Reklama

Słynne więzienia: San Quentin

Mimo że więzienie San Quentin wybudowano na malowniczym półwyspie, wybiegającym w głąb Zatoki San Francisco, odsiadka w tym zakładzie oznacza życie w brudzie i robactwie, wśród brutalnych mężczyzn, dla których przemoc jest chlebem powszednim.

W tym najstarszym kalifornijskim więzieniu przebywają ludzie skazani na najcięższe wyroki, w tym na dożywocie i karę śmierci. Członkowie ulicznych gangów, porywacze, seryjni mordercy. Najgorsi z najgorszych.

Reklama

San Quentin zbudowano w 1852 roku, na ok. dwóch kilometrach kwadratowych. Zespół kilkupiętrowych długich budynków mieści cele dla prawie sześciu tysięcy więźniów, pilnowanych przez półtora tysiąca strażników.

Budynki wznieśli sami skazańcy, mieszkający podczas trwania prac na statku więziennym. Do 1933 roku placówka była obiektem koedukacyjnym, dopóki nie wybudowano zakładu karnego dla kobiet w Tehachapi.

Sposób na inicjację

Więzienna społeczność jest tu podzielona na gangi. Członkostwo zależy od kryterium rasowego, np. istnieje aryjskie Białe Bractwo, są gangi latynoskie, meksykańskie, murzyńskie a nawet nazistowskie. Segregację widać na spacerniaku - każda grupa zajmuje własny sektor i biada temu, kto przypadkowo zapląta się na obce terytorium.

Przynależność do takiej bandy często przesądza o przetrwaniu, zwłaszcza w przypadku młodych (wiekiem i stażem) osadzonych, stojących najniżej w więziennej hierarchii. Grupy zorganizowane są na podobieństwo struktur wojskowych - przywódcy wydają rozkazy, a "żołnierze" je wykonują, nawet gdyby oznaczało to utratę życia. Każdy z nich może też liczyć na lojalność i pomoc towarzyszy. Aby zostać członkiem gangu, należy przejść swoistą inicjację, wykonując określone zadania, zwykle polegające na pobiciu wskazanego więźnia lub przemyceniu narkotyków.

Najgorzej w karcerze

Życie w San Quentin, podobnie jak w innych zakładach karnych, normuje nieformalny więzienny kodeks. Grupy walczą o strefy wpływów. Krwawe akty przemocy nie zdarzają się jednak zbyt często, w ciągu roku odnotowuje się jedynie kilka poważniejszych incydentów.

W San Quentin znajduje się jedyna w Kalifornii cela do wykonywania kary śmierci, tzw. death row - komora gazowa. W latach 1960-1994 zagazowano w niej 192 mężczyzn i cztery kobiety. Obecnie skazaniec ma wybór między gazem a zastrzykiem z trucizną. Do 1942 roku preferowano wieszanie, komorę gazową zastosowano po raz pierwszy cztery lata wcześniej.

Teren więzienia podzielono na kilka sektorów, w zależności od rodzajów cel i kategorii osadzonych. W pierwszym znajdują się cele otwarte i bezpośrednio nie nadzorowane, w drugim też otwarte, ale z barierami ochronnymi i objęte monitoringiem uzbrojonych strażników. Najgorzej mają więźniowie osadzeni w karcerze - specjalnym bloku z małymi pomieszczeniami zabezpieczonymi gęstą siatką.

Kurort w kazamatach

Położony nad Zatoką San Francisco zakład karny miał wielu znanych pensjonariuszy. Siedział tu m.in. Charles Manson, przywódca sekty Family, odpowiedzialny za masakrę w willi Romana Polańskiego (zginęła wtedy żona polskiego reżysera Sharon Tate oraz trzy inne osoby) i skazany na dożywocie. Przebywał tu też Sirhan Bishara Sirhan, zabójca Roberta F. Kennedy'ego, brata zamordowanego prezydenta USA.

Być może San Quentin niedługo przestanie być miejscem odosobnienia. Arnold Schwarzenegger, gubernator Kalifornii, gorączkowo szuka środków, aby podreperować stanowy budżet, zagrożony deficytem. W tym celu zamierza sprzedać wiele publicznych obiektów, m.in. słynne, usytuowane w atrakcyjnym zakątku więzienie. Jeśli te plany zostaną zrealizowane, to za kilka lat ponure kazamaty być może zmienią się w luksusowy kurort...

Jacek Inglot

Śledztwo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Życie | kara więzienia | więź | San Francisco

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje