Reklama

Hulk - pitbull, którego nie kupisz za żadne pieniądze...

"W sytuacji zagrożenia jest zdolny zabić człowieka. Gdy ugryzie rękę, ta pęka niczym wykałaczka. Mógłbyś położyć przede mną na stole 10 milionów dolarów, a i tak bym go nie sprzedał" - mówi Marlon Grennan - treser psów i właściciel Hulka - gigantycznego, 80-kilogramowego pitbulla.

Hulk - chyba trudno o lepsze imię dla takiego olbrzyma. 18-miesięczny amerykański pitbull terrier to oczko w głowie Marlona i Lisy, którzy na farmie w  New Hampshire prowadzą szkołę tresury psów "Dark Dynasty K9's".

Od miesiąca Hulk może cieszyć się międzynarodową sławą (o ile w ogóle cokolwiek go to obchodzi). Zamieszczone przez jego właścicieli na YouTube wideo obejrzało bowiem już prawie osiem milionów osób. Od tamtego momentu spokojny dom państwa Grennan odwiedziły już dziesiątki dziennikarzy i reporterów.

Wszyscy oni są pod wrażeniem rozmiarów psa-giganta. Choć nie osiągnął jeszcze rozmiarów dorosłego pitbulla waży już 80 kikogramów, a szerokość jego głowy to prawie... 70 centymetrów! Oznacza to, że jest dwa do trzech razy większy niż "standardowy" przedstawiciel swojej rasy.

"Myślę, że w tym momencie jest trzecim największym pitbullem na świecie. Ale jest młody i wciąż rośnie. Wkrótce będzie największy" - zaznacza właściciel.

Reklama

Hulk nie jest jedynie lwem salonowym, zdobiącym dom. Niemal każdego dnia poddawany jest tresurze. Jego właściciel szkoli go na psa obronnego, tak jak pozostałe psy, które ma pod swoją opieką.

"Wśród swoich klientów mamy aktorów, milionerów celebrytów, bankierów, lekarzy" - wymienia Marlon - "My testujemy nasze psy, rzucamy im wyzwanie każdego dnia. Wszystko po to, by wytworzyć w nich pewną postawę. One mają nie znać uczucia strachu" - wyjaśnia.

"Te psy dobrze wyszkolone nie boją się niczego. Dla nich nie ma porażki. Pies o rozmiarach Hulka mógłby zabić człowieka, gdyby zaszła taka konieczność. Jego siła jest ogromna. Ugryziona przez niego ręka pęka niczym wykałaczka" - dodaje.

Agresywny i nieustraszony podczas tresury, w domu zamienia się w łagodnego jak baranek towarzysza wspólnych zabaw. Syn Marlona i Lisy - Jordan ujeżdża go niczym kucyka. Na Hulku nie robi to większego wrażenia. Jest wystarczająco silny, żeby pociągnąć po śniegu dorosłego człowieka. 

28-letni Marlon to były sportowiec. Uprawiał boks, ale z powodu kontuzji dłoni zmuszony był zakończyć karierę. Dziesięć lat temu założył więc firmę tresującą psy obronne. Gdy zaczynał, miał jedynie dwa pitbulle. Dziś na wielkiej posiadłości ma ich dwanaście i jedną chiuauę...

W wywiadach Grennan przyznaje, że odpowiednie utrzymanie pitbulla wielkoluda nie jest tanie. Będący niczym kulturysta na wysokobiałkowej diecie olbrzym codziennie pożera prawie dwa kilogramy mielonej wołowiny.

I jeśli mowa o pieniądzach - Marlon Grennan nie ukrywa że jego psy są na sprzedaż. Z jednym wyjątkiem. Tym wyjątkiem jest oczywiście Hulk.

"Takie psy kosztują pomiędzy 2.500, a 25.000 dolarów. Mam jednego z jego synów, który może zostać sprzedany nawet za 30.000, tylko dlatego że jest synem słynnego psa i pochodzi od nas. Ale Hulka nie sprzedam nigdy. Oferowano mi 200 tysięcy, ćwierć miliona, pół miliona dolarów. Ale możesz rzucić mi na stół i dziesięć milionów, a ja odrzucę je z powrotem. Ten pies jest bezcenny" - zarzeka się.

Źródła:

Barcroft.tv

Daily Mail

Daily Telegraph

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje