Reklama

Powstaje najszybszy samolot świata - następca concorde'a

Na niebie brakuje samolotów ponaddźwiękowych od ponad 10 lat. Legendarny concorde po raz ostatni wzleciał w 2003 r. i od tego czasu linie lotnicze bazują na standardowych maszynach. Już w niedalekiej przyszłości ma się to zmienić.

Eksploatacja samolotów naddźwiękowych jest ekstremalnie kosztowna. I to głównie z tego powodu firmy lotnicze usunęły ten typ maszyn ze swoich flot. Mimo to wizja szybkiej podróży międzykontynentalnej wciąż pozostaje kusząca. Obecnie nad ponaddźwiękowymi maszynami pracują przede wszystkim europejscy konstruktorzy z centrum innowacji EADS.

Projekt nowego samolotu przypomina dawnego concorde’a, ale uwidaczniają się w nim również i inne cechy. Niektórym może przypominać myśliwca o imponujących gabarytach. Jest elegancki, zgrabny, a przede wszystkim szybki. Krótko mówiąc - wygląda niczym maszyna z przyszłości. Z dużych lotnisk europejskich miałby pokonywać trasę do wschodniej Azji w mniej niż trzy godziny. Obecnie podobne podróże trwają co najmniej 15 godzin.

Jego prędkość jest naprawdę imponująca. Według projektantów samolot będzie osiągał 4000 km/h, a pułap lotu wyniesie ok. 30 km nad ziemią. Miłośnicy mocnych wrażeń będą zawiedzeni, ponieważ atmosfera na takiej wysokości jest bardzo rzadka i nie wystąpią turbulencje.

Bez jedzenia i jet lag

Reklama

Z powodu planowanych prędkości należało również zmienić wewnętrzną budowę samolotu. W jego wnętrzu zmieści się tylko 60 podróżnych. Resztę miejsca zajmą zbiorniki paliwa i mocne silniki. W celu redukcji wagi samolotu, nie przewidziano tam miejsca do przygotowania posiłków dla podróżnych. Będą oni musieli zjeść posiłek przed lotem, a trzy godziny bez jedzenia potrafi wytrzymać prawie każdy.

- Musimy mieć jak najlżejsze wyposażenie kabiny, aby lot nie był zbyt drogi. Jeśli ludzie chcieliby posiłku, musielibyśmy go wliczyć w cenę biletu - podkreśla dyrektor EADS Bernard Boime.

Mimo tego jednak cena biletu nie będzie niska. W przeliczeniu wyniesie ok. 15 tys. zł. Według Boima taka inwestycja się opłaci. Japońscy podróżni, którzy lecą np. z Tokio do Paryża, wystartują w południe. W Paryżu będą o 10 rano, załatwią swoje sprawy, a o 22 będą już z powrotem w domu. Nie tylko będzie to dla nich mniej więcej normalny dzień pracy, ale w ogóle nie odczują skutków zespołu nagłej zmiany strefy czasowej, mówi Boime.

Symbol podróży naddźwiękowych

Był 26 września 1973 r. Na swój pierwszy pasażerski lot transatlantycki wyruszył legendarny samolot Concorde. Nie był jedynym ani pierwszym samolotem cywilnym, który pokonał granicę prędkości dźwięku. Mimo to ta brytyjsko--francuska maszyna stała się symbolem podróżowania w prędkościach naddźwiękowych.

Concorde po raz pierwszy od pasa startowego oderwał się 2 marca 1969 r. w Tuluzie we Francji. Drugi egzemplarz, zbudowany w Filton, znalazł się w powietrzu miesiąc później. Prędkość dźwięku pokonał 1 października 1969 r., trzy miesiące później niż radziecki Tupolew. Tu-144 był awaryjny, a na jego reputacji skazę pozostawił przede wszystkim wypadek na paryskim salonie lotniczym w 1973 r.

Samolot Concorde, którego wyprodukowano tylko 20 egzemplarzy, w lipcu 2000 r. doznał poważnego wypadku. Tytanowy pasek leżący na pasie startowym przebił oponę, która eksplodowała i rozerwała zbiornik paliwa. Samolot spadł na ziemię. W katastrofie zginęło 113 osób. Rok po tragedii udoskonalony concorde znowu woził na swym pokładzie pasażerów.

Spadek natężenia ruchu lotniczego po 11 września 2001 r. zadał concordom śmiertelny cios. Ostatni lot concorde odbył 24 października 2003 r. i dziś możemy podziwiać go tylko jako eksponat w muzeum lotnictwa.
Jednak wciąż właśnie samolot Concorde jest rekordzistą w prędkości cywilnego lotu nad Atlantykiem. W 1996 r. pokonał drogę między Londynem a Nowym Jorkiem w 2 godziny 52 minuty i 59 sekund.

21 wiek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje