Reklama

Piwa regionalne są coraz popularniejsze

Na czym polega rewolucja „czwartej pipy”? W Europie Środkowej zmienia się kultura piwna, a piwo coraz mocniej wpisuje się w trend produktów regionalnych i ekologicznych. Czy Polska gra już w piwnej ekstraklasie?

W Czechach, Niemczech i Polsce powstaje coraz więcej małych browarów, często restauracyjnych. To miejsca, gdzie warzenie piwa jest uważane za sztukę wymagającą wiedzy, doświadczenia i pasji. Goście wiedzą, że dostaną w kuflu piwo warzone
w tradycyjny sposób i z naturalnych składników.

Reklama

- Sukces małych browarów polega również na tym, że oferują zadziwiającą różnorodność piwnych styli. Rewolucja piwa rzemieślniczego przyszła do Europy z USA, ale doskonale wpisała się w tradycje piwowarskie Europy Środkowej. Zmiana kultury piwnej to
w naszym regionie właściwie powrót do dobrych czasów - wyjaśnia Łukasz Szwed, główny piwowar browaru restauracyjnego Złoty Pies, który powstaje we wrocławskim Rynku.

Rewolucja "czwartej pipy"

"Pipa" to po czesku nalewak. Dlaczego czwarta? Tradycyjnie w czeskich knajpach były trzy krany - z jasną "dziesiątką" i "dwunastką" oraz z piwem ciemnym. Zwykle z tego samego, dużego browaru. Dlaczego rewolucja? Około 10 lat temu w lokalach zaczęły się pojawiać dodatkowe krany na piwo z małych browarów, warzących piwo rzemieślnicze. Pionierem była podobno praska knajpa "Prvni Pivni Tramway", znajdująca się w dawnym budynku tramwajarzy, przy nadal czynnej pętli tramwajowej. W 2009 r. napisał o niej nawet New York Times w tekście "36 godzin w Pradze".

W ubiegłym roku w Czechach powstało aż 50 małych i mikrobrowarów, w tym sporo browarów restauracyjnych. W sumie jest ich już prawie 300, w samej Pradze działa 20. Ich oferta często się zmienia, ponieważ zwykle warzą 10-20 hektolitrów nowego piwa. Produkcja wszystkich małych browarów w Czechach sięga 250 tysięcy hektolitrów - to tyle, ile jeden średniej wielkości browar przemysłowy. Mają tylko 1 procent rynku. Jednak nie o ilość tu chodzi.

- Jeszcze 10 lat temu Czesi warzyli przede wszystkim lagery. Dzisiaj, dzięki rozwojowi małych browarów, w całym kraju znajdziemy około 100 styli piwnych. Nawet czescy piwosze, dość konserwatywni, coraz częściej szukają w piwie nowych smaków i jakości, jakiej nie ma piwo koncernowe - mówi Łukasz Szwed.

Piwo to nasza tożsamość

Coraz więcej małych browarów powstaje również w Niemczech. W Berlinie czy Hamburgu traktuje się ten proces jak powrót do tradycji. Dawniej w każdym z tych miast działały setki niewielkich browarów, które zostały wyrugowane z rynku przez wielkie browary przemysłowe, z czasem wykupione przez jeszcze większe koncerny. Dziś Berlin i Hamburg na nowo odkrywają swoją "piwną tożsamość".

- Własne piwo znowu staje się elementem identyfikacji z miastem czy nawet, jak w Berlinie, z dzielnicą. Mieć u siebie dobre piwo, które można wypić w niezwykłym miejscu, to powód do dumy. To dla nich ważna część lokalnej tradycji - opowiada Łukasz Szwed, który w czasie podróży studyjnej zwiedził wiele małych browarów w Niemczech.

Rzemieślnicze piwo wpisuje się w trend produktów regionalnych i ekologicznych. Niemieckie browary restauracyjne przywiązują dużą wagę do regionalnej kuchni, szukając przy tym kulinarnych wyróżników. Na przykład gospoda "Altes Mädchen" w Hamburgu oferuje rzemieślnicze piwo z położonego tuż obok browaru Ratsherrn, jak również ma własną manufakturę piekarską i tradycyjne regionalne specjalności z północnych Niemiec. 

Polska piwna rewolucja

Małe browary i lokale z rzemieślniczym piwem powstają jak grzyby po deszczu także w polskich miastach. Podobnie jak w Czechach i Niemczech, prowadzą je zwykle pasjonaci. Podkreślają lokalność i nastawiają się raczej na klientów, którzy mają wyczucie smaku i przywiązują wagę do jakości. Piwa nie filtrują - dlatego jest naturalnie mętne - ani nie pasteryzują, żeby przedłużyć jego przydatność do spożycia.

- Pozostają dzięki temu wszystkie witaminy, mikroelementy i całe bogactwo smaku. W browarze rzemieślniczym piwowar może stosować autorskie receptury, nawet w przypadku niewielkich ilości piwa, i wydobyć wszystkie nuty smakowe i aromaty - dodaje Łukasz Szwed.

Poszukiwanie smaku i aromatu to jedna strona rewolucji. Druga polega na tym, że podobnie jak Czesi i Niemcy coraz większą wagę zaczynamy przykładać również do tego, w jakiej atmosferze pijemy piwo i co możemy przy okazji zjeść.

- Dla Polaków coraz częściej liczy się to, czy obsługa zna się na piwie, a kelnerka potrafi doradzić, jakie piwo będzie pasowało do dania, które zamawiamy. To dobrze, że wpisujemy się w trend świadomej konsumpcji - opowiada Łukasz Szwed.

Niektórzy idą dalej. Na przykład wrocławski browar Złoty Pies został pomyślany tak, by piwo nie miało przed gośćmi żadnych tajemnic. Będzie można zobaczyć wszystkie etapy warzenia piwa, a nawet własnoręcznie dorzucić słody i chmiele do wielkich kadzi. Ciekawy jest też pomysł na kuchnię. Właściciele zapowiadają, że będzie oferowała sezonowe menu, przygotowywane oczywiście z produktów regionalnych, pozyskiwanych od stałych dostawców.

- Polska kultura piwna w niczym nie ustępuje już czeskiej i niemieckiej. Gramy w piwnej ekstraklasie - dodaje Łukasz Szwed.


INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje