyba powinno być tajemnicą do ostatniej chwili.

Sonda miała liczne grono fanów. Mimo upływu lat w sieci istnieją poświęcone jej fora. Jestem ciekawa reakcji internautów na wieść o reaktywacji Sondy.

- Odzew był faktycznie bardzo duży. Na forach pojawiały się różne nazwiska, gdy padło moje - zacząłem dostawać wiele wiadomości. Dla sporej części fanów nasz program może być kłopotem, bo nie chcę kopiować oryginału. Ale mam nadzieję, że do mojej wizji tego programu przekonają się nawet najwięksi fani Sondy panów Kurka i Kamińskiego.

Rozmawiała Anna Ślązak, PAP

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje