Reklama

​Jak się nie ubierać na wesele? Edycja męska z Mr. Vintage

Ślub - nieważne, czy nasz, naszego przyjaciela czy kogoś z rodziny - to okazja, na którą należy ubrać się stosownie /123RF/PICSEL

Wielu panów ma problem z tym, co na siebie założyć, gdy zbliża się wesele. Ostatecznie podejmują nie najlepsze decyzje. - W Polsce najczęstszym błędem, szczególnie w sezonie letnim, jest koszula z krótkim rękawem, założona z krawatem lub muchą. Według zasad męskiej elegancji koszula z krótkim rękawem w zasadzie nie powinna istnieć - mówi Michał Kędziora, znany w blogosferze jako Mr. Vintage. Radzi, czego nie zakładać na wesele, jacy politycy mogą służyć za inspirację, jeśli chodzi o styl, którym brakuje nieco do ideału i komentuje, czy Donald Tusk dobrze dobiera buty, a Andrzej Duda marynarki.

Zastanawiasz się nad tym, jak ubrać się na wesele? Nie ty jeden. Każdy chce wyglądać dobrze na takiej imprezie, nie tylko wtedy, kiedy występuje na niej jako pan młody. Ale moda weselna ma wiele pułapek, w które łatwo wpaść.

Pstrokate kolory, świecące materiały, jasne buty i koszule z krótkim rękawem to tylko niektóre z nich. Michał Kędziora, czyli Mr. Vintage z bloga mrvintage.pl, w rozmowie z Menway radzi, jak uniknąć katastrofy modowej oraz tłumaczy, kto ze świata polityki ma dobry styl, a na kim lepiej się nie wzorować - nie tylko w przypadku męskiego stroju na wesele.

Reklama

Bartosz Kicior, menway.interia.pl: Jakie są najczęstsze błędy modowe panów na weselach?

Mr. Vintage: - Błąd, który dość często w Polsce można zaobserwować, wynika z chęci wyglądania super efektownie tego dnia, co czasem prowadzi do tego, że ktoś przekracza granicę pomiędzy kiczem a czymś, co przyciąga wzrok. Wiele pań młodych chce tego dnia wyglądać olśniewająco i przyciągać wzrok każdego. Niestety, czasem namawiają na to również swoich partnerów, którzy zakładają błyszczące garnitury. Może faktycznie na pierwszy rzut oka wydają się przyciągać wzrok, ale są po prostu kiczowate. Zazwyczaj są wykonane z poliestru czy innych tanich tkanin, które się błyszczą i wyglądają źle.

- Boimy się za to standardowej klasyki, która obroni się w każdej sytuacji i w każdym miejscu. Czy wesele odbywa się w małym czy dużym mieście, czy na wsi, bez względu na to, czy jest to elegancki pałac czy rustykalna stodoła. Jeśli więc ktoś nie ma koncepcji albo boi się popełnić błąd, klasyka jest najlepszym wyborem. Klasyczny, jednorzędowy, ciemny garnitur (najlepiej granatowy), czyli coś, co nasi ojcowie nosili 30, 40 lat temu, możemy założyć dzisiaj, będziemy mogli nosić za 20 lat i nie wywoła to uśmiechu na naszej twarzy, kiedy w przyszłości spojrzymy na zdjęcia z wesela.

- Klasyka jest zawsze na czasie i w sumie cieszę się, że w ostatnich latach odzyskała w Polsce popularność. Moda męska w naszym kraju w ostatnich dekadach była taka przaśna, kiczowata. Obecnie z dużą radością obserwuję, że coraz więcej mężczyzn stawia na tą klasykę i to jest coś dobrego.

Powiedzieliśmy o panu młodym. A co w przypadku gości weselnych? Też najczęściej takie chochliki modowe wynikają z chęci błyszczenia? 

- Niekoniecznie, aczkolwiek też zdarza się, szczególnie u osób, które na co dzień nie noszą eleganckich ubrań, że pojawia się pokusa, aby wyglądać "nadzwyczajnie". To prowadzi do tego, że ktoś kupuje garnitur na daną okazję, który jest mało uniwersalny. Błyszczący albo w nietypowym kolorze.

- W sezonie letnim najczęściej powtarzającym się błędem jest koszula z krótkim rękawem, złożona z krawatem lub muchą. Według zasad męskiej elegancji koszula z krótkim rękawem w zasadzie nie powinna istnieć. To domena mody nieformalnej, sportowej.

To pierwsza rzecz, o którą chciałem zapytać!

- Nie ma nic złego w koszulach z krótkim rękawem, jeśli to ubranie na wakacje, na plażę, jakieś bawełniane i kolorowe. Jeśli jednak mówimy o zestawach eleganckich, w których jest marynarka, są długie, materiałowe spodnie, to koszula musi mieć długi rękaw. A w Polsce nadal często widzi się latem koszule z krótkim rękawem po zdjęciu marynarki.

Co z samymi krawatami, skoro o nich już wspomnieliśmy? Mogą też być przyczyną problemów?

- Tak i to też najczęściej zdarza się u osób, które nie noszą na co dzień eleganckiej odzieży. Zresztą wielu mężczyzn w Polsce nie potrafi wiązać krawata, bo one odchodzą już trochę w zapomnienie. Nawet jeśli ktoś nosi na co dzień garnitur,  nie ma krawata, a rozpięty guzik pod szyją. Gdy przychodzi jakaś wyjątkowa impreza, a ktoś nie potrafi zawiązać krawata, najczęściej jest on za krótki. Zdarza się, choć rzadko, że krawaty są za długie. Zapamiętajmy prostą zasadę: krawat powinien sięgać swoim końcem mniej więcej do połowy paska przy spodniach.

A kolory? Są takie, których należy bezwzględnie unikać w przypadku mężczyzn?

- Bezwzględnie może nie, bo moda ślubna nie jest już taka konserwatywna jak kiedyś. Odwróciłbym to pytanie i powiedziałbym o pewniakach, które sprawdzą się w każdej sytuacji. Takim kolorem jest na przykład ciemny granat. Jest ponadczasowy, elegancki, pasuje do każdego typu urody. To numer jeden, jeśli chodzi o kolory w modzie ślubnej, zarówno dla pana młodego, jak i dla gości weselnych.

- Ryzykowne za to są kolory, które nadal czasem spotyka się wiosną i latem, czyli jasny beż, ecru. To są garnitury, w których mało kto dobrze wygląda i które są jednorazowe, bo potem ich już raczej nie założymy. Są wybierane przez panów młodych, biorących ślub gdzieś w ciepłych krajach, chociaż w Polsce też można to zobaczyć w tym gorącym okresie lipiec-sierpień. Taką kolorystykę bym zdecydowanie odradzał, bo to mało eleganckie i niewielu panów wygląda w niej dobrze.

W internecie często można spotkać pytania o podkoszulki bawełniane widoczne pod koszulami. Duży błąd?

- Ja jestem zwolennikiem zasady, że jest to okej, pod warunkiem, że tego nie widać. Bo jeśli widać (czyli podkoszulek prześwituje przez koszulę), to wygląda to źle. Natomiast jeśli ktoś czuje taką potrzebę, a najczęściej spotykam się z argumentem, że mężczyźni noszą podkoszulki, żeby pot był wchłaniany właśnie przez nie, a nie przez koszule, to rzeczywiście ma to sens. Nie mogą jednak prześwitywać. Jeśli ktoś jest przywiązany do podkoszulka czy t-shirtu, powinienem wybrać nieprześwitującą koszulę. Czyli z grubszej tkaniny lub z tkaniny o ścisłym splocie. Jak mówię, nie ma w tym nic złego, ale generalnie koszule powinniśmy zakładać na gołe ciało. Trzeba pamiętać o tym, że taki podkoszulek to także dodatkowa warstwa materiału (obok koszuli i marynarki), która po prostu zmniejsza komfort.

Buty. Czego unikać?

- Odradzałbym buty, które ja nazywam "jednorazowymi". To takie, które na pozór wyglądają "efektownie": mają jakieś dziwne przeszycia, wywinięte czubki, ale to nie ma nic wspólnego z elegancją. To nie jest efektowne, a efekciarskie. Tego unikajmy, bo będziemy się z tego śmiać za parę lat. W butach stawiamy na klasykę i prostotę, na fasony, które są w modzie od lat, czyli na przykład klasyczne czarne "oxfordy". Dobrze wyglądają na ślubie, a potem możemy iść w nich także do pracy czy na inne wydarzenia rodzinne.

- Nie kupujmy butów, które wydają się nam efektowne, bo to zazwyczaj oznacza, że po jednym razie odstawimy je w kąt. No i unikajmy kolorów nieformalnych, jak jasny brąz. Widuje się czasem nawet kremowe buty. To błąd.

- Jest jedna zasada, jeśli chodzi o buty: im ciemniejszy kolor, tym bardziej formalne. Czyli u pana młodego zalecane są oczywiście czarne buty, wypastowane na wysoki połysk. To robi wrażenie, naprawdę. Nie trzeba szukać jakichś odjechanych fasonów czy detali, które zrobią furorę. Jakieś blaszki czy diamenty. Nie róbmy sobie tego.

A co dalej? Impreza toczy się w najlepsze, robi się ciepło i przychodzi moment, kiedy pozbywamy się garderoby. Do którego momentu jest ok?

- Nie ma nic złego w tym, żeby o północy (lub wcześniej, gdy zrobi się gorąco), zdjąć marynarkę, krawat czy muchę, ale wyciąganie koszuli ze spodni wygląda źle i niewiele pomaga w kwestii komfortu. Zdjęcie marynarki to faktycznie pozbycie się warstwy materiału,  całego elementu ubioru. Jednak wyciąganie koszuli ze spodni? Absolutnie odradzam.

A gdybyśmy chcieli szukać inspiracji i przykładu z góry? Czy może ktoś wśród naszych polityków jest wzorem do naśladowania?

- Z osób, które może są już trochę poza polityką, na pewno wskazałbym Donalda Tuska. Od wielu lat bardzo dobrze wygląda - nie dość, że ma nienaganną sylwetkę, to jeszcze garnitury na nim bardzo dobrze leżą. To wszystko jest odpowiednio dobrane rozmiarowo, krawat dobrze zawiązany, koszula wyprasowana, ma zawsze czyste buty, co należy do rzadkości...         

...bo butów nie widać w telewizji!

- No właśnie... Kiedy patrzymy na Donalda Tuska, widzimy dbałość o detale i przykład człowieka, który ma tę świadomość i wie, jak wiele znaczy wizerunek we współczesnym świecie i w polityce. Z ubiorem bardzo dobrze radzi sobie także Aleksander Kwaśniewski, a z polityków młodszego pokolenia Władysław Kosiniak-Kamysz.

A w drugą stronę? Jest ktoś, kim nie należy się inspirować, bo to grozi katastrofą?

- W ostatnich latach akurat politycy zaczęli przykładać wagę do tego, jak wyglądają, więc ich wizerunek się poprawił. Z nazwiska trudno mi teraz wymienić, ale mieliśmy kilka pamiętnych wystąpień polityków ubranych co najmniej niestosownie np. w kamizelkę wędkarską i koszulę z krótkim rękawem. Ale generalnie jest coraz lepiej w tym temacie i obecnie coraz rzadziej zdarzają się takie wpadki w polityce.

Przypominają mi się, jeśli chodzi o przykłady różnych stylizacji, wybory prezydenckie 2020. Andrzej Duda, który w czasie kampanii wyborczej występował w białej koszuli z podwiniętymi rękawami, i Rafał Trzaskowski w błękitnym garniturze. Który lepiej wypadłby na weselu?

- Na weselu z pewnością garnitur byłby lepszym wyborem. Akurat ci dwaj politycy nie różnią się jakoś diametralnie, jeśli miałbym ich oceniać w skali punktowej za styl. Jeden i drugi ubiera się w miarę poprawnie, ale nie ma się czym zachwycać. Na pewno nie wskazałbym ich jako wzorców bardzo dobrze ubranych mężczyzn. Jeśli chodzi o Rafała Trzaskowskiego, widać było, że w pewnym momencie trafił w ręce jakiegoś dobrego stylisty i wyszło mu to na dobre, bo jego styl przed wyborami nie był wcale zachwycający.

- U prezydenta Dudy za to rzucają się w oczy przykrótkie marynarki, które nie są dopasowane do jego sylwetki, za krótkie. Raz, że dodaje mu to kilogramów, dwa, że tułów optycznie się skraca i sylwetka wydaje się niesymetryczna. Brakuje tych paru centymetrów. Jeśli chodzi o długość marynarki, powinna być ona te 3-4 cm dłuższa, żeby proporcje sylwetki były atrakcyjne dla oka. 

- Chodzi o to, że kiedy patrzymy na takiego mężczyznę, powinniśmy widzieć, że nogi i korpus mają podobną długość. Niewiele osób zwraca na to uwagę, kupując garnitur, bo raczej patrzymy, czy nam się podoba, jaki ma kolor, jakiej jakości są materiały. Ale zawsze trzeba spojrzeć w lustro i zobaczyć, czy marynarka dzieli sylwetkę na pół.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wesele | ślub | moda męska | porady | Mr. Vintage | wywiady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje