Ekologiczna żywność i strach przed „chemią” – fakty i mity

Żywność ekologiczna była jeszcze do niedawna traktowana przez wielu z nas jako dość egzotyczna ciekawostka. Dziś jednak, wraz ze wzrostem świadomości konsumentów, zaczyna ona zyskiwać na popularności. Podobnie dzieje się z rolnictwem ekologicznym, w którym nie stosuje się antybiotyków (w przypadku hodowli zwierząt) oraz syntetycznych pestycydów czy nawozów mineralnych (w przypadku uprawy roślin).

Surowce ekologiczne zawierają więcej związków bioaktywnych niż konwencjonalne: FAKT

Prowadzone do tej pory badania naukowe i metaanalizy przynoszą dowody, że surowce ekologiczne zawierają więcej związków bioaktywnych (takich, jak np. prozdrowotne polifenole, które zapobiegają chorobom układu krążenia i wykazują właściwości przeciwnowotworowe) niż surowce konwencjonalne. Można się wobec tego spodziewać, że mają one lepszy wpływ na nasze zdrowie i odporność. Są wszak bogate w różnego rodzaju substancje odżywcze o prozdrowotnym działaniu.

Z tej perspektywy niebagatelne znaczenie ma fakt, że przeciętny człowiek przyjmuje każdego dnia ok. 3 kg płynów i pokarmów, wraz z którymi do jego organizmu przedostają się rozmaite substancje. Wiele z nich uważa się za potencjalnie szkodliwe dla zdrowia - zwłaszcza jeśli ich średnie, dzienne spożycie utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie. W tej grupie znajdują się m.in. pestycydy, metale ciężkie i węglowodory aromatyczne, mogące być przyczyną zarówno ostrych, jednorazowych zatruć, jak również  wywoływać długofalowe, negatywne skutki zdrowotne.

Ustalono, że część pestycydów stosowanych jeszcze do niedawna w tzw. rolnictwie intensywnym z łatwością akumuluje się w organizmie, odkładając się np. w ludzkich tkankach i narządach. Może to po latach prowadzić do wielu poważnych chorób (również dziedzicznych), które mogą się manifestować z bardzo dużym opóźnieniem.

Żywność ekologiczna jest bezpieczniejsza od żywności pozyskiwanej konwencjonalnymi metodami: FAKT

Choć parametry żywności wytwarzanej konwencjonalnymi metodami regulują stosowne przepisy (zarówno krajowe, jak i międzynarodowe), których egzekwowaniem zajmują się odpowiednie służby i jednostki certyfikujące, to zdarza się, że na rynek trafiają produkty niezgodne z powszechnie przyjętymi normami. Dowodzą tego liczne opracowania, w tym m.in. raport przygotowany w 2018 r. przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Jego autorzy wzięli pod lupę prawie 30 tys. próbek żywności. Okazało się, że w 44,5 proc. badanych artykułów spożywczych pochodzenia roślinnego wykryto obecność co najmniej jednego pestycydu[1]. Stężenia pestycydów przekraczające maksymalne dopuszczalne normy ujawniono tymczasem w 1,2 proc. analizowanych próbek; dotyczyły one ok. 100 różnych substancji.

Ten sam raport dowodzi, że żywność ekologiczną można zasadniczo uznać za bezpieczniejszą od żywności wytwarzanej konwencjonalnymi metodami. Autorzy opracowania wykryli obecność co najmniej jednego pestycydu w tylko 6,5 proc. badanych próbek, a stężenia pestycydów przekraczające dopuszczalne normy ujawniono w zaledwie 0,2 proc. wszystkich próbek.

Żywność ekologiczna to produkt luksusowy i nigdy nie będzie dostępny dla szerokiego grona konsumentów: MIT

Żywność ekologiczną zwykło się uważać za produkt luksusowy, skierowany wyłącznie do wąskiego grona konsumentów o stosunkowo wysokich zarobkach. Pogląd ten ma jednak, na szczęście, niewiele wspólnego z rzeczywistością. I choć prawdą jest, że rolnictwo ekologiczne cechuje się o 20 proc. niższą efektywnością niż rolnictwo intensywne, to trzeba jednak pamiętać, że w Europie marnuje się dziś ponad 30 proc. wszystkich wyprodukowanych płodów rolnych. Potencjalnie niższa efektywność rolnictwa ekologicznego nie stanowi więc problemu: kluczowe powinno być natomiast udoskonalenie modeli dystrybucji i gospodarowania żywnością, tak, by mniejsze jej ilości marnowały się i trafiały na śmietnik.

Co więcej, wielu naukowców - jak np. prof. dr hab. Ewa Rembiałkowska z Wydziału Żywienia Człowieka Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego - jest zdania, że w bieżących realiach rynkowych rolnicy są w stanie produkować dostatecznie dużo żywności ekologicznej bez potrzeby powiększania dotychczasowych areałów upraw. Taki pogląd podważa jeszcze jeden szkodliwy mit, według którego rolnictwo ekologiczne miałoby rzekomo wymagać stałego zwiększania już istniejących obszarów upraw.

Rolnictwo ekologiczne opiera się na archaicznych i przestarzałych metodach produkcji: MIT

Wciąż, niestety, pokutuje przekonanie, że rolnictwo ekologiczne opiera się na archaicznych i przestarzałych metodach produkcji, przez co jest nieefektywne, ryzykowne (plony niezabezpieczone przez pestycydy miałyby być podatne na ataki insektów i niszczący wpływ czynników atmosferycznych), a w wielu przypadkach nawet - nierentowne. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że to właśnie w gospodarstwach ekologicznych stosuje się dziś jedne z najnowocześniejszych środków i narzędzi, sprzyjających stałemu zwiększaniu wysokości uzyskiwanych plonów.

Coraz większy nacisk kładzie się również na rozwój dydaktyki akademickiej, mającej na celu wykształcenie kompetentnych kadr przygotowanych do prowadzenia działalności związanej z wytwarzaniem, przetwórstwem i dystrybucją żywności ekologicznej. Stąd na polskich uczelniach, w tym także w warszawskiej SGGW, otwiera się dziś nowe kierunki studiów, skierowane do osób, które swoją zawodową przyszłość wiążą właśnie z rolnictwem ekologicznym. Uzupełnieniem tych działań są różnego rodzaju kampanie edukacyjne, zmierzające do zwiększenia świadomości i odpowiedzialności konsumentów.

- Rolnictwo ekologiczne nie oznacza powrotu do starodawnych metod uprawy, opartych jedynie na stosowaniu obornika i ręcznym odchwaszczaniu. Jest wręcz odwrotnie. Obecnie znaczną część postępu technologicznego stymulują potrzeby produkcji ekologicznej - poszukuje się źródeł naturalnych nawozów pozyskiwanych z mielonych skał, stosuje się nowoczesne i bardziej skuteczne maszyny w uprawie gleby, metody biologiczne ochrony roślin, np. przy pomocy drapieżnych owadów lub bakterii, szuka się odmian lepiej dostosowanych do produkcji ekologicznej, np. odporniejszych na choroby grzybowe. Jest nadzieja, że w tym kierunku powoli będzie szło całe światowe rolnictwo - tłumaczy prof. Ewa Rembiałkowska z SGGW.

Żywności ekologicznej nie warto kupować, bo mogła zostać "podrobiona": MIT

Rynek żywności ekologicznej rozwija się w bardzo szybkim tempie. Według danych Polskiej Izby Żywności Ekologicznej, na zakup produktów ekologicznych przeciętny Europejczyk przeznacza każdego roku 44 euro (pod tym względem przodują Duńczycy i Niemcy; pierwsi na żywność ekologiczną wydają rocznie 200 euro na osobę, drudzy - 100 euro/os.). Nie jest więc zaskoczeniem, że od czasu do czasu pojawiają się osoby i firmy, które chcą dla siebie coś "ugrać" wykorzystując ten trend w wątpliwy moralnie i nie zawsze legalny sposób. Z fałszerzami żywności ekologicznej walczy wiele krajowych i międzynarodowych organizacji. Jedną z nich jest Państwowa Inspekcja Handlowa, której kontrolerzy już od lat zwalczają działalność polegającą na podrabianiu artykułów spożywczych. Warto przy tej okazji przypomnieć, że podmioty parające się tym procederem narażają się na grzywnę w wysokości od 1 tys. zł do nawet 10 proc. przychodów.

W starciu z fałszerzami żywności ekologicznej na przegranej pozycji nie stoją również konsumenci. W rozpoznaniu produktów podrobionych pomóc im może dokładna lektura etykiet. Przypomnijmy, że każdy artykuł pochodzący z wiarygodnego źródła powinien być opisany w odpowiedni sposób. Na opakowaniu muszą się obowiązkowo znaleźć informacje na temat jego pochodzenia (obejmujące nazwę i adres producenta) i jednostki certyfikującej, która zweryfikowała jakość i parametry produktu. Zgodnie z unijnymi regulacjami, znakami charakterystycznymi dla produktów ekologicznych ( "eko", "bio", "organic" itp.) producentom żywności nie wolno się posługiwać w sposób dowolny. To samo dotyczy emblematu przedstawiającego liść składający się z 12 białych gwiazdek umieszczonych na zielonym tle. Z tych symbolów mogą korzystać tylko te gospodarstwa, które przestrzegają przepisów obowiązujących na terenie UE.

Nie zapominajmy także, że w przypadku żywności ekologicznej termin przydatności do spożycia jest zwykle bardzo krótki. Paradoksalnie, wygląd artykułów spożywczych, których nie zabezpieczono za pomocą syntetycznych pestycydów i nie nawożono za pomocą wysoko stężonych środków mineralnych, może znacznie odbiegać od ideału.

Artykuł powstał we współpracy ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie


[1] Sprawozdanie na temat pozostałości pestycydów mierzonych w produktach ekologicznych i konwencjonalnych w UE, EFSA 2018

 


Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje