Reklama

Seksowny kaprys na całe życie

Pochodzą z Polinezji, a twoja babcia na ich widok prawdopodobnie przewraca oczami. Jeszcze nie tak dawno były zarezerwowane tylko dla mężczyzn, i to najlepiej tych z wyrokiem. O czym mowa? Oczywiście, o tatuażach.

Dzisiaj obrazek malowany igłą na skórze spowszedniał. Tatuują się zarówno kobiety jak i mężczyźni, a ozdobione ramiona, kostki czy plecy mało kogo szokują.

Reklama

Po co to komu? Potrzeba wyróżnienia się, moda, chęć uwiecznienia jakiegoś przesłania czy "memento", na głupim zakładzie kończąc. Zatarła się już symbolika tatuaży na tyle, że pajęczyna na łokciu wcale nie musi oznaczać tego, co oznaczać powinna, przynajmniej w więziennym kodzie.

Podobnie jest z obrazkami na dłoniach czy twarzach. Choć czasem zdarza się, że salon tatuażu odmówi wykonania wzoru, który funkcjonuje w przestępczym światku jako znak mordercy czy gwałciciela. Inna sprawa, co kieruje ludźmi, którzy mają takie zachcianki.

Sto procent pokrycia

Ramiona i plecy to najchętniej wybierane miejsca na umieszczenie rysunku. Łydki, kostki i łopatki są następne na liście. Moda na tatuowanie wzoru przy końcu kręgosłupa odeszła w zapomnienie. Miejsca intymne? Powieki? Owszem, są chętni. Taki tatuaż wymaga jednak większej precyzji i nie każdy podejmie się nam go zrobić.

Specjaliści mówią, ze do wytatuowania nadaje się sporo ponad 90 proc. powierzchni ciała. I zdarzają się tacy, którzy biorą sobie ich słowa do serca i sukcesywnie pokrywają swoją skórę, obrazek za obrazkiem.

Znakomita większość zabiegów wykonywana jest, na szczęście, w profesjonalnych studiach tatuażu. Panie są wciąż rzadszymi klientkami niż panowie, one też wybierają mniejsze, bardziej kobiece wzory - kwiatki, ptaszki, motylki. Niekoniecznie eksponowane, często takie, które będzie można podziwiać tylko w czasie upojnych chwil we dwoje.

Goła baba czy kotwica?

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale statystyki i sami pracownicy salonów mówią, że więcej niż połowa ich klientów, to ci, którzy przynajmniej już raz pozwolili "wydziargać" sobie coś na ciele. Czy tatuaże uzależniają? Niby nie, ale skoro już zrobi się ten jeden, to czemu nie skusić się na następny?

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: tatuaż | seksowny | Życie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje