Reklama

Polacy nie są zadowoleni ze swoich związków i seksu

W lipcu zaprezentowane zostały wstępne wyniki ''Diagnozy Społecznej 2011'', przygotowywanej przez zespół prof. Janusza Czapińskiego. O komentarz poprosiliśmy seksuologa, doradcę rodzinnego, prof. Zbigniewa Izdebskiego.

Magdalena Tyrała, INTERIA.PL: Z ''Diagnozy Społecznej 2011'' przeprowadzanej systematycznie co dwa lata, przygotowywanej przez zespół socjologa, prof. Janusza Czapińskiego wynika, że Polacy są generalnie coraz bardziej zadowoleni z życia. Przede wszystkim ze swojego wykształcenia, osiągnięć życiowych, czują się zaradni, mniej palą. Niestety, więcej piją.

Reklama

- Jednak zdecydowany spadek zadowolenia odnotowuje się w sferze ich życia osobistego, w relacjach z innymi ludźmi. Zwłaszcza seks i małżeństwo frustrują naszych rodaków. Przy czym zadowolenie z życia seksualnego maleje najszybciej. Z czego może to wynikać?

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog: - Swoje badania dotyczące seksualności Polaków planuję przeprowadzić jeszcze w tym roku, więc odniosę się ewentualnie do tych z poprzednich lat. Ja też od jakiegoś czasu obserwuję rosnące zadowolenie z życia u Polaków. Jednak, jeśli chodzi o relacje seksualne, jako naród zawsze byliśmy mało wymagający.

- Możliwe zatem, że wraz ze wzrostem swojej świadomości seksualnej, który także się odnotowuje, Polacy stawiają sobie coraz większe oczekiwania w tej sferze życia. Jakkolwiek byśmy popatrzyli na relacje w związkach, to z moich badań wynika, że mimo, że narzekamy na swoje małżeństwa, to i tak zdecydowana większość Polaków, gdyby miała ponownie wybierać swojego partnera życiowego, wybrałaby tą samą osobę, z którą jest.

Co to oznacza?

- Mimo, że narzekamy na partnera to jednocześnie bardzo się do niego przyzwyczajamy. Mamy poczucie, że tego kogoś już dobrze znamy, wiemy, czego możemy się po nim spodziewać. Z kolei wchodzenie w nowe relacje dla wielu Polaków wiąże się z ryzykiem, także ze stresem. A więc i po co... Lubimy czuć się bezpiecznie.

Faktycznie, z "Diagnozy Społecznej" prof. Czapińskiego wynika, że nasi rodacy są zadowoleni z wypracowanego przez siebie poczucia bezpieczeństwa. Ale czy to oznacza, że jesteśmy leniwi i boimy się zmian?

- Może trochę tak, ale myślę, że przede wszystkim jest to kwestia dosyć trudnej sytuacji w jakiej się znajdujemy. Mówimy, iż jesteśmy coraz bardziej zadowoleni ze standardu naszego życia. Trzeba jednak uczciwie dodać, że aby taki standard życia sobie i rodzinie zapewnić, pracujemy coraz więcej i dłużej. Często jest to dla nas źródłem satysfakcji, równie często jednak - stresu.

- Niczym zatem dziwnym nie jest to, że napięcie z niej wynikające przekłada się bezpośrednio na relacje małżeńskie. A jestem przekonany, że w Polsce wciąż jeszcze zbyt mało mówi się o tym, jak utrzymać związek, mimo pojawiających się stresów w innych sferach życia. Polakom często brakuje świadomości, że trzeba zadbać o związek, jego jakość.

Ale o seksie mówimy coraz więcej, a to przede wszystkim zadowolenie z tej sfery życia maleje najbardziej.

- Owszem, ale seks jest tylko jedną ze składowych relacji partnerskiej. Obserwuję, że Polacy powoli zaczynają dostrzegać, że nie tylko on jest ważny, że ważne są także wszystkie uwarunkowania, które seksowi towarzyszą.

Można zatem wysnuć wniosek, że seks nas nie satysfakcjonuje, bo nasze relacje w związku nie są tak dobre, jak byśmy chcieli.

- Dokładnie tak.

Z Diagnozy Społecznej prof. Czapińskiego wynika również, że Polacy są generalnie niezadowoleni ze wszystkich relacji jakie tworzą z innymi ludźmi: ze znajomymi, ze współpracownikami. Czy to jest kwestia tego, że Polacy po prostu od zawsze lubią być niezadowoleni, lubią narzekać?

- Ja myślę , że Polacy coraz mniej narzekają. Jakby pani 20 lat temu zapytała kogoś - "co tam słychać?", to od zdecydowanej większości usłyszałaby pani - "stara bieda". Teraz, w okresie transformacji i nowej rzeczywistości społeczno-gospodarczej usłyszy pani - "a, wszystko dobrze".

- Przejęliśmy amerykańskie wzorce grzecznościowe już na dobre. Jednak poza tymi grzecznościowymi zwrotami nie nauczyliśmy się od nich, niestety, korzystania z fachowej pomocy terapeutycznej, w momencie, gdy ta pomoc jest komuś naprawdę potrzebna.

No tak, Polak nie pójdzie do terapeuty, bo przecież doskonale poradzi sobie sam.

- Właśnie o tę mentalność mi chodzi. Jeśli zdarzy się komuś kryzys w związku, jeśli ktoś napotka na jakąś życiową trudność, to wstydzi się prosić o pomoc specjalistę. Są Polacy, którzy w ten sposób rozwiązują swoje problemy, lecz, niestety, wciąż nie jest to powszechna praktyka. Polacy się wstydzą i wolą tkwić w kryzysie i w tym upatruję największy problem.

A co z relacjami ogólnoludzkimi?

- Relacje w pracy i te ogólnoludzkie zaczynają nam się w Polsce faktycznie trochę psuć. Wszyscy zaczynamy bardziej koncentrować się na sobie, na swoim sukcesie, na swoim stanie posiadania po to, by przed kimś się pochwalić, poczuć się lepszym i to bez względu na wszystko. Po trupach do celu. Widać to szczególnie u ludzi młodych. Oni walczą o siebie, o pozycje na rynku pracy, walczą o przetrwanie. Traktowanie innych ludzi instrumentalnie zwyczajnie nie sprzyja pozostawaniu w dobrych relacjach z nimi.

Czekamy zatem na badania pana profesora dotyczące już stricte seksualności Polaków i ich związków partnerskich. Wyników możemy spodziewać się pod koniec roku?

- Tak jest.

Dziękuję za rozmowę.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Izdebski | seks | zadowolenie | Polacy | seksuolog | badania | diagnoza społeczna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje