Reklama

Władze zgubiły tajemniczy pojemnik. Znaleźne to aż 50 tys. dolarów

Rok 1970. Wraz z kamieniem węgielnym pod budowę Stadionu Narodowego w Singapurze zakopana zostaje kapsuła czasu. Prawie pięć dekad od tamtej chwili nie ustają jej poszukiwania. Władze wyznaczyły nawet nagrodę dla znalazcy.

Zawartość srebrnej tuby, wcale nie najmniejszych rozmiarów, według oficjalnych informacji stanowiły plany budynków, materiały prasowe dotyczące sportu oraz lokalna waluta.

Reklama

Miedziany pojemnik traktowano podobnie jak znicz olimpijski. Biegacze przekazywali go sobie niczym sporą pałeczkę sztafetową na liczącej ok. 4 km trasie z Empress Place do powstającego wówczas Stadionu Narodowego. W ziemi zakopał ją minister finansów Goh Keng Swee.

W 2007 r., kiedy zaczęto burzyć stary stadion, próbowano odnaleźć kapsułę. Bezskutecznie. Poszukiwania fakt, że nawet osoby obecne przy jej zakopywaniu nie pamiętają, gdzie to dokładnie nastąpiło. Noor Azhar Hamid - legendarny singapurski skoczek wzwyż, który osobiście przekazał kapsułę w ręce ministra Swee - powiedział: "Nie ma znaczenia, jak bardzo bym się starał. Po prostu nie pamiętam, w którym to było miejscu".

Wtóruje mu sprinter, Canagasabai Kunalan, który także brał udział w historycznej sztafecie. Jego zdaniem, pojemnik złożono w ziemi najprawdopodobniej w okolicach fontanny. Sęk w tym, że ową fontannę zburzono jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku.

Przez prawie dekadę singapurskie władze wydały na poszukiwania pojemnika 100 tysięcy dolarów. Gruzowisko stadionu przeskanowano nawet promieniami rentgenowskimi, ale nie przyniosło to spodziewanych efektów.

Zwolennicy teorii spiskowych podejrzewają, że w tubie musi znajdować się coś niezwykle cennego, skoro politycy nie szczędzą środków, aby odnaleźć zgubę.

Czy spoczywające pod ziemią materiały z 1970 r. mogłyby komuś zaszkodzić po ponad 45 latach? Należy zaznaczyć, że według planu zawartość pojemnika miała ujrzeć światło dzienne w roku 2040.

Nie jest to pierwszy w dziejach przypadek poszukiwań kapsuły czasu na szeroką skalę, jednak rzadko kiedy przeznacza się na to tak wielkie kwoty. W tym przypadku mowa również o 50 tysiącach dolarów nagrody, którą wyznaczono dla znalazcy historycznej zguby.

Pytanie brzmi, czy zawartość pojemnika nie jest przypadkiem warta jeszcze więcej...

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Niezwykłe znalezisko. Mieli go nie otwierać aż do roku 2957!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje