Reklama

Rower na ostro - minimalizm i adrenalina

"Rower jaki jest, każdy widzi" - to parafraza znanej definicji z pierwszej polskiej powszechnej encyklopedii autorstwa Benedykta Chmielowskiego. Jest w niej wiele prawdy, bowiem rower to nadzwyczaj prosta konstrukcja. Kwintesencją prostoty natomiast, jeśli chodzi o rowery, jest "ostre koło".

To enigmatyczne dla niektórych określenie świetnie wpisuje się w trend dzisiejszych czasów - minimalizm. Żyjemy w świecie, w którym bogate zdobienia są reliktem. Od lat popularny jest skandynawski, oszczędny i funkcjonalny, styl. Podobnie rzecz ma się w przypadku roweru z "ostrym kołem", który został przeniesiony wprost z welodromu na ulice miast całego świata.

Reklama

Aby zrozumieć fenomen "ostrego koła", należy poznać jego mechanikę. Tym, co rzuca się laikowi w pierwszym momencie w oczy, jest zupełny brak oprzyrządowania. Ten rower w swojej podstawowej odsłonie pozbawiony jest hamulców, przerzutek, linek, "klamek" i wszystkiego, co tak naprawdę zbędne. Za napęd i hamowanie odpowiedzialne jest w nim stałe przełożenie.

W praktyce oznacza to, że jak długo kręcić będzie się tylne koło, tak długo, połączone za pomocą łańcucha zębatki tylnego koła i korby również będą się kręcić. Nie ma tu więc możliwości odpoczynku dla nóg, tak jak w przypadku rowerów z tzw. wolnobiegiem.

Po co? To pytanie, które najczęściej słyszy się od osób stykających się po raz pierwszy z tym wynalazkiem. Odpowiedź jest prosta: żeby było lżej, płynniej i bez obaw, że zbędne mechanizmy - takie jak przerzutki czy hamulce - zawiodą nas w ruchu ulicznym.

Rowery z "ostrym kołem" budowane są zwykle na bazie "szosówek" i z nimi prawdopodobnie zetkniemy się najczęściej, choć trafiają się oczywiście też inne modele, zbudowane na bazie ram torowych albo rowerów górskich. Dowolność jest ogromna, co wpływa na charakter tego roweru, bo każde "ostre koło" różni się od siebie - ma w sobie cząstkę właściciela.

Zaczynając jazdę na "ostrym kole" czuliśmy się tak, jakbyśmy pierwszy raz siedzieli na rowerze. I mimo sporego doświadczenia, związanego z wyczynową jazdą, nie wiedzieliśmy, jak się zachować, jak zahamować i jak wjechać na krawężnik. Z czasem wszystko się zmieniło. Po kilku tygodniach nabraliśmy pewności co do naszych umiejętności, a także nauczyliśmy się wykorzystywać atuty roweru.

Niebywale wąska kierownica, brak przełożeń i ciągły ruch korbowodu sprawiają, że jeździ się nim niezwykle płynnie. Wyprzedzanie samochodów, przeciskanie się w korku, konieczność przewidywania tego, co może stać się na drodze, zamieniło bezmyślną jazdę po ścieżkach rowerowych w wyzwanie dostarczające adrenaliny godnej zawodów zjazdowych.

Proroctwa osób, które mówiły, że istnieje spore prawdopodobieństwo wjechania pod koła autobusu, nie sprawdziły się. Ostre koło nauczyło nas odpowiedzialności oraz podejmowania szybkich decyzji, co również przekłada się na jazdę w terenie.

Dzięki ograniczeniu podzespołów "ostre koło" zyskało popularność wśród kurierów rowerowych. Statystki pokazują, że jest to jeden z najbardziej niebezpiecznych zawodów na świecie i to właśnie nowojorscy kurierzy byli inspiracją do stworzenia produkcji Premium Rush.

W 2009 roku powstał pełnometrażowy film "Macaframa", który pokazuje jazdę na "ostrym kole". Jest on dodatkowo okraszony świetną oprawą muzyczną, a jego akcja rozgrywa się w malowniczej scenerii San Francisco.  Gorąco zachęcamy do jego obejrzenia.

Wsiadając na "ostre koło", które nie ma hamulca, musimy liczyć się z tym, że łamiemy przepisy. Te mówią bowiem, że rower musi być wyposażony w przynajmniej jeden sprawny hamulec, oświetlenie z przodu i z tyłu oraz sygnał dźwiękowy. Dlatego sporo osób, które chcą spróbować swoich sił na takim rowerze, montuje przedni hamulec oraz resztę wymaganego osprzętu.

Mimo że takie postępowanie kłóci się nieco z minimalistycznymi założeniami, a puryści "ostrego koła" kategorycznie odmawiają założenia hamulców, my zdecydowanie to zalecamy. Względy bezpieczeństwa są najważniejsze!

Warto też wspomnieć o różnych konkurencjach organizowanych przez, i dla entuzjastów "ostrego koła". Jest więc: bike polo - odmiana gry w polo rozgrywana na asfaltowych boiskach i oczywiście rowerach, oraz alleycat, czyli forma wyścigów w ruchu ulicznym, gdzie uczestnicy muszą wykonać pewne zadania (np. sprawdzić numer budki telefonicznej albo przewieźć jakiś przedmiot). W takiej kategorii mieszczą się też sprinty, które są oficjalną konkurencją olimpijską, a także akrobatyka rowerowa.

"Ostre koło" to więcej niż tylko rower. Z czasem staje się to stylem życia, sposobem spędzania wolnego czasu i treningiem. "Ostre koło" sukcesywnie zyskuje popularność, o czym świadczyć może choćby bogactwo fixed gear gallery oraz ciągle rosnąca liczba ogłoszeń w serwisach aukcyjnych.

Wraz z całą redakcją cieszmy się z takiego rozwoju sytuacji i zachęcamy do próbowania swoich sił na rowerach z "ostrym kołem"!

Magazyn Exclusive Info

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ostre koło | rower | kurier | prostota | przerzutki | kolarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje