Reklama

Zabijali ludzi dla tłuszczu?

Peruwiański gang jest podejrzewany o uśmiercenie kilkudziesięciu osób po to, by sprzedać ich tłuszcz. Pytanie tylko - czy ta historia jest prawdziwa?

Na początku października policja w centralnym Peru aresztowała człowieka, który miał przy sobie aż 17 litrów ludzkiego tłuszczu. Wartość zarekwirowanego łoju wyceniono na 255 tys. amerykańskich dolarów.

Reklama

Peruwiańskie demony

Zatrzymany w policyjnym areszcie mężczyzna okazał się być członkiem gangu Pishtacos z Huallagi. Przestępcy swoją nazwę zawdzięczają wampirycznemu demonowi, który w Andach zabijał i rozczłonkowywał ciała swoich ofiar. Przede wszystkim natomiast wysysał, i zapewne, zjadał ich tłuszcz.

Co najmniej 60 zabójstw

Członkowie "braterstwa", według zebranych przez policję dowodów, mieli zabić w ciągu ostatnich 30 lat co najmniej 60 osób. Ich rozczłonkowane ciała wieszano na specjalnie przygotowanych hakach, następnie podgrzewano je świecami, a spływający z odrąbanych rąk, nóg, korpusów i głów tłuszcz zbierano w naczyniach. Te wszystkie wstrząsające praktyki miały się odbywać w opuszczonych budynkach w amazońskiej dżungli i wysokich Andach.

Nieudolna policja

Do policyjnych aresztów trafiło czterech Peruwiańczyków z gangu Pishtacos podejrzewanych o te makabryczne praktyki. Ciągle poszukiwani są także dwaj Włosi, którzy mieli kupować ludzki tłuszcz za 15 tys. dolarów za litr dla europejskich firm kosmetycznych. Te wszystkie straszne zbrodnie mogą jednak ujść przestępcom płazem - wczoraj ze stanowiska odwołany został prowadzący śledztwo gen. Eusebio Felix Murga. Władze zaczynają bowiem... wątpić w prawdziwość tych zbrodni, tym bardziej, że wyniki śledztwa przeprowadzonego przez lokalne media nie potwierdzają ustaleń policji. Komendant główny peruwiańskiej policji już zapowiedział kolejne śledztwo - tym razem jego celem ma być wyjaśnienie, czy cała sprawa nie została przez policję wymyślona. Po co? Ano po to, by znaleźć wytłumaczenie dla starych, nierozwiązanych spraw i tym samym poprawić statystyki.

Po co komu taki tłuszcz?

Swoje wątpliwości, co do prawdziwości tych historii wyrażali od samego początku eksperci z branży kosmetycznej. Ich zdaniem, wystarczająca dla przemysłu kosmetycznego ilość tłuszczu jest pozyskiwana podczas takich zabiegów medycznych, jak liposukcja. Specjaliści podkreślają także, że zdobyty w tak barbarzyński i, co ważne, niesterylny sposób, łój nie ma większej wartość w procesie produkcji kosmetyków.

Prawda to czy nie - nam cierpnie na grzebiecie skóra. Bo nawet jeśli to fantazja, to doprawdy przerażająca...

Marcin Wójcik

INTERIA.PL/AFP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: gangi | policja | tłuszcz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje