Reklama

Kronika śmierci w górach: Szlak, który zabrał ponad 100 istnień

Orla Perć, najtrudniejszy szlak w Tatrach /Albin Marciniak /East News

Na pomysł szlaku - i nadania mu nazwy Orla Perć - wpadł na przełomie XIX i XX wieku poeta młodopolski, piewca Tatr, krakowianin Franciszek Henryk Nowicki. W Towarzystwie Tatrzańskim niektórzy boczyli się, uważając, że to nazwa pretensjonalna i kabotyńska, bo kto widział człapiące orły, nawet na górskiej ścieżce. Jednak się przyjęła. Nowicki był z przekonania socjalistą; wyrzucono go za to z Uniwersytetu Jagiellońskiego i postawiono przed sąd. Marzyło mu się, by dostać się na wysoką tatrzańską grań, którą swobodnie osiągają tylko ptaki. Stąd przymiotnik "orla" w nazwie proponowanego szlaku. "Perć" w gwarze góralskiej oznacza stromą ścieżkę wśród skał.

Reklama

Franciszek jeździł w Tatry od małego razem z ojcem Maksymilianem, też miłośnikiem gór i znanym przyrodnikiem. Wierchy, turnie i stawy wywarły takie wrażenie na młodopolskiej poetyckiej duszy, że już w wieku 19 lat debiutował sonetem "Widok Tatr". W Zakopanem poznał Sabałę - legendarnego gawędziarza i przewodnika - i znakomitego muzykanta Bartusia Obrochtę. Najpewniej pod ich wpływem przez dwa kolejne lata publikował opowiadania o góralach. Napisał też kolejny cykl sonetów "Tatry". Góry kojarzyły mu się z taką wolnością - góralską "ślebodą" - jaką w początku ubiegłego wieku zapowiadał socjalizm.

Nowicki znakomicie wpasował się w tatrzański mit z przełomu XIX i XX wieku. Kraj pod zaborami, a w górach wolność i prawdziwa polskość. Młodopolscy poeci wierzyli, że stąd pójdzie w świat polskie odrodzenie moralne i duchowe. Wbili Polakom do głów, że góralszczyzna i Tatry to coś nadzwyczajnie wspaniałego.

Jednak do budowy szlaku na Orlej Perci wolnomyśliciel Nowicki znalazł sobie konserwatywnego partnera. Ksiądz Walenty Gadowski był endekiem słynącym z surowości poglądów głoszonych podczas katechez. Zjechał w góry jeszcze jako kleryk, by wyleczyć się - jak wówczas mówiono - z duszności. We wspomnieniach zapisał: "Ówczesny pobyt na Podhalu i kuracja maślankowa zrestaurowały moje zdrowie. Kiedyś miałem za to odwdzięczyć się Tatrom urządzeniem Orlej Perci".

Obaj zachwycali się tatrzańskimi krajobrazami i debatowali na zebraniach Towarzystwa Tatrzańskiego o konieczności upowszechnienia turystyki górskiej. Duchownemu podobał się przede wszystkim trud, z jakim trzeba się wspiąć na tatrzańską grań. Wznosił tylko oczy wysoko ponad wierchy, kiedy jego kompan - niewierzący, niepoprawny radykał - głosił swe socjalistyczne teorie.

Ksiądz Gadowski dowodził, że górska turystyka jest tak surowa jak reguły życia prawdziwego katolika. Nowicki uważał, że to nieskrępowana wolność. Mimo sporów toczonych gdzieś na przełęczy pomiędzy Buczynową Czubą i Budzową Igłą - która nosi dziś imię Nowickiego - zgadzali się, że widoki na otaczające ich granitowe skały i lesiste turnie trzeba uczynić bardziej dostępnymi dla turystów za sprawą stworzenia wysokogórskiego szlaku.

materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje