Zaskakująca reakcja rodziny na poważny błąd tatuażysty

Błąd w tatuażu? Każdemu... może się zdarzyć /123RF/PICSEL

Pewna Szwedka kazała wytatuować sobie na ramieniu imiona swoich dzieci. Ale jak zobaczyła gotowy tatuaż, rozpłakała się i… zmieniła synowi imię – pisze "Blekinge Läns Tidning".

Reklama

Tatuaż był prezentem od męża na 30. urodziny Johanny z Blekinge. To miał być jej czwarty tatuaż, a jego motywem miały być imiona dwójki jej dzieci: Nova i Kevin.

Usługa została wykupiona w salonie cieszącym się dobrą renomą.

Kelvin zamiast Kevina

Reklama

Kiedy Johanna przyszła na umówioną wizytę, od razu powiedziała, co ma być napisane na jej ramieniu. Tatuażysta o nic nie zapytał i od razy zabrał się do dzieła.

"Nie przyglądałam się jego pracy, nie sprawdzałam każdej litery. To był błąd" - powiedziała gazecie "Blekinge Läns Tidning".

Na koniec zadowolona wyszła z salonu. Dopiero jej kuzynka zauważyła błąd. Zamiast "Kevin" na ramieniu Johanny widniało imię "Kelvin". "To był szok. Myślałam, że umrę" - powiedziała.

Johanna najpierw się rozpłakała, a kiedy ochłonęła, poszła do tatuażysty, żeby się poskarżyć. Jego pierwszą reakcją było: "Oj, jak to się mogło stać".

Chłopiec ma nowe imię

Potem zaproponował, że pokryje koszty laserowego usunięcia błędnego tatuażu i zrobi nowy.

Kiedy Johanna skontaktowała się z kliniką, dowiedziała się, że tatuażu nie da się natychmiast usunąć, potrzebnych jest do tego kilka zabiegów. Nowy tatuaż będzie mogła zrobić w tym miejscu najwcześniej za rok.

Po naradzie rodzinnej Johanna i jej mąż zdecydowali się na inny krok - zmianę imienia syna. "Teraz się nawet z tego cieszę. Kelvin to niespotykane imię" - mówi Johanna.

Co o tym sądzi sam Kelvin, nie wiadomo. Chłopiec ma dopiero dwa lata.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje