Amelia Earhart, Howard Hughes, Elinor Smith. Co łączy te nazwiska?

Byli wybitnymi pilotami, którzy nie bali się przekraczania granic zarówno tych w powietrzu, jak i kulturowych. Ich wyczyny nie zostają zapomniane – hołd ich osiągnięciom oddaje marka Longines w zaprezentowanej właśnie linii Spirit. W swojej epoce budzili kontrowersje, ale ich sukcesy sprawiły, że stali się bohaterami i przetarli szlaki młodym i zdolnym kolejnych pokoleń.

Elinor Smith

Pierwszy raz weszła na pokład samolotu, gdy miała sześć lat i w tym samym momencie zakochała się w lotnictwie. Jak sama zapewniała: "Zostanie zawodowym pilotem było dla mnie najbardziej pożądanym celem na świecie i nie zamierzałem pozwolić, aby wiek i płeć mnie od tego odstraszyły". Tak też się stało. Swój pierwszy samodzielny lot wykonała w wieku 15 lat, a w 1927 roku Smith została najmłodszym licencjonowanym pilotem na świecie. Miała wtedy zaledwie 16 lat.

Swoją karierę lotniczą rozwijała mniej więcej w tym samym czasie, co Amelia Earhart, nigdy jednak nie zyskała takiej samej sławy, choć piloci uważali, że jest lepsza. Była nieustraszona i gotowa do przekraczania wszelkich granic. Rok po otrzymaniu licencji dokonała czynu niemożliwego - przeleciała pod wszystkimi czterema mostami wiszącymi nad East River. Wkrótce ustanowiła rekord wysokości lotu lekkiego samolotu. Gdy była na wysokości 30 000 stóp straciła przytomność i zaczęła spadać w kierunku ziemi. W ostatniej chwili ocknęła się i udało jej się wylądować, zanim rozbiła się o ziemię. Nie zraziła się. 10 dni później wzbiła się jeszcze wyżej, ustanawiając nowy rekord - 32 576 stóp. 

To nie jedyny jej wyczyn. Smith spędziła w kabinie pilota 13 godzin i 16 minut, latając w otwartym kokpicie w mroźną styczniową noc. Pobiła także rekord prędkości i wytrzymałości z tankowaniem w powietrzu. W 1930 roku otrzymała jedno z najważniejszych dla niej odznaczeń - została uznana za najlepszą kobietę-pilota w Stanach Zjednoczonych. W wieku 29 lat odeszła na lotniczą emeryturę, by zająć się domem i wychowywaniem dzieci, do latania wróciła dopiero po śmierci męża. Wtedy to zasiadła za sterami odrzutowca samolotu szkoleniowego T-33. W wieku 88 lat jako najstarszy pilot w historii ukończyła symulowane lądowanie wahadłowca w jednostce NASA.

Amelia Earhart

Dla tej wojowniczej dziewczyny najważniejsze było latanie, ale równie poważnie traktowała walkę o równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Amelia podjęła studia medyczne, ale gdy w 1920 roku wzbiła się nad lotniskiem w Long Beach, zapragnęła, by właśnie latanie stało się jej codziennością. Kilka dni później zapisała się na kurs, a także ścięła włosy. To właśnie taką Earhart znamy z fotografii - krótkowłosą uśmiechniętą dziewczynę w pilotce i skórzanej kurtce. Rzuciła studia, a po półtora roku od rozpoczęcia nauki latania kupiła swój pierwszy samolot, który nazywała pieszczotliwie "Kanarkiem". 

Początkowo jednak nie udawało jej się utrzymać z hobby, które w dodatku pochłaniało spory budżet. Prowadziła więc ciężarówkę, pracowała jako fotografka i stenografka. Gdy po niespełna trzech latach nauki odbierała dokument Międzynarodowej Federacji Lotniczej, stała się 16 licencjonowaną kobietą-pilotem w historii. Za namową matki wróciła na studia i sprzedała swój samolot, ale nie przerwała przygody z lataniem.

W 1928 roku w końcu została dostrzeżona przez pilota Hiltona Raileya i otrzymała propozycję przelecenia nad Atlantykiem. Energiczna i odważna Earhart zgodziła się natychmiast. Najpierw zrobiła to jako pasażer, jednak w 1932 roku jako pierwsza kobieta w historii nad oceanem przeleciała samotnie. 14 godzin i 56 minut z chronografem marki Longines na ręku - tyle zajęło jej dokonanie tego czynu bez międzylądowania. To Earhart nie wystarczyło. W 1937 roku wyruszyła w lot dookoła Ziemi, trzymając się blisko równika. Z tej podróży jednak nie udało jej się powrócić. Okoliczności jej śmierci pozostają niewyjaśnione, dlatego do dziś uważana jest za zaginioną.

Howard Hughes

Rok po zaginięciu Amelii Earhart kulę ziemską okrążył inny pilot, który zapisał się na kartach historii. Mowa oczywiście o Howardzie Hughesie, ekscentrycznym Amerykaninie, który kochał latanie i kino. Jego życie było tak fascynujące, że doczekało się ekranizacji, to właśnie on stał się inspiracją dla twórców filmu "Aviator". Ojciec Hughesa był przedsiębiorcą, który dorobił się milionów na produkcji wierteł do wydobywania ropy naftowej, to właśnie on zaszczepił synowi miłość do lotnictwa. 

Młody Howard od dziecka przejawiał talent techniczny, w wieku 15 lat sam zbudował radio. Gdy miał 19 lat został dziedzicem gigantycznej fortuny ojca i okazało się, że z łatwością potrafi ją pomnożyć. Pod wpływem swojego stryja scenarzysty i pisarza, zainteresował się kręceniem filmów. Wkrótce został producentem w Hollywood. Howard jednak powtarzał często: "Chcę być zapamiętany tylko dla jednej rzeczy: mojego udziału w lotnictwie". Tak też się stało. W 1935 ustanowił światowy rekord - leciał z prędkością 567 km/h. 10 lipca 1938 roku wystartował samolotem L-14, by w 3 dni, 19 godzin, 14 minut okrążyć kulę ziemską. Na pokładzie załodze towarzyszyły urządzenia pokładowe do nawigacji lotniczej opatentowane przez Longines oraz chronometry tej samej marki.  

Wyczyny postaci takich jak Amelia Earhart, Howard Hughes czy Elinor Smith na stałe zapisały się w historii. Ich odwaga imponuje nawet dziś, po kilkudziesięciu latach, a hołd tym fascynującym postaciom oddaje marka Longines w zaprezentowanej właśnie kolekcji Spirit. Nowe modele łączą historię z innowacją nawiązując do cech klasycznych zegarków typu pilot - właśnie takich, z jakich w czasie swoich przelotów korzystali ci inspirujący bohaterowie.

Partnerem publikacji jest marka Longines

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje