Reklama

Szalony sylwester!!!

"Niech żyje bal!" - śpiewała 22 lat temu na festiwalu w Opolu Maryla Rodowicz. Czasy były smętne, ludzie zmęczeni życiem, które w schyłkowym PRL-u wybitnie dawało w kość. Ale mylił się ten, kto w melancholi widział źródło sukcesu tej piosenki.

Kilka miesięcy później, w zimną sylwestrową noc, frazę autorstwa Agnieszki Osieckiej wykrzyczało tysiące, jeśli nie miliony rodzimych gardeł. Bynajmniej nie z żałości czy fatalistycznej autoironii, ale z autentycznej radości, jaką daje dobra zabawa. Bo Polak, bez względu na okoliczności, bawić się lubi i bawić potrafi. Zwłaszcza zaś w sylwestra.

Reklama

Bo nie wypada...

A pomyśleć, że niespełna dziewięćdziesiąt lat temu znaleźli się moraliści, którzy tej radości chcieli rodaków pozbawić, nazywając sylwestra - uwaga! - "niemieckim barbarzyństwem". Wspomina o tym w jednym ze swoich artykułów Leszek Mazan, cytując apel redakcji "Ilustrowanego Kuriera Codziennego" z 31 grudnia 1918 roku. Zacni redaktorzy proszą w nim o okiełznanie żądz wszystkich tych, którzy zamierzają "w jakimś potępieńczym zapomnieniu dać upust nieuzasadnionej namiętności i podnieceniu". Bo front, bo wojna, bo nie wypada...

- "Człowiek ma tylko jedno życie" - wspomina słowa ojca Maciek, warszawski dziennikarz, trzydziestoparolatek. - To samo mówił w grudniu 1981 roku. Za oknem SKOT (transporter opancerzony - dop. MO) i żołnierze przy koksowniku, a u mnie w domu impreza na kilkanaście osób. Jak dziś pamiętam lekko przyciszony "Grundig" i kilka par, na zmianę, a to kołyszących się w tańcu, a to popijających "Czystą", której ponoć pić się nie dało. Byłem w siódmym niebie, bo matka nie goniła do łóżka - przeciwnie, pozwoliła, bym razem z babką kręcił w kuchni skręty.

Sylwester w Pałacu

Co w tym czasie robił główny autor stanu wojennego? Ascetyczny Jaruzelski zapewne spał. Jednak jego poprzednicy od sylwestrowej zabawy nie stronili. Partyjna wierchuszka, w towarzystwie przodowników i przodownic pracy, świętowała w Białym Domu, siedzibie KC PZPR. Zwykli ludzie mogli później obejrzeć tańczącego z wdziękiem chachara Gomułkę w kronice filmowej. Towarzyszącego zabawie pijaństwa operatorzy reżimowej telewizji już nie kręcili...

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje