Reklama

Czytanie jest męskie: "Czysty obłęd"

Wstajesz rano, idziesz pobiegać. Na przejściu dla pieszych wpadasz pod samochód. Cudem przeżywasz. Czeka cię objawienie? Radość z darowanego życia? Nic z tych rzeczy. Wszystko co dobre, już za tobą - myślisz po czarnej serii jaka przetacza się przez twój byle jaki żywot.

Michael O’Dell to statystyczny facet w średnim wieku. Ma żonę, dwójkę dorastających dzieci, bystrego psa i niewielki dom na przedmieściach. Ma też problemy finansowe i nie potrafi zapanować nad wagą. Biega, żeby schudnąć, a potem objada się bez umiaru i koło się zamyka. Pewnego dnia wychodzi na poranną przebieżkę. Ma złe przeczucia, dlatego w obawie przed wypadkiem wybiera bezpieczną trasę. Próba oszukania przeznaczenia spala na panewce. Na przejściu dla pieszych potrąca go niebieski sedan.

Reklama

Nasz bohater przeżywa, przez moment spodziewa się nawet objawienia, ma nadzieję, że dostał drugą szansę, ocalał w jakimś konkretnym celu, od teraz w jego życiu będzie już z górki, a jemu powierzona zostanie jakaś poważna misja, a przynajmniej pozna "Prawdę", klucz do zagadki istnienia. Nic z tego. Wszystko zaczyna się walić.

Michael staje na nogi, ale popada w depresję, rodzina przeżywa olbrzymie kłopoty finansowe, a nastoletnie dzieci ładują się w poważne tarapaty. Chyba tylko pies O’Dellów zachowuje status qou sprzed wypadku właściciela. Pisałem, że bystry...

"Czysty obłęd" to opowieść o każdym z nas. O przeciętnej rodzinie zmagającej się z codziennymi problemami. O naszych lękach, niedomówieniach i porażkach. A przede wszystkim o nadziei i sile miłości, tej codziennej, której często nie doceniamy, nie pielęgnujemy, traktując ją jako coś raz na zawsze danego.

Wreszcie, jak określa swoją książkę Mark Lamprell ta "skromna opowiastka" mówi nam, że człowiek nie może wziąć się w garść, dopóki doszczętnie się nie rozsypie. I kiedy po przejściu takiej nawałnicy otworzy oczy, widok nie musi być przygnębiający.

"Jesteś nijakim człowiekiem wiodącym żywot, który jest nijaki pod każdym względem oprócz tego jednego: kochasz i jesteś cudownie kochany". Banał? Nie. Największe szczęście. I nie wyjeżdżajcie mi tu z Paulo Coelho.

Urzekł mnie styl autora. Lekki, pełen humoru i finezji, chociaż momentami nie jest do śmiechu. "Czysty obłęd" to mądra i świetnie, z wielkim dystansem, napisana książka, którą czyta się jednym tchem, raz na czas przerywając lekturę niekontrolowanym wybuchem spazmatycznego chichotu.  Warto po nią sięgnąć.

***

Czytanie jest męskie to nowy cykl serwisu Facet. Pojawią się w nim wybrane książki, które warto przeczytać. Będą kryminały, thrillery, horrory, będzie też literatura faktu, biografie i lżejsze klimaty. Czasem, jak przystało na prawdziwego faceta, nawet się wzruszymy.

Wpadła ci w ręce ciekawa książka i chcesz ją polecić? Napisz do mnie (dariusz.jaron@firma.interia.pl) albo tweetnij (https://twitter.com/DarekJaron).

Darek Jaroń

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Czytanie jest męskie | Mark Lamprell | Czysty obłęd

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje