Laptop: najważniejszy przyjaciel fotografa

Praca, podróże, spotkania – we współczesnym świecie komputer towarzyszy nam już niemal wszędzie. Laptop to za mało, mój sprzęt powinien być naprawdę lekki, a do tego szybki i elegancki. Miałem okazję korzystać z laptopa Huawei MateBook X i już na wstępie muszę wspomnieć, że zdecydowanie mnie zaskoczył.

Na co dzień pracuję w redakcji, ale obok dziennikarstwa moją największą pasją, którą wykorzystuję również w pracy, jest fotografia. Czego wymagam od laptopa? Mój sprzęt musi być lekki i smukły, unieść ciężar wymagających programów do obróbki zdjęć oraz idealnie oddawać kolory i detale obrazu. Fotografowie to przeważnie również esteci, laptop przeznaczony dla osób pracujących w branży z pogranicza kreatywnej i artystycznej po prostu musi być stylowy. Czy używany przeze mnie laptop Huawei MateBook X zdoła sprostać wszystkim moim wymaganiom? Sprawdźmy!

Unboxing ultrabooka

W końcu dotarło do mnie minimalistyczne białe pudełko, którego wyczekiwałem z niekrytą ekscytacją. Po otwarciu opakowania moim oczom ukazał się przedmiot subtelny i solidny jednocześnie. Huawei oferuje dwie wersje kolorystyczne: laptop, którego mam u siebie, ma kolor srebrny, ale dostępny jest także wariant szmaragdowo-zielony. Sprzęt prezentuje się bez zarzutu: jest elegancki, za sprawą subtelnej domieszki brokatu ma delikatnie połyskującą w świetle aluminiową obudowę, natychmiast widać że jest to laptop z półki premium. MateBook X okazał się ultralekki - waży zaledwie kilogram! Zamiast klasycznej torby na laptopa, do laptopa można dobrać designerski plecak, Huawei Classic Backpack, ale 13-calowy komputer o wysokości wynoszącej zaledwie 13,6 mm bez trudu zmieści się nawet w damskiej torebce.

Co MateBook X kryje w środku? Po otwarciu laptopa pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to brak kamerki. Czyżby w dobie pracy zdalnej i ciągłych videokonferencji ze współpracownikami twórcy laptopa mogli o niej zapomnieć? Nic bardziej mylnego, Huawei zadbał o osoby, które szczególnie obawiają się, że ktoś może je podglądać i zastosował genialne w swojej prostocie i zdecydowanie bardziej eleganckie rozwiązanie niż naklejka (tudzież plaster) na kamerce: oko kamery o rozdzielczości 1 mpix dyskretnie ukryte jest pod jednym z przycisków na klawiaturze i wysuwa się wyłącznie w trakcie użytkowania. Takie rozwiązanie pozwoliło również na zmniejszenie ramki, dzięki czemu ekran mógł zająć aż 90 proc. przeznaczonego na niego miejsca. Włączając komputer, odkryłem kolejną funkcję, która została stworzona w trosce o moją prywatność i bezpieczeństwo danych - na przycisku uruchamiającym sprzęt umieszczony jest czytnik linii papilarnych, który nie tylko włącza, ale również w sekundę odblokowuje komputer.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Przejdźmy jednak do sprawdzenia MateBooka X w praktyce. To na co zwracam uwagę, jako osoba zarabiająca piórem (a raczej - klawiaturą), jest ergonomia klawiatury. Muszę czuć, że klawisz został wciśnięty, ale niekoniecznie chcę to słyszeć. Pod tym względem Huawei mnie nie zawiódł, mogę z przyjemnością pisać na nim godzinami. Jednak jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie touchpad. Zacznijmy od jego podstawowej funkcji. Jako osoba często pracująca w programach graficznych przyzwyczajony jestem do korzystania z myszki. Odruchowo więc chciałem ją podpiąć również do MateBooka X, jednak zawahałem się i postanowiłem dać mu szansę. Huawei nie tylko mnie nie zawiódł, ale wręcz zaskoczył - okazuje się, że jestem w stanie używać gładzika nawet przy obróbce zdjęć, która przecież wymaga szczególnej precyzji. Pewnie, gdyby przyszło mi pracować na tym sprzęcie na co dzień, i tak z przyzwyczajenia podpiąłbym mysz, ale ten touchpad sprawia, że czułbym się na tyle komfortowo, by nie brać jej ze sobą "w teren" czy w delegację. Gładzik ma jednak jeszcze jedną, niestandardową funkcję - umożliwia szybkie połączenie smartfona Huawei z komputerem. Wystarczy zbliżyć do niego telefon, by uzyskać jego widok na ekranie. Dzięki temu możemy błyskawicznie zrzucać zdjęcia czy muzykę, używając do tego najbardziej intuicyjnej funkcji "przeciągnij i upuść". W końcu możemy zapomnieć o kablach i oczekiwaniu na aktualizację chmury.

MateBook X w pracy fotografa

Jednak fotografów i grafików z pewnością najbardziej zainteresuje to, jak laptop sprawdził się w pracy z dużymi plikami w programach graficznych. MateBook X wyposażony jest w procesor dziesiątej generacji Intel Core i5-10210U i 16 GB RAM. Laptop jest w stanie pracować nawet 10 godzin na jednym ładowaniu baterii. Oczywiście wyniki mogą być lekko słabsze, gdy naprawdę obciążymy komputer, na przykład pracując jednocześnie na kilkunastu zdjęciach, niemniej jednak ja nie odczułem spadku wydajności, a najważniejsze dla mnie jest to, by komputer sprawnie otworzył wybrane zdjęcia, nie przerywał mi pracy nad obróbką, a następnie szybko zapisał zmiany. Ważne również, by w trakcie nie nagrzewał się zbyt mocno i nie szumiał głośno. Przy wytężonej pracy bateria oczywiście rozładowuje się szybciej, ale po podłączeniu zasilacza, potrzebuje zaledwie 90 minut do pełnego naładowania.

Przejdźmy jednak do najistotniejszej dla mnie jako fotografa kwestii, a mianowicie koloru. Jak już wspomniałem ekran Infinite FullView zajmuje aż 90 proc. powierzchni przedniego panelu, dzięki czemu MateBook X wcale nie traci przez swoje niewielkie gabaryty - 13-calowy ekran daje fotografowi pełne pole do popisu. Rozdzielczość 3K oddaje pełną paletę kolorów sRGB5, dzięki czemu pozwala na projektowanie na potrzeby ekranów i druku, a także obróbkę zdjęć. Ekran doskonale odwzorowuje fotografie pełne szczegółów i kolorów. Zawiedzione nie powinny być również osoby zajmujące się montażem video - laptop ma aż cztery głośniki, a dwa z nich wbudowane są w klawiaturę, co daje jakość dźwięku niespotykaną przeze mnie jak dotąd w innych laptopach.

MateBook X ma wszystko to, czego oczekuję od komputera. Jest superlekki, wygląda stylowo i nie zacina się przy pracy, a nawet znacznie ją ułatwia, między innymi dzięki takim funkcjom, jak możliwość szybkiego zgrania danych z telefonu.

Prezentacja partnera

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje