Reklama

Świadkowie: ogromne gady żyją!

Nowe relacje świadków mówią o latających gadach krążących nad Stanami Zjednoczonymi.

Paleontolodzy zakładają, że latające gady wymarły 65 mln lat temu. Może jednak jakieś odmiany pterozaurów przetrwały w odludnych enklawach? Na przykład w Ameryce Północnej? Te pytania nie są bezpodstawne, bo widziano - podobno - latającego gada w okolicach Wenatchee w stanie Waszyngton.

Reklama

27 grudnia 2007 r., około godz. 11.30

doszło pod Wenatchee do niezbyt groźnego wypadku samochodowego. Wóz uderzył w barierkę, co spowodowało lekkie obrażenia kierowcy i na kilkadziesiąt minut sparaliżowało ruch na odcinku drogi, który biegnie poza miastem w zalesionym terenie.

- Badanie alkomatem kierowcy, 29-letniego mężczyzny wykazało, że miał on w krwi minimalną dawkę alkoholu - relacjonowała dziennikarzom ten przypadek sierżant Cherie Smith z jednostki policji w Wenatchee. - Kierowca oficjalnie zeznał, że musiał gwałtownie skręcić w trakcie jazdy, bo przed maską wozu przeleciał mu... pterodaktyl. Według sprawcy wypadku, właśnie nagłe pojawienie się jurajskiego gada miało doprowadzić do uderzenia w barierkę na północnym odcinku Wenatchee Avenue i czasowego zablokowania ruchu kołowego.

W Brazylii odkryto nowe gatunki zwierząt... - więcej w Faktach INTERIA.PL

Kierowca, który jak ustaliła policja, właściwie nie był pijany kiedy doszło do wypadku, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami na temat swych niezwykłych doświadczeń. Lekko poturbowanego mężczyznę przewieziono do Central Washington Hospital, gdzie zajęli się nim lekarze.

Policja i dziennikarze odpytywali miejscowych, jednak - jak dotąd - nikt, oprócz pechowego kierowcy, nie potwierdził, że w stanie Waszyngton widziano ostatnio

przelatujące na niebie jurajskie gady.

Można by zeznanie kierowcy zbagatelizować, gdyby nie inne doniesienia na temat pterozaurów. Czyżby przypadek z Wenatchee stanowił jednak zagadkę dla kryptozoologów?

Według danych zebranych przez Międzynarodowe Towarzystwo Kryptozoologiczne, żywe pterozaury zaobserwowano w 1977 r. na odludnych, górzystych terenach Sierra Madre Oriental w Meksyku, blisko granicy ze Stanami Zjednoczonymi. W tamtym regionie latającego gada widziano również 14 września 1982 r. - przelatywać miał nad autostradą w pobliżu teksańskiej granicy z Meksykiem, w okolicach Los Fresnon. Wcześniej, 24 lutego 1976 r., w okolicach San Antonio (stan Teksas), trzy nauczycielki jadąc do pracy samochodem zauważyły przelatującego nad nimi wielkiego gada. Ten domniemany pterozaur miał skrzydła o rozpiętości 5-7 metrów.

Tego rodzaju przypadki można mnożyć, jednak za dowody służą wyłącznie relacje świadków. Brak nawet zdjęć, a autentyczność tych nielicznych, które są w obiegu, budzi wątpliwości. Dotyczy to, np. fotografii przedstawiających amerykańskich żołnierzy z zastrzelonym przez nich pterozaurem. Zależnie od źródła, dojść do tego miało w Nowym Meksyku lub na Florydzie. Również data wydarzenia jest niepewna, wiadomo tylko, że chodzi o schyłek XIX w.

Tadeusz Oszubski

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje