Reklama

Ślub i seks za więziennymi kratami

Za więziennym murem najtrudniej poradzić sobie z samotnością. Wielu więźniów traci kontakt z rodziną i to właśnie w zakładzie karnym stara się znaleźć kogoś bliskiego. Związki zawierane za kratami najczęściej rozpoczynają się od przypadkowego kontaktu. Skazani poznają się, pisząc do siebie listy...

Jak się okazuje tradycyjne listy są też często nośnikiem treści związanych z seksem... Rinke Rooyens przyjrzał im się bliżej. W przedostatnim odcinku serialu nie zabrakło także emocji związanych ze ślubem Kasi i Damiana, który odbył się na terenie Zakładu Karnego. Rinke wystąpił w wyjątkowej roli - świadka Damiana. Jak wygląda taka uroczystość za więziennym murem?

Ślub za kratami

Reklama

Damian, znajomość z Katarzyną R., zawarł podczas odsiadywania swojego pierwszego wyroku. Obecnie oboje przebywają w więzieniu. Damian wyjdzie za 22 miesiące, Katarzyna - za cztery lata. Przez lata kontakt podtrzymywali tylko listownie. W drugim odcinku serialu "Rinke za kratami" po sześciu latach od ostatniego spotkania, para miała okazję porozmawiać na żywo. Wówczas powrócił, poruszany już w listach, temat ślubu. W 9. odcinku para realizuje swoje marzenie.

Kasia przygotowując się do ślubu - robiąc makijaż i fryzurę w swojej celi, rozmawia z Rinke o swojej kryminalnej przeszłości. Już po raz drugi trafiła do więzienia. Pośrednio wini za to swoją matkę, która nie interesowała się jej życiem, kiedy dorastała: "Taką mam mamę, że po prostu... miała wysr*** na moje życie. Nie obchodziło ją, co ja robię, gdzie ja chodzę, z kim ja chodzę... Dla mojej matki było ważne to, żeby przynieść pieniądze do domu... skradzione" - wyznaje Kasia.

Nie chce wrócić do starego życia. Jej motywacją do zmiany jest córka, którą musiała oddać, kiedy skończyła trzy lata - do tego czasu Kasia wychowywała ją w domu marki i dziecka, który znajdował się na terenie zakładu karnego. Stwierdza: "Dziecko mnie zmieniło". Myśli, że to dzięki niemu nie wróci już więcej za kratki. To jej zobowiązanie - gdyby nie ona wróciłaby zapewne do kradzieży. Uważa, że największym problemem jest brak wykształcenia, bo "bez szkoły nikt nie da jej pracy".

Rinke starał się zmotywować Kasię do działania - zdradził, że sam nie skończył szkoły, a mimo to zrealizował swoje zawodowe marzenia. Wiedział czego chce, miał determinacje - pracę w swojej branży zaczynał od układania kabli na produkcji programu telewizyjnego. Rinke martwi się o życie Kasi na wolności, która twierdzi, że tym razem zrobi wszystko, żeby już tu nie trafić, wszystko... "Ja się zarzekam, bo ja wiem, że już tu nie wrócę. Będę robić wszystko - wszystko. Może to brzydko zabrzmi... ale będę wolała dać d*** niż ukraść... Naprawdę. Bo ja już tu nie trafię".

Damian przed uroczystością jest zdenerwowany. Dopadła go trema. Podobnie Kasia z minuty na minutę staje się coraz bardziej zestresowana. Jednak najważniejsze, że nadal oboje chcą ślubu. W końcu wybija godzina 10.00 - nadchodzi długo wyczekiwany moment. Ślub odbył się w auli na terenie Zakładu Karnego, a udzieliła go Małgorzata Juszczak, zastępca Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego. Podczas uroczystości obecni byli jedynie państwo młodzi i świadkowie. Zabrakło członków ich rodzin, mimo, że mieli prawo pojawić się na uroczystości.

Damian ubrany był w czarne spodnie i białą koszulę z krótkim rękawem. Katarzyna w krótką białą sukienkę i szpilki. Po złożeniu przysięgi Kasia ze wzruszenia rozpłakała się. Rinke jako świadek, zadbał o uroczystą oprawę wydarzenia - po uroczystości odbył się poczęstunek. To jeden z tych dni, kiedy osadzeni w Zakładzie w Krzywańcu starają się żyć jak normalni ludzie. Kasia i Damian po ślubie mieli pierwsze widzenie bez dozoru. Oboje byli bardzo przejęci. Po raz pierwszy byli ze sobą w tak intymnej sytuacji.

Kilka dni po ślubie dochodzi do pierwszej kłótni między nowożeńcami. Kasia otrzymuje od matki Damiana informację, że utrzymuje on kontakt z byłą dziewczyną... Damian jest zdenerwowany tą sytuacją, nie może zrozumieć, dlaczego Kasia uwierzyła jego matce, zamiast jemu. Czy uda się im stworzyć stabilny związek?

Czy więzienne małżeństwa mają szansę przetrwać?

Jeśli skazanym nie wystarcza już pisanie listów i chcą się spotykać, muszą zdecydować się na zawarcie związku małżeńskiego. Bez wątpienia tym, co skłania ich do zmiany stanu cywilnego jest możliwość korzystania z widzeń intymnych bez kamer i nadzoru strażników. Odbywają się one w specjalnych pomieszczeniach, w których znajduje się m.in. stolik, krzesła, łóżko, czajnik elektryczny i szklanki oraz toaleta z prysznicem. Maksymalny czas przewidziany na takie spotkanie to jedna godzina. Nie każdy jednak będzie mógł z niej skorzystać nawet po ślubie - to nagroda za dobre zachowanie: "Trzeba być wzorowym osadzonym, żeby taką nagrodę móc otrzymać" - tłumaczy plut. Łukasz Głodkowski, oddziałowy na oddziale penitencjarnym.

W Zakładzie Karnym w Krzywańcu odbywają się średnio dwa śluby w miesiącu. Służba Więzienna nie prowadzi statystyk dotyczących rozwodów. Jednak takie małżeństwa, rzadko bywają trwałe. Prawdziwym sprawdzianem dla partnerów jest moment, gdy jedno z nich opuszcza więzienie i wraca do życia na wolności.

Tak będzie w przypadku Kasi i Damiana oraz Ewy i Łukasza. Ewa L., która dzieli celę z Kasią i była jej świadkową na ślubie, opowiada Rinke o sposobie komunikowania się ze swoim mężem przez kraty -"piszą". Każda litera jest pokazywana przy pomocy innego znaku, łącząc je układają słowa i zdania. Rinke odwiedza także Łukasza, rozmawia z nim o nadchodzącym momencie opuszczenia więzienia przez Ewę. Czy to małżeństwo ma szansę przetrwać?

"Mało związków przetrwa, ale ja z Ewką obiecaliśmy sobie, że wszystkim udowodnimy, że nam się uda" - zapewnia Łukasz L., przed którym jeszcze 12 lat do zakończenia wyroku.

Seks na papierze

Więzienie to jedno z nielicznych miejsc, w których nie ma praktycznie dostępu do Internetu. Osadzonym pozostaje więc listowny kontakt z bliskimi. Tradycyjne listy mają często charakter erotyczny. Rinke w Krzywańcu poznaje 51-letnią Marię S., skazaną za zabójstwo. Kobieta specjalizuje się w pisaniu listów o tematyce erotycznej. Bywały momenty, że miała listowny kontakt z około 20 mężczyznami przebywającymi w więzieniach i na wolności. W tej chwili utrzymuje "bliski" kontakt listowny z sześcioma mężczyznami z różnych więzień.

Nie ma dla niej znaczenia ich wiek. Jak sama mówi, pisanie listów traktuje jak terapię. To także sposób na przeprowadzenie poważniej rozmowy. Maria S. twierdzi, że w więzieniu między osadzonymi nie ma takich rozmów. Stara się pomóc osadzonym swoimi listami, dlatego nie zawsze mają one charakter erotyczny. "Rozpracowuje ich" i stara się do nich dotrzeć.

Służba więzienna ma obowiązek kontrolować całą korespondencję, która przychodzi i wychodzi od osadzonych. Funkcjonariusze muszą czytać wszystkie listy i sprawdzać, czy w przesyłkach nie ma ukrytych niedozwolonych substancji lub niebezpiecznych przedmiotów. Paczki również są formą nagrody - przekazywane są tylko tym skazanym, którzy zachowują się wzorowo. Rinke w 9. odcinku, towarzyszył jednej z funkcjonariuszek, która z pomocą wyszkolonego psa dokonuje rutynowego przeglądu listów i paczek.

Emisja dziesiątego odcinka serialu dokumentalnego "Rinke za kratami" będzie miała miejsce w najbliższą środę, o godzinie 22.10 w Telewizji POLSAT. Więcej na temat pobytu za kratami, można znaleźć również w książce o tym samym tytule, napisanej przez Rinkego Rooyensa w formie dziennika rejestrującego na gorąco emocje, wrażenia i przemyślenia z pobytu w więzieniu. Książka została wydana przez Wydawnictwo Zwierciadło i od 9 września dostępna jest w księgarniach.

materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje