Współczesny jaskiniowiec. Jego dom ma 230 milionów lat

Miał porządną, dobrze płatną pracę w korporacji, jednak porzucił ją, by zamieszkać w... jaskini. Zainwestował oszczędności życia i poświęcił dziewięć miesięcy ciężkiej pracy na stworzenie domu marzeń o prehistorycznym klimacie. Poznajcie historię Angelo Mastropietro.

"A może by rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?" - to hasło robi w ostatnim czasie furorę wśród mas pracujących wielkich miast. Tempo życia, brak czasu, nieustanna presja powodują, że wielu zamieniłoby pieczołowicie rozwijane kariery na bezpieczną przystań gdzieś na pustkowiu i spokojne życie z dala od cywilizacji. W myśl tej zasady postąpił ostatnio pewien jegomość z Australii, który karierę w korporacji zamienił na życie w... prehistorycznej jaskini zbudowanej ze skał sprzed... 230 milionów lat!

38-letni Angelo Mastropietro mógł szczycić się modelową ścieżką kariery. Już jako młody chłopak zaczął dynamicznie piąć się po jej szczeblach, by w końcu objąć posadę szefa rekrutacji w dużej firmie. Wszystko układało się jak w bajce, aż do czasu gdy kilka lat temu lekarze zdiagnozowali u niego stwardnienie rozsiane. Wtedy przyszedł czas na refleksję i przewartościowanie dotychczasowego życia.

Częściowo sparaliżowany, ale wciąż młody mężczyzna postanowił poszukać dla siebie miejsca, w którym będzie mógł wieść szczęśliwsze i zdrowsze życie. Wybór padł na miejsce naprawdę wyjątkowe - jaskinię w lesie Wyre w angielskim hrabstwie Worcestershire.

Reklama

Dlaczego wyjątkowe? Bo to właśnie tutejsze kamienne klify zainspirowały J.R.R. Tolkiena do stworzenia Śródziemia - fikcyjnego kontynentu, na którym toczy się akcja Hobbita i Władcy Pierścieni. Można zatem powiedzieć, że Angelo przeprowadził się do bajkowego świata.

Ale, że życie to wcale nie jest bajka, na jego drodze pojawiło się wiele nieoczekiwanych przeszkód. Po pierwsze - jaskinię należało zaadaptować do warunków mieszkalnych. Co prawda przez 300 lat służyła wcześniej za czteropokojowy dom, ale od lat 40. ubiegłego wieku była niezamieszkana.

Australijczyka jednak to nie przerażało, postanowił podjąć wyzwanie. Po wydaniu 62 tysięcy funtów na zakup "posiadłości" zostało mu jeszcze sto tysięcy na jej wykończenie, albo dokładniej ujmując - ociosanie. Była to wielka improwizacja, bo przecież nie istnieją gotowe plany adaptacji prehistorycznych grot do warunków mieszkalnych. Ludzkość już dawno zakończyła ten etap.

Mastropietro stwierdził, że taniej i lepiej będzie, gdy większość prac wykona sam. Nie zważając na dolegliwości spowodowane chorobą, rozpoczął kucie i wiercenie. Jak sam podliczył - te prace zajęły mu łącznie tysiąc godzin, w trakcie których wywiózł między 70, a 80 ton kamienia. Specjalistycznej firmie zlecił także wywiercenie 80-metrowego otworu w skale, którym obecnie doprowadza wodę do swojego apartamentu.

Koniec końców, nie obeszło się bez pomocy ojca - Tony'ego, przyjaciół i profesjonalnych ekip budowlanych, ale i tak trudno nie docenić hartu ducha dzielnego Australijczyka przy tak ogromnej inwestycji.

"Kocham wyzwania. Tak się składa, że moje nazwisko oznacza władcę kamieni, więc chyba miałem to we krwi od urodzenia. Dom w skale to spełnienie moich marzeń, a prace przy nim wykonywałem z taką samą pasją, jak kiedyś zadania w firmie" - cieszy się dumny budowniczy.

"Chciałem podkreślić fakt, że jest to jaskinia, ale jednocześnie zależało mi na dodaniu współczesnych luksusów. Dzięki temu mieszkanie wygląda dość nowocześnie, ale wciąż posiada specyficzny urok jaskini" - dodaje.

Poza urokiem jaskini apartament - bo tak należy nazwać to dzieło - posiada Wi-Fi, podgrzewaną podłogę, nowoczesny system wentylacji, ogrzewanie kominkowe, pełnosprawną kuchnię i łazienkę. Projekt zaskakuje przywiązaniem do detali. Za narzutę na łóżko oraz dywanik w sypialni służą zwierzęce skóry, wieszak na papier toaletowy zrobiony jest z drewnianego kołka, a rolę kabiny prysznicowej pełni kamienna grota.

Paradoksalnie - po ukończeniu inwestycji Angelo wrócił do Australii, by wypocząć po katorżniczej pracy we własnym, domowym kamieniołomie. Jaskinię póki co wynajmuje albo oprowadza po niej dziennikarzy, ale zapewnia, że kiedyś osiedli się w swej wymarzonej jaskini na stałe.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o szalonym pomyśle Angelo i dowiedzieć, czego może mu zazdrościć nawet sam Fred Flinstone, obejrzyjcie obszerny dokument z powstawania jego jaskiniowego raju.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje