Reklama

Miasta świata, których lepiej unikać...

Niektóre miejsca na świecie, choć mogłyby być rajskimi krainami, są dla turystów prawdziwymi pułapkami. Nairobi, Karaczi i Bagdad to metropolie, które lepiej omijać, jeśli z podróży chcemy wrócić cali i zdrowi. Ba, nawet w Tbilisi turyści muszą zachować czujność...

Bilety lotnicze wciąż tanieją i zachęcają do podróżowania do odległych i egzotycznych, choćby z samej nazwy, miejsc. Niedoświadczeni podróżnicy, skuszeni podróżą za "pół ceny" oraz obietnicą przygody, decydują się na wyjazdy m.in. do Gruzji, Iranu, krajów Afryki czy Ameryki Południowej. Warto jednak przed wyjazdem dokładniej sprawdzić, dokąd się udajemy, bo choć miejscowości i krajobrazy w folderach i na internetowych stronach  wyglądają malowniczo, to nie zawsze miejsca te są bezpieczne dla turystów.

Reklama

Przewodnik Lonely Travel przestrzega podróżujących m.in. do Tbilisi, Nairobi, Karaczi i Bagdadu. To jedne z najbardziej niebezpiecznych miast świata 2012 i 2013 roku. Ranking ten zmienia się wraz z sytuacją polityczną poszczególnych krajów, ale wymienione miasta od lat cieszą się niezmiennie złą sławą.

Gruzja jest jednym z najbiedniejszych krajów Europy. To właśnie różnice w zamożności turystów i mieszkańców tego kraju przyczyniły się tam do wzrostu przestępczości. Największy procent napaści i kradzieży odnotowano w Tbilisi, stolicy Gruzji, gdzie niebezpieczeństwo czyha na obcokrajowców nawet w centrum miasta. Można go jednak uniknąć. Jak? Wystarczy nie rzucać się w oczy, ubierać się skromnie i zawsze mieć na oku swój bagaż. O ile tylko turyści nie demonstrują ostentacyjnie swojej obecności i zasobnego portfela - mogą uniknąć zainteresowania złodziei.

Również w Nairobi, stolicy Kenii, przyczyną wszystkich problemów jest wysokie bezrobocie i ubóstwo. Jak podaje ONZ, około 20 procent Kenijczyków żyje za mniej niż jednego dolara dziennie. Bogaci turyści są więc tam potencjalnym celem i okazją do wzbogacenia się. Rada: im mniej pieniędzy w portfelu, tym lepiej.

Zwiedzając stolicę Kenii lepiej robić to w zorganizowanej grupie, a jeszcze bezpieczniej - w towarzystwie lokalnego, sprawdzonego przewodnika. Warto odwiedzić m.in. Muzeum Narodowe i Muzeum Karen Blixen, Galerię Watatu czy Langatę - ośrodek żyraf, po czym szybko wrócić jdo jednego z bezpiecznych kurortów.

W innym afrykańskim mieście, Harare w Zimbabwe, nie jest lepiej. Kiedyś nie było to takie straszne miejsce do życia, ale problemy ekonomiczne kraju spowodowały, że miasto pogrążyło się w nędzy i kryzysie. Galopująca inflacja sprawia, że pieniądz traci tam na wartości w niewiarygodnym tempie (ceny podwajają się co 30 godzin!).

Może więc zdarzyć się tak, że wjeżdżając do Harare jako bogacze, po paru dniach za nasze grube pliki banknotów nie kupimy nawet paczki zapałek. A miejscowi dobrze wiedzą, że w Zimbabwe nie ma sensu iść do sklepu po papier toaletowy. Taniej wychodzi używanie w toalecie tamtejszych dolarów...

Karaczi, największe miasto w Pakistanie, jest nieustannie celem ataków Al-Kaidy i talibów. Wybuchy meczetów i samochodów są tu na porządku dziennym. Licząca 18 milionów mieszkańców aglomeracja to miejsce, gdzie turystom mogą się przydarzyć dosłownie "bombowe wakacje".

Nazywane "najbardziej brutalnym miastem świata" Karaczi mimo wszystko nie zniechęca odwiedzających z całego świata, choć często jest tylko miastem służącym za port przesiadkowy w drodze do innych miejsc w Pakistanie. Jest także miastem biznesmenów goszczących tutaj w interesach. Jeśli już dotrzemy w te rejony, to niedaleko centrum Karaczi można odwiedzić archeologiczne ruiny Mohendżo Daro, zespół zabytkowy Thatta czy grób Muhammada Ali Jinnaha.

Niebezpiecznie może być także w Bagdadzie. Dziesięć lat po tym, jak Amerykanie rozpoczęli działania bojowe w Iraku, wrząca atmosfera tego miasta nie opadła ani odrobinę. Zwiedzanie ośmiokątnego mauzoleum Zubajdy, meczetu Al Kazimijja, minaretu Suk al - Ghazl czy trzech miejscowych uniwersytetów wymaga odwagi...

Podróżujący ani przez chwilę nie mogą się czuć bezpiecznie także w Mogadiszu, stolicy i największym mieście Somalii, okrytym złą sławą meksykańskim Ciudad Juarez, wenezuelskim Karakas, w syryjskim mieście Homs, Port Moresby w Papui Nowej Gwinei oraz nigeryjskim Lagos.

Podobnie jest w San Pedro Sula. To miasto w Hondurasie szybko trafiło na listę miejsc o największym współczynniku morderstw. W 2011 wynosił on 86 na 100 tysięcy mieszkańców (statystyki policyjne mówią o 1200 osób zabitych).

Problemem tego 800-tysięcznego miasta jest zorganizowana przestępczość. Brutalne pobicia, porwania dla okupu czy mafijne egzekucje to dramatyczna codzienność w San Pedro Sula. Policja nawet nie próbuje walczyć z działającymi tam kartelami, gdyż nie jest w stanie wygrać wyścigu zbrojeń ze świetnie wyposażonymi bezwzględnymi gangsterami.

Podczas podróży do miejsc uznawanych za niebezpieczne najważniejsza jest czujność i... umiejętność szybkiego biegania (tak na wszelki wypadek). Niebezpieczne miasta zwiedza się szybko i konkretnie, bez zbędnego spacerowania, a już na pewno bez zapuszczania się w okolicy lokalnych slumsów.

Aparatu fotograficznego czy kamery lepiej nie eksponować - trzymać w plecaku, wyjmować tylko na czas robienia zdjęć, i nigdy nie zabierać ze sobą cennych rzeczy na tournee po mieście. Atmosferę bogactwa, modne ciuchy, błyskotki i wszelkie gadżety najlepiej jest ukryć na samym dnie hotelowej szafy.

I jeszcze najważniejsza, choć brzmiąca nieco banalnie, rada: przed wyjazdem w jakikolwiek bardziej egzotyczny zakątek świata starajmy się poznać jak najwięcej szczegółów na temat życia i zwyczajów miejscowej ludności. Nie wszystko jest w wydawanych przez biura podróży przewodnikach, ale od czego mamy internet...

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: niebezpieczeństwo | przestępczośc | groza | narkomania | lincz | turystyka | Bagdad

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje