Reklama

Sezon na człowieka: Kiedy role się odwracają

Największy w historii niedźwiedź ludojad został zabity kilka lat temu na Alasce /East News

Reklama

Te wyposażone w mocarne szczęki gady od zawsze wzbudzały w ludziach paniczny strach. W latach 20. zeszłego wieku na terenie stanów Alabama i Floryda dochodziło do ataków ogromnego aligatora, którego nazwano Dwupalczasty Tom. Swoje przezwisko zawdzięczał temu, że w lewej łapie posiadał jedynie dwa palce pozostawiające w błocie lub na piasku bardzo charakterystyczne ślady. 

Tubylcy uważali, że Tom nie jest zwykłym krokodylem, lecz demonem rodem z piekła, który zjawił się na świecie, by dręczyć i mordować ludzi. Długość ciała gada oszacowano na podstawie zeznań świadków i pozostawionych śladów na 4,5 metra. Niestety, Dwupalczastego Toma niełatwo było zabić. Początkowo polował na bydło domowe: krowy i muły, a potem zaczął atakować również ludzi. 

Najczęściej jego ofiarami padały kobiety, które prały ubrania w rzece. Farmerzy kilkakrotnie ogłaszali polowanie na siejącego postrach aligatora, jednak pociski nie wyrządzały mu żadnej krzywdy. Ludzie próbowali pozbyć się go nawet za pomocą dynamitu! 

Najbardziej zawzięty spośród myśliwych tropił Toma przez 20 lat. W końcu zlokalizował staw, w którym, jak twierdził, ukrywało się niebezpieczne zwierzę. Do wody wrzucono 15 wiader dynamitu. Ta końska dawka miała ostatecznie rozwiązać problem. Wybuch o potężnej sile unicestwił wszystkie żywe istoty zamieszkujące staw... i tylko Tom nadal miał się dobrze. Kilka sekund po eksplozji farmer i jego syn usłyszeli plusk wody oraz przerażające krzyki. Mężczyźni rzucili się w kierunku, z którego dochodziły wrzaski. 

Ich oczom ukazał się potworny widok: córka farmera została do połowy pożarta przez drapieżnika, a on sam pokazał światu swoje świecące ślepia, po czym zanurzył się w wodzie. Nie wiadomo, czy opisana powyżej historia zdarzyła się naprawdę, ale nie ma wątpliwości co do istnienia Toma. 

Wielki gad rzeczywiście przez wiele lat terroryzował mokradła w dwóch amerykańskich stanach. Podobno jeszcze w latach 80. zeszłego wieku ludzie znajdowali ślady krokodyla z dwoma pazurami w miejscach, w których ponad pół wieku wcześniej żył ów straszliwy drapieżnik. Wszystkie próby schwytania go bądź zabicia kończyły się niepowodzeniem.

Współcześnie najgorszą sławą owiany jest krokodyl ludożerca zamieszkujący brzegi rzeki Ruzizi i jeziora Tanganika położonych w niewielkim afrykańskim kraju: Burundi. Ten krokodyl nilowy osiągnął długość 6,1 m i waży prawie tonę. Według danych lokalnych władz, a także informacji zebranych przez francuskiego badacza Patrice’a Faye’a, który przez kilka lat tropił ogromnego drapieżnika, gad zdążył już zabić ponad 300 osób. 

Reklama

Krokodyl stał się czarną legendą - i otrzymał imię Gustaw. Miejscowi twierdzą, że zwierzę zabija ludzi nie z głodu, lecz dla rozrywki. Rzecz w tym, że ten ogromny gad podczas jednego ataku jest w stanie uśmiercić kilka osób, a potem zniknąć na wiele miesięcy. Już tylu śmiałków różnymi sposobami próbowało go dopaść! 

Warto wspomnieć choćby o tym, że Faye samodzielnie skonstruował i zainstalował podwodną pułapkę na drapieżnika. 

Jednak, jak twierdził Francuz, Gustaw jedynie pływał wokół zasadzki i, jakby drwiąco, spoglądał na myśliwych. Podobno ten siejący postrach krokodyl liczy sobie już ponad 60 lat. Pewnie dlatego jest taki mądry i sprytny. 

Jeśli Gustaw nie zostanie schwytany, z dużym prawdopodobieństwem pobije ponury rekord wśród zwierząt polujących na ludzi...

***Zobacz także***

Świat Tajemnic

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: niebezpieczne zwierzęta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje