Reklama

Cała prawda o przeciekach maturalnych

Czy uczniowie znali tematy maturalne już wcześniej? /Tomasz Jastrzębowski /East News

Już w pierwszym dniu egzaminów maturalnych po całej Polsce rozeszła się wiadomość o domniemanych przeciekach. Szef MEN stwierdził "zobaczymy, co śledztwo policyjne pokaże", ale wszystko wskazuje na to, że matury z polskiego, matematyki, biologii i fizyki były znane niektórym uczniom wcześniej, a taka sytuacja ma miejsce od wielu lat.

Reklama

Szkoła z corocznymi przeciekami

Reklama


Klaudia jest tegoroczną absolwentką szkoły średniej ulokowanej w województwie podlaskim i do matury przygotowywała się rzetelnie. Uczęszczała na płatne korepetycje oraz co tydzień rozwiązywała próbne arkusze maturalne. Słyszała od znajomych o corocznych przeciekach pochodzących z pewnej szkoły, ale nie liczyła na to, że do niej dotrą.

W pierwszym dniu matury o 7.30 dostała telefon od koleżanki z tematem rozprawki, czyli najwyżej punktowanego zadania. Elementy fantastyczne w "Weselu" - zagadnienie wydawało się podejrzanie trudne i maturzystka nie wierzyła w jego wiarygodność, lecz i tak omówiła je szybko przed egzaminem.

Podczas podróży do szkoły jechała w jednym samochodzie z innymi absolwentami i nagle jeden z nich rzucił "ej, a wiecie, że na maturze będą elementy fantastyczne w Weselu?". Klaudię zatkało. Myślała, że jest to mało znana informacja, lecz okazała się tajemnicą poliszynela. Ta wiadomość krążyła również po wielu grupach klasowych na Messengerze i Facebooku.

Gdyby dziewczyna nie skorzystała z tego komunikatu, byłaby pokrzywdzona względem osób, które go wykorzystały. Natomiast sprawdzając informacje na ten temat, zachowała się nie fair w stosunku do innych. Nie było dobrego wyjścia z tej sytuacji, a sama znalazła się w niej przypadkowo.

Kolejnego dnia Klaudia przystąpiła do egzaminu z podstawowej matematyki. Tym razem przecieki do niej nie dotarły, bo wypłynęły później niż dnia poprzedniego. Po egzaminie dowiedziała się o nich od rówieśników i poczuła się niesprawiedliwie, podobnie jak setki tysięcy innych maturzystów.

Trzeci dzień zaowocował kolejnym przeciekiem. W Internecie przed maturą z angielskiego na poziomie podstawowym pojawiły się domniemane odpowiedzi i temat wypracowania. Ostatecznie okazały się nieprawdziwe, a przynajmniej Klaudii o niczym potwierdzonym nie wiadomo.

Imię maturzystki mogło zostać zmienione dla jej bezpieczeństwa

Wyszukiwarka przecieków

W serwisie Google Trends możemy sprawdzić częstotliwość zapytań w wyszukiwarce na dowolny temat. Niestety, dokładność co do godziny jest dostępna tylko tydzień wstecz. Gdyby było inaczej, na spokojnie można byłoby przeanalizować podejrzane wyniki arkusz po arkuszu, ale i tak wyłapano kilka "nieścisłości".

Możemy zaobserwować, że hasło "jak obliczyć prawdopodobieństwo" cieszyło się nienaturalnie olbrzymią popularnością dwie godziny przed egzaminem z matematyki, na którym zadanie 30. mówiło właśnie o... obliczaniu prawdopodobieństwa.

Takich przykładów jest więcej, a budzącym największe podejrzenia, jest hasło "elementy fantastyczne w weselu", które nie było zauważalnie wyszukiwane aż do godz. 6.30 w dniu, kiedy egzamin z polskiego był pisany. Temat rozprawki brzmiał... "Jak wprowadzenie elementów fantastycznych do utworu wpływa na przesłanie tego utworu? Rozważ problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do podanych fragmentów Wesela (...)".

Hasło "wnet Gerwazy" również cieszyło się popularnością po godz. 7.30 tego samego dnia, a zadanie 7. dotyczyło tekstu, który zaczynał się dokładnie od tych słów.

Natomiast 16 czerwca trzy godziny przed rozpoczęciem się egzaminu z biologii, zaczęto intensywnie szukać informacji na temat kaczki ohar. Aż do tego momentu zwierzę nie cieszyło się żadnym dostrzegalnym rozgłosem. Jak łatwo się domyślić, jedno z zadań (nr. 10) dotyczyło akurat tego ptaka. Podobna sytuacja miała miejsce na egzaminie z fizyki. Zadanie 11. dotyczyło cząstki beta minus, która była wyjątkowo często wyszukiwana na krótko przed początkiem matury.

"Egzaminy" ustne

W tym roku, z powodu pandemii koronawirusa, maturzyści nie musieli przystępować do egzaminów ustnych, które od kilku lat są stale, doskonale rozpracowywane przez uczniów. W 2018 roku osoba przystępująca do egzaminu ustnego z polskiego znała, niecałą godzinę przed nim, zakres 3-7 pytań, które mogła wylosować. Wszystko dzięki stronom typu "Kalkulator maturalny", które zbierały pytania z całej Polski. Szybkie przygotowanie i dobry wynik gwarantowany.

W 2019 roku nastąpiła zmiana. Zakres pytań zmienił się z 3-7 do aż 210, ale czas na ich rozpracowanie zwiększył się do nawet kilku dni. Wszystkie osoby, które nie zdają egzaminu pierwszego dnia, mają możliwość spokojnego nauczenia się materiału. Z egzaminem z języka obcego sprawa wygląda podobnie - 50 zestawów i kilka dni na przygotowanie.

Kolejnym udogodnieniem dla uczniów są egzaminatorzy. Często zdarza się, że nie chcą oni negatywnie wpływać na przyszłość egzaminowanych i nawet w sytuacji, gdy zdający nic z siebie nie wykrztuszą, dostają okrągłe 30 proc.

Konkluzje

Przykłady podane wyżej są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Większość grup lub osób zachowuje poufne wiadomości dla siebie, by nie ponieść w przyszłości konsekwencji swoich działań. Ludzie bardziej nierozważni/zuchwali będą się chwalić informacjami w mediach społecznościowych, czy to na swoim profilu na Instagramie, czy rozsyłając zdjęcia, które wykonali np. podczas egzaminów.

Napięta sytuacja związana z przeciekami jest naprawdę trudna do rozwiązania. Jeśli matury zostałyby powtórzone, ucierpiałyby na tym głównie osoby uczciwe. Skoro tyle mówi się o równych szansach, to może warto zrobić coś z tym problemem, by sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości?

Jeśli tak wiele zdjęć arkuszy trafiło do sieci, to może przykładowo każda szkoła powinna dostawać testy ze specjalnymi, unikatowymi dla niej numerami, umieszczonymi na każdej stronie. Może po dostarczeniu matur do placówek, powinny one leżeć zapieczętowane w bezpiecznym, ale i widocznym dla wszystkich miejscu, a może warto zastanowić się nad powrotem do egzaminów wstępnych na studia, gdzie szanse są równe dla wszystkich.

Matury decydują rokrocznie o przyszłości milionów Polaków, więc zadbanie o ich rzetelność powinno być priorytetem. Na koniec pozostaje jeszcze jedno pytanie. Czy w takiej sytuacji możemy dalej mówić o egzaminie dojrzałości?

Mateusz Zajega

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje