Reklama

Poznaj Prawdę: Co mają wspólnego przesłuchania CIA i telezakupy?

CIA stosuje swoje techniki w różnych sytuacjach, także oficjalnych przesłuchaniach. Na zdjęciu: zaprzysiężenie szefowej agencji Giny Haspel /Chip Somodevilla /Getty Images

Agenci CIA posługują się przeróżnymi technikami, aby wyciągnąć prawdę od przesłuchiwanych. Psychologiczne sztuki, zabiegi i całe strategie przygotowywane pieczołowicie przez długi czas, aby dotrzeć do tego, czego potrzebują - to codzienność speców od przesłuchań. Ale takie same triki, których używa się do zwalczania szpiegostwa i zdobywania informacji, można zobaczyć także w naszym codziennym życiu: w sklepach czy w telewizji.

Reklama

Siedziba Centrali Agencji Wywiadowczej w Langley w stanie Wirginia. Phil Houston z Wydziału Badań Wariograficznych przystępuje do zwykłego badania pracowniczki Agencji, która wróciła z zagranicznej misji. To standardowa procedura. Nikt nie spodziewa się tego, że rutynowe przesłuchanie skończy się wykryciem potężnego wycieku, przez który prawdopodobnie zginął współpracownik CIA. Houston dotarł do prawdy dzięki technice zwanej "myśleniem krótkoterminowym". Technice wykorzystywanej także w telezakupach. 

Przeczytaj fragmenty książki Philipa Houstona, Michaela Floyda i Susan Carnicero "Poznaj prawdę" wydanej nakładem SQN.

Phil Houston miał przeprowadzić rutynowe sprawdzenie pracownicy CIA, którą nazwiemy "Mary". Wydawało się, że w tej sprawie nie ma nic niezwykłego, ale Philowi to nie przeszkadzało. Akceptował fakt, że rutynowe sprawy są częścią jego pracy. Mary była kierowniczką średniego szczebla. Przynajmniej raz udała się na misję za ocean; ta dość zwyczajna kobieta nigdy nie miała męża i podczas wyjazdów zwróciłaby uwagę niewielu osób.

Reklama

Przechodziła już wielokrotnie badanie wariografem, znała więc procedurę i wydawała się zrelaksowana, gdy Phil zaczął zadawać jej standardowe pytania z listy. Jednak to dobre samopoczucie nie trwało długo. Gdy Houston dotarł do punktu "czy kiedykolwiek pracowałaś dla obcego wywiadu?", zachowanie Mary zaczęło wskazywać, że z jakiegoś powodu pytanie ją niepokoi.

I faktycznie, gdy Phil zadał je podczas badania wariografem, stało się jasne, że odpowiedź stanowi problem. Równie jasnym było, że jeśli istniał jakiś problem wymagający natychmiastowego rozwiązania, to stanowiła go nieodpowiednia reakcja na pytanie "czy kiedykolwiek pracowałaś dla niewłaściwej strony?".

Mary kiwnęła głową. - Myślę, że o to chodzi. Doszło do naruszenia bezpieczeństwa - powiedziała. Następnie wyjaśniła, że podczas ostatniego wyjazdu za granicę wykorzystała rządowe środki, by wyświadczyć nieautoryzowaną przysługę jednemu z miejscowych. Gdy opowiedziała o szczegółach tego incydentu, Philowi ulżyło.

Bez wątpienia to, co zrobiła Mary, stanowiło rażące naruszenie przepisów. Houston wiedział jednak, że zdarza się to o wiele częściej, niż amerykańscy pracownicy rządowi działający za granicą mieliby ochotę przyznać. Mimo to sprawę trzeba było wyjaśnić do końca. - Rozumiem. - Phil pocieszająco pokiwał głową. - Nie ty pierwsza coś takiego zrobiłaś. - Uśmiechnął się. - porozmawiajmy o tym, żeby to cię już nie męczyło, dobrze? Czy ten miejscowy był twoim znajomym? Tak, potwierdziła Mary. Był jej znajomym. Ale na tym się nie kończyło.

Rozmowa doprowadziła do całej serii wyznań, które oszołomiły Houstona. Tak się składało, że ten znajomy, którego nazwiemy "Czarusiem", pracował dla miejscowego rządu. W miarę trwania rozmowy Mary wyznała, że Czaruś pracował jako agent wywiadu. Mijały godziny i było coraz bardziej oczywiste, że sprawa jest poważna. Pod koniec drugiego dnia Mary się przyznała, że ona i Czaruś mieli romans.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje