Reklama

Bliźniaczki, które dzielą się swoim facetem: Lucy i Anna DeCinque

Baraszkowanie w łóżku z dwiema kobietami na raz - taka fantazja pozostaje na zawsze w sferze marzeń większości mężczyzn. Jednak Ben Byrne może powiedzieć, że dla niego to chleb powszedni. Niepozorny elektryk z australijskiego Perth spotyka się bowiem z... bliźniaczkami, które nie widzą nic dziwnego w dzieleniu się jednym facetem.

Ben to chłopak bliźniaczek Lucy i Anny DeCinque. Sióstr, które ostatnio robią prawdziwą furorę w światowych serwisach informacyjnych. 28-latki zasłynęły tym, że wydały ponad 200 tysięcy dolarów, tylko po to, by być do siebie jeszcze bardziej podobne!

Lucy i Anna zafundowały sobie powiększenie piersi i ust, wytatuowały brwi, przeszły zabiegi peelingujące skórę oraz specjalną kurację w saunie. Do tego stosują tę samą dietę, mają identyczne programy treningowe, noszą też ubrania, dzięki którym odróżnienie ich jest praktycznie niemożliwe. Nawet ich własny ojciec nie potrafi stwierdzić, która z nich to Anna, a która Lucy. Nie mówiąc już o Benie. Ale jemu to w ogóle nie przeszkadza.

Ten nietypowy związek nie jest żadnym sekretem. Choć Ben raczej unika wywiadów prasowych i telewizyjnych kamer, siostry otwarcie mówią o tym, że dzielą się swoim mężczyzną.

"Spotykamy się z jednym facetem. W naszym związku są zatem trzy osoby. Dzielimy się nim" - potwierdzają Anna i Lucy w rozmowie z New York Post.

"Tak naprawdę to nie jest dla nas dziwne, że dzielimy łóżko z tym samym chłopakiem. Nasz gust jest identyczny we wszystkich dziedzinach, więc podobają nam się ci sami faceci. Czy jest sens rywalizować o niego, skoro możemy go mieć na raz? Jesteśmy razem, także kiedy uprawiamy seks, jeśli chcecie wiedzieć" - przyznaje bez ogródek Lucy.

Reklama

Anna z kolei wyjaśnia, dlaczego zdecydowały się na operacje, a także dlaczego w ich garderobie przeważają spódniczki mini, bluzki z dekoltem oraz buty na wysokim obcasie.

"Po prostu dbamy o siebie. Która dziewczyna tego nie robi?" - pyta retorycznie, a Lucy precyzuje: "Gdy wychodzimy na imprezę, nigdy nie ubieramy drugi raz tego samego stroju. Wszystko musi być nowe".

Nowe stroje i podrasowane operacjami plastyczne ciała zdaniem bliźniaczek, przyciągają uwagę mężczyzn jak magnes. Siostry z trudem opędzają się od adoratorów.

"Na imprezie podchodzi do nas cała masa facetów. Chcą się z nami żenić albo chociaż zaprosić na randkę. Nie próbują nas rozdzielać. Tak naprawdę nie wyobrażamy sobie dnia, w którym miałybyśmy się rozdzielić. Szczerze mówiąc, to się raczej nigdy nie stanie" - przyznają zgodnie.

Siostry doskonale odnajdują się w całym medialnym zamieszaniu, jakie wokół nich powstało. Chętnie udzielają wywiadów i pozują do zdjęć, a ich wspólna (!) strona na Facebooku tętni życiem. Życie w blasku fleszy bardzo im się podoba, czego nie można powiedzieć o Benie, który jak dotąd nie udzielił mediom żadnej wypowiedzi na temat wspólnego życia z bliźniaczkami.

"Chcemy go chronić, chcemy żeby dziennikarze dali mu spokój. Stałyśmy się sławne, dlatego że jesteśmy identyczne, a nie dlatego, że naszym chłopakiem jest Ben" - tłumaczą Anna i Lucy.

Wesołemu trójkącikowi życzymy wiele szczęścia na dość ciekawej drodze życia. Przy okazji mocno trzymamy kciuki za Bena, żeby w trakcie wspólnych igraszek w sypialni nie zdarzyło mu się czasem pomylić imion sióstr podobnych jak dwie krople silikonu...





INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: bliźniaczki | trójkąt | operacje plastyczne | botoks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje