Reklama

Sieć pełna podróbek

Postanowiłeś uniknąć przedświątecznej gehenny w sklepach i kupić prezenty w internecie? Cieszysz się jak dziecko, bo w sieci nie dość, że taniej i większy wybór, to jeszcze z domu nie trzeba wychodzić? Lepiej uważaj, bo co piąty produkt sprzedawany w internecie jest podróbką!

"Piękna i ekskluzywna torebka firmy Louis Vuitton, 100 proc. oryginał..." - czytasz opis jednej z wielu internetowych aukcji w serwisie Allegro. Beżowa skóra, złote nici, charakterystycznie nałożone na siebie litery "L" i "V", cztery rodzaje kwiatków, no i jeszcze ta cena - 800 zł. "Żona na pewno ucieszy się z takiego ekskluzywnego prezentu. Kupuję" - myślisz. Jeśli to byłeś ty, najnormalniej w świecie dałeś się zrobić w konia. Kupiłeś podróbkę. Nie ty jeden.

Okazja czyni frajera

Reklama

Louis Vuitton jest najczęściej podrabianą marką w historii. Tylko 1 proc. wszystkich ubrań, torebek, walizek i skórzanych akcesoriów opatrzonych znakiem "LV" został rzeczywiście wyprodukowany przez tę firmę! Podrabiają ją wszyscy, bo to wyznacznik społecznej pozycji. Pozycji wartej tyle, by rzeczywiście wydać na torebkę 800, ale dolarów (około 2,8 tys. zł).

"Golas Vuitton", jak z przekąsem nazywa się podrabiany produkt słynnej francuskiej firmy, odwołując się do stanu portfela jej kupca, jest najbardziej wyrazistym, ale niejedynym przykładem prężnie działającego podróbkowego biznesu.

- Podrabia się dokładnie wszystko. Począwszy od papierosów, skarpetek, majtek, podkoszulków, butów, telefonów komórkowych, komputerów, lamp, butli z gazem, na częściach samochodowych czy lekarstwach kończąc - wylicza Krzysztof Marszałek, koordynator ds. ochrony praw własności intelektualnej w Izbie Celnej w Krakowie.

Pół biedy, kiedy podrabianą rzecz kupujemy świadomie i świetnie zdajemy sobie sprawę z tego, że płacimy za towar udający produkt znanej marki. Ponad połowa Polaków - jak wykazały badania CBOS - nie jest jednak w stanie określić, czy kupowany przez nich produkt jest rzeczą oryginalną, czy też nie.

- Okazja czyni frajera - mówi wprost sprzedawca perfum w serwisie Allegro, któremu - jak zdradza - zdarza się "upychać ludziom marnej jakości fałszywki". Często za cenę niewiele niższą od tej w perfumerii.

Podróbki za prawie trzy miliardy zł

"Okazji" jest doprawdy sporo i wcale nie dotyczą tylko perfum. Ile dokładnie? Liczmy: 24 tys. par podrobionych adidasów o wartości rynkowej ponad 3,5 mln zł, 35 tys. fałszywych wkładów do maszynek do golenia Gilette i 15 tys. końcówek do elektrycznych szczoteczek do zębów Oral B, łącznie wartych pół miliona zł... To tylko trzy przykłady z dziesiątek tysięcy zarekwirowanych w ostatnich miesiącach przez celników podrabianych przedmiotów.

W ciągu pierwszy trzech kwartałów 2011 r. funkcjonariusze polskiej Służby Celnej skonfiskowali w sumie prawie 4,8 mln towarów naruszających przepisy prawa własności intelektualnej, czyli zarówno produktów podrobionych, jak i pirackich. Zgodnie z obowiązującymi zapisami rozporządzenia Rady Unii Europejskiej nr 1383/03 z 2003 r., te pierwsze to produkty, na których bez zezwolenia umieszczono zarejestrowany znak towarowy. Popularne "piraty" to kopie produktów wykonane bez zgody posiadającego do nich prawa.

Od lat absolutnym liderem statystyk podrabianych produktów są papierosy. Tylko w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku funkcjonariusze Służby Celnej skonfiskowali ich ponad 3,6 mln sztuk. Na kolejnych pozycjach znalazły się: obuwie (ponad 161 tys.), odzież (prawie 120 tys.) i kosmetyki (ponad 100 tys.). Te trzy ostatnie kategorii są także w czołówce, jeśli chodzi o wartość zatrzymanego towaru - wyceniono je na odpowiednio: 30,5 mln zł, 27,5 mln i 17 mln zł.

Wartość wszystkich zatrzymanych w ciągu pierwszych trzech kwartałów tego roku podrabianych produktów oszacowano na ponad 100 mln zł. Celnicy spodziewają się, że w ujęciu ogólnorocznym całkowita liczba i wartość skonfiskowanych w 2011 r. towarów będzie wyższa niż roku ubiegłym.

Ponad 3,6 mln sztuk produktów naruszających przepisy prawa własności intelektualnej zatrzymanych w 2010 r. wyceniono na 460 mln zł. Do tej kwoty należy doliczyć jeszcze przedmioty za niemal 22 mln zł, które skonfiskowała policja. Jest to ledwie ułamek wartości całego rynku towarów naruszających prawa własności intelektualnej w Polsce, szacowanego na ponad 2,8 mld zł. - Wartość skonfiskowanych towarów, jak i całego rynku, ustalana jest na podstawie wartości oryginalnych produktów - wyjaśnia Iwona Mońko, naczelnik Wydziału Ochrony Praw Własności Intelektualnej Departamentu Polityki Celnej w Ministerstwie Finansów.

Na bazarze, w sklepie i galerii

- Nacięłam się na okulary marki Ray-Ban - mówi Agnieszka, która jest ich wielką fanką. - Podróżując po świecie, dowiedziałam się, że można kupić niektóre modele tej firmy za 80 - 100 euro (ok. 400 zł). Kiedy więc zobaczyłam w krakowskim komisie używany model sprzed dwóch lat za 125 zł, z metkami (jakby ktoś je po prostu zatrzymał i dołączył do okularów oddając w komis), z charakterystycznym znaczkiem na jednym szkle, pomyślałam, że to superokazja. Dopiero po wnikliwym porównaniu z oryginałami okazało się, że niby wszystko wygląda tak samo, ale okulary różnią się detalami. Tymi, na które ich producent zwraca szczególną uwagę - wspomina Agnieszka.

Tę historię potwierdzają celnicy, opowiadający o doskonale podrobionych koszulkach, butach czy telefonach komórkowych. - Na rynku są podróbki bardzo prymitywne, aż kłujące w oczy, takie jak np. bluzy z napisem "Adidos", ale są i bardzo wyrafinowane, jak np. części samochodowe. Jeżeli nie jest się ekspertem, trudno mieć 100 proc. pewności, co jest oryginalne, a co nie - podsumowuje Krzysztof Marszałek z krakowskiej Izby Celnej. Podkreśla, że nieoryginalne rzeczy znajdziemy nie tylko na bazarach, w komisach czy małych sklepikach.

- Na potwierdzenie tych słów mamy przypadek z Nowego Sącza, gdzie kilka dni temu celnicy zatrzymali podrabiane torebki Louis Vuitton w jednej z tamtejszych galerii handlowych - mówi Tomasz Kierski, rzecznik prasowy krakowskiej Izby Celnej.

Podróbki zdarzają się także w ekskluzywnych butikach. Pod koniec 2009 r. policjanci w kilku sklepach mieszczących się w galeriach handlowych na terenie całego kraju skonfiskowali 17 tys. krawatów. Nie dość, że były one oznaczone metką firmy Pietro Baldini, to jeszcze zamiast z jedwabiu, zrobiono je w całości z poliestru. Wartość znaleziska oszacowano na 2 mln zł.

Internetowe wybryki podróbkarzy

Nadkomisarz Piotr Bieniak z Komendy Głównej Policji zwraca uwagę, że obecnie "w dużej części handel podróbkami przeniósł się do internetu". - Jak wykazują statystyki, już co piąte oszustwo w Polsce popełniane jest w sieci - mówi policjant.

Oczywiście, nie każde z dotyczy obrotu nieoryginalnymi produktami, ale jak wynika z danych World Intellectual Property Organization, instytucji zajmującej się monitorowaniem przestrzegania praw własności intelektualnej, już 22 proc. oferowanych w internecie towarów to podróbki.

Przekonał się o tym Rafał, który w najpopularniejszym internetowym serwisie aukcyjnym w Polsce kupił ładowarkę do telefonu komórkowego Nokia. - Kiedy oryginalna ładowarka odmówiła posłuszeństwa, znalazłem na Allegro bardzo ciekawą ofertę - urządzenie z przesyłką kosztowało jakieś 15 zł, co najmniej trzy razy mniej niż w sklepie. Kiedy ją dostałem, dokładnie obejrzałem i zauważyłem, że różniła się od mojej poprzedniej tylko minimalnie krótszym kablem i innymi śrubkami w obudowie. Poza tym troszkę dziwnie hałasowała, gdy znajdowała się kontakcie. Pomimo tego bez problemu używałem jej przez parę miesięcy. Aż pewnego dnia podczas ładowania komórki ładowarka spaliła się. Kiedy ją z ciekawości rozłożyłem na części pierwsze, zauważyłem, że transformator, czy co tam jest w środku, cały pokryty jest chińskimi "robaczkami" i wygląda raczej jakby pochodził z taniej zabawki. Wtedy zdałem sobie sprawę, że kupiłem jakąś marną podróbę - wspomina Rafał.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje