Reklama

Zdziwisz się, kim na co dzień jest ten gladiator

Maksym Pastuchow /CEN/VK /East News

Wygląda, jakby przymierzał się do roli kuzyna Góry w "Grze o Tron" lub pojedynku w klatce z Mariuszem Pudzianowskim, a w rzeczywistości jest… duchownym. Dżentelmen ze zdjęcia to Maksym Pastuchow, rosyjski pop i zatwardziały kulturysta.

Ojciec Maksym na co dzień jest duchowym opiekunem wiernych w miejscowości Iwanówka położonej w obwodzie biełgorodzkim. Skryty pod luźną i obszerną sutanną nie wygląda jak chodząca reklama siłowni.

Reklama

Pop na podium zawodów

A właśnie kulturystyka jest wielką pasją duchownego. Podczas niedawnych zawodów regionalnych zdobył brązowy medal w swojej kategorii wiekowej.

Ważne miejsce w kapłańskiej posłudze ojca Maksyma zajmuje praca z dziećmi. Uczy ich nie tylko religii, ale też miłości do tradycji i radości płynącej z uprawiania sportu.

"Chcę wychowywać te dzieci zgodnie z miejscową tradycją, pomóc im stać się silnymi ludźmi, zarówno pod względem mentalnym, jak i fizycznym. Jestem zdania, że służenie Bogu i uprawianie sportu mogą iść w parze i przynosić wymarzone rezultaty" - podkreśla.

Powołanie przyszło z czasem

Ojciec Maksym ma ciekawe CV. Najpierw kształcił się na muzyka, później zdobył uprawnienia nauczyciela wychowania fizycznego i dopiero w dorosłym życiu odnalazł w sobie powołanie.  

Poza imponującymi osiągnięciami w kulturystyce duchowny może pochwalić się czarnym pasem w karate Shotokan. Bardzo chętnie dzieli się swoją religijną i sportową wiedzą z młodymi wiernymi. Aktualnie ma pod opieką około 20 lokalnych dzieci.

I kto dalej sądzi, że lekcje religii muszą być nudne?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje