Reklama

Jedzenie jest dla słabych

Breatharianizm (ang. breath znaczy oddech) zakłada, że człowiek może żyć odżywiając się wyłącznie światłem kosmicznym lub praną (w hinduizmie prana to siła, która utrzymuje przy życiu wszystkie istoty). Spożywanie pokarmów i picie wody uważa się za całkowicie zbędne.

Jedną z czołowych postaci ruchu jest Jasmuheen, czyli Australijka Ellen Greve. Jasmusheen twierdzi, że była jedną z pierwszych osób, którym została przekazana (przez Mistrzów z Wyższych Wymiarów) informacja o tym, że istoty ludzkie nie muszą jeść. To przełomowe wydarzenie miało miejsce w 1993 roku, jednak Grave rozpoczęła przygotowania już dużo wcześniej.

Rak wyleczony emocjami

Reklama

"Stworzenie, a później samodzielne wyleczenie raka nauczyło mnie [...], jaki wpływ na ciało fizyczne mają nierozwiązane negatywne emocje, które magazynujemy w swoim ciele. Zmusiło mnie to do oczyszczenia nie tylko ciała fizycznego, lecz także bloków energetycznych w ciele emocjonalnym oraz wyrównania i uwolnienia pamięci komórkowej."

W latach poprzedzających radykalną zmianę sposobu odżywiania kobieta przestała jeść mięso, słodycze, żywność przetworzoną, a także poddaną "zbyt agresywnej" obróbce termicznej. Nie bez znaczenia, jak utrzymuje Greve, było to, że przez ponad 20 lat regularnie medytowała.

Kroplówki płynnego światła

Proces zmiany diety rozpoczynał 21-dniowy post. Podczas pierwszych 7 dni nie wolno było przyjmować żadnych pokarmów, co nie osłabiło organizmu Jasmusheen. Kobiecie dokuczał wyłącznie głód, który został zaspokojony za pomocą "kroplówki Płynnego Światła". Po kolejnych dwóch tygodniach picia soków rozcieńczonych wodą, kobieta rozpoczęła trwające 6 miesięcy życie w odosobnieniu, gdzie "pisała dziennika i przede wszystkim usiłowała otworzyć kanały komunikacyjne, by jej własne wewnętrzne informacje mogły przez nie bez przeszkód przepływać".

Telepatyczne instrukcje

Greve, która ma dziś 54 lata, w wywiadach podkreśla, że proces zmiany diety był tym trudniejszy, że "w tamtym czasie może z pół tuzina osób na całym świecie - pionierów - przeszło ten proces, znajdujący się zresztą w fazie embrionalnej. Informacje czy porady "jak..." można było otrzymywać tylko telepatycznie".

Mimo to, począwszy od 1993 roku, Jasmusheen utrzymuje, że odżywia się wyłącznie energią, którą czerpie z powietrza. Mimo wieloletniej, całkowicie pozbawionej kalorii diety, sylwetka kobiety daleka jest od anorektycznej. Ta utrzymuje, że jest to celowe działanie, ponieważ "sylwetka anorektyczki nie sprzyja dobrej reklamie tego procesu, więc zaprogramowałam swoje do osiągnięcia określonej wagi i pozostania na tym poziomie".

Nieudany test

Kobieta, która utrzymywała, że przez kilkanaście lat żyje wyłącznie dzięki kosmicznej energii, szybko zyskała w Australii rozgłos. Jedna z australijskich stacji telewizyjnych zaproponowała Greve udział w eksperymencie, który miał udowodnić, że rzeczywiście nic nie je. Efekty można było oglądać w programie "60 minut".

Jasmusheen przyjęła propozycję i, pozostająca pod opieką dr. Beresa Wencka, rozpoczęła test. Po 48 godzinach lekarz zaobserwował silne odwodnienie organizmu i podwyższone ciśnienie, jednak kobieta przekonywała, że winne jest zanieczyszczone miejskie powietrze. Z tego powodu eksperyment przeniesiono w góry. Mimo stałego dopływu świeżego powietrza po kolejnych 4 dniach Jasmusheen schudła 6 kg, odwodnienie organizmu sięgnęło 11 proc. Kiedy dr Wenck ogłosił, że puls kobiety jest niebezpiecznie wysoki, a nerki przestają pracować, testy przerwano.

Duchowe DNA

To oczywiście nie zraziło Greve, która niedługo potem ogłosiła, że, dzięki odżywianiu się kosmiczną energią, przybyło jej 10 dodatkowych nici DNA. Kiedy zaproponowano jej 30 tys. dolarów za badania mające potwierdzić te rewelacje, Jasmusheen zaczęła wspominać o tym, że prasa nadinterpretuje jej słowa. Przyznała jednak, że nigdy nie zaprzestała picia płynów, a od 1995 roku (dwa lata po rozpoczęciu diety) zaczęła także "eksperymentować ze smakami i zapachami", będąc jednak "świadomą, że "to, co "skubnęłam", nie miało żadnej mocy utrzymywania mnie przy życiu (był to czekoladowy herbatnik lub coś aromatycznego) oraz że nie zjadłabym tego w przeszłości z powodu "braku wartości odżywczych".

Wyznaniu towarzyszyło również kilka uwag dotyczących wypróżniania się osób odżywiających się powietrzem...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wody | DNA | ciało | sylwetka | testy | picie | diety | jedzenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje