Reklama

Miał dość dziur na drodze! Urzędnikom wysłał bardzo wymowne zdjęcie

"Najgorsza droga w hrabstwie Lancashire" jest jednocześnie jedną z najbardziej dziurawych w całej Wielkiej Brytanii. To, z jak dużym problemem mają do czynienia mieszkańcy, pokazał jeden z nich na bardzo wymownym zdjęciu...

Powyższą fotografię wykonał Aron Cross, właściciel biznesu mieszczącego się nieopodal "słynnej" Keighley Road. Widzimy na niej jego syna, który... prawie cały zmieścił się do dziury powstałej zaraz przy drodze! Pan Cross zaznacza, że zdjęcie powstało już po tym, jak kilka tygodni temu specjalna komisja sprawdziła stan nawierzchni i stwierdziła, że jest ona jak najbardziej "przejezdna".

Reklama

"Myślę, że ocena, którą wystawiła komisja każe wątpić w jakość całej przeprowadzonej przez nią inspekcji. Jeśli nie zauważyli aż tak dużej dziury, to znaczy że przeoczyli też wszystkie inne" - mówi Aron Cross cytowany w lokalnym Burnley Express. Przypomina on, że sprawa ciągnie się już od roku, kiedy to po raz pierwszy zgłosił, że na drodze w Wycoller jest więcej dziur niż utwardzonej nawierzchni.

Pan Cross ma prawo być wściekły, zwłaszcza że na tej drodze uszkodził swój samochód. Sprawa o odszkodowanie - jak nietrudno już się domyślić - została umorzona. Mężczyzna utrzymuje, że władze nie chcą zająć się drogą, gdyż będzie się to wiązało z kolejnymi wydatkami, których nie chcą ponosić.

"Tu nie chodzi tylko o naszą niewygodę i niedogodności dla osób, które prowadzą w pobliżu działalność gospodarczą, ale również bezpieczeństwo kierowców, jak i i pieszych" - podsumowuje.

Fotografię, która stała się już hitem internetu nie tylko na Wyspach Brytyjskich, pan Cross wysłał do urzędników. Ma nadzieję, że tak dobitny dowód na potrzebę naprawy wystarczy, aby następnym razem do Wycoller przyjechała nie tylko specjalna komisja, ale też spora ekipa robotników i zrobiła to, co naprawdę jest konieczne.

W chwili, gdy piszemy te słowa, radni wystosowali następującą odpowiedź:

"Droga, o którą toczy się spór, jest drogą wiejską, dobrze znaną lokalnym mieszkańcom. Staramy się, aby stan jej używalności był bezpieczny (...)"

"Poprosimy pana Crossa o wskazanie dokładnej lokalizacji, w której zostało zrobione zdjęcie. Jeśli dziura faktycznie się tam znajduje, to podejmiemy odpowiednie działania".

Piłka jest po stronie Arona Crossa. Mężczyzna zapowiada, że jest gotowy na wszystko, włącznie z batalią w sądzie. Na miejscu urzędników sprawdzilibyśmy Keighley Road więcej niż jeden raz...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Lancashire | dziury na drogach | Wielka Brytania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje