Ogień zniszczył mu ciało. Załamał się, gdy spojrzał w lustro...

Jonathan Ramirez (z prawej) pomaga dziś innym ofiarom poparzeń w powrocie do społeczeństwa /East News

30-letni model, Jonathan Ramirez był na ostatniej prostej do zrobienia kariery w Hollywood. Mieszkał w Los Angeles, pracował jako model i nawet wystąpił w teledysku Nicki Minaj. Wszystkie jego marzenia przekreśliły jednak wydarzenia z piekielnej nocy, której nie zapomni do końca życia.

Reklama

Pewnego dnia, kilka miesięcy przed premierą klipu, który opowiada o pożarze w barber shopie, Jonathan nocował u przyjaciela. Nie mógł się spodziewać, że od tej pory pożar stanie się czymś, co prześladować go będzie do końca życia.

Awaria klimatyzatora w sypialni spowodowała pożar, który zaczął się błyskawicznie rozprzestrzeniać. Chłopak przez ponad minutę uwięziony był w płomieniach. Z tamtego momentu ma tylko jedno, makabryczne wspomnienie.

"Stałem przed lustrem i patrzyłem, jak moja stopiona skóra po prostu ze mnie spływa" - opowiada.

Dwa miesiące później Jonathan obudził się w szpitalu, a lekarze poinformowali go, że  jego ciało zostało poparzone w 50 procentach.

"Obudziłem się z zanikami pamięci i utraconymi wszystkimi funkcjami motorycznymi. Wokół mnie stali ludzie, których nie znałem. Nie mogłem się ruszyć, wszędzie miałem podpięte rurki. Wiedziałem, że było bardzo źle. Obok była moja mama, a ja zastanawiałem się, co warte jest moje życie" - wspomina.

Następny rok spędził na nauce mówienia, chodzenia i poruszania rękami tak, by móc samodzielnie spożywać posiłki. Matka Jonathana zrezygnowała z pracy, aby pomóc w rehabilitacji syna. Nauczyła się jak podawać lekarstwa, czyścić rany i wspierać pielęgniarki w ciężkiej pracy.

Przez cały pobyt w szpitalu, aż do ostatniego dnia pobytu, zabraniano mu tylko jednego - patrzenia w lustro. Gdy w końcu wrócił do domu i zobaczył własne odbicie, załamał się.

"Gdy ujrzałem, jak wyglądam, zalały mnie łzy. Poczułem się, jak potwór. Nie poznałem samego siebie. Moja mama też zaczęła szlochać. Tego momentu nigdy nie zapomnę, bo poczułem, jakby moje życie dobiegło końca".

Z dnia na dzień starał się jednak układać sobie w głowie plan na przyszłość i tłumaczyć, że to wcale jeszcze nie koniec. Nie było łatwo, bo z początku wymagał całodobowej opieki. Czuł się wielkim ciężarem dla rodziny. Należało go karmić, kąpać, pielęgnować i ubierać. Do tego dochodziły bolesne zabiegi złuszczania starej skóry specjalną metalową gąbką. Krew lała się strumieniami. "To wyglądało jak rzeźnia!".

Reklama

Gdy w końcu mógł wyjść do ludzi, wydawało mu się, że odzyskał równowagę psychiczną i emocjonalną. Nie wiedział jednak, że zetknięcie z reakcjami postronnych osób, znów rozbije go na kawałki.

"Pojawiały się różne komentarze, ale jeden dzieciak popatrzył na mnie i pobiegł do rodziców, krzycząc, że zobaczył diabła. Było to w czasie, gdy wciąż uczyłem się akceptować samego siebie i przyznam, że kompletnie mnie rozbiło. Płakałem codziennie, całymi dniami. Czułem się brzydki, beznadziejny, byłem gotowy, by się poddać" - przytacza bolesne chwile.

Nie było również łatwo, gdy próbował starać się o pracę. Nikt nie chciał go zatrudnić ze względu na wygląd.

"Czułem się jak zwierzę. Potrzebowałem terapii. Cztery razy w tygodniu rozmawiałem z psychologami, a pozostałe trzy oglądałem swoje stare zdjęcia" - wspomina.


Gdy przetrwał najgorsze i był już gotów, by zająć się sobą, postanowił otworzyć własny biznes. Postawił na salon barberski. Podobny jak w teledysku, który miał być jego przepustką do sławy. Interes okazał się strzałem w dziesiątkę i dziś Jonathan prowadzi dwa takie zakłady. Nieźle zarabia, dzięki czemu ma możliwości, by podróżować i wspierać innych, którzy w podobny sposób borykają się z powrotem do społeczeństwa.

Oprócz wspierających rodziców, ma dziś przy sobie także miłość swojego życia.

"Dikshę poznałem już po moim wypadku, ale nigdy nie sprawiła, że czułem się inaczej. Pozwalała czuć się normalnie, gdy myślałem, że jestem potworem. Do dziś zresztą mówi, że nawet nie widzi moich blizn. Myślałem, że nigdy już nikomu się nie spodobam i nie będę kochany. Ona pokazała mi jak znów kochać, również samego siebie" - podkreśla.

Zaś dla wszystkich, którzy przeżywają trudne chwile i momenty zwątpienia, Jonathan ma dziś jeden przekaz.

"Pamiętajcie, że wszystko jest tymczasowe. Jeśli żyjemy, drugą szansę dostajemy z jakiegoś powodu. Jesteście piękni i nawet pomimo blizn zawsze pozostajecie sobą".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje