Reklama

Porwali prezydenta... z grobu

Scena, jak z kryminału: grupa ludzi pod osłoną nocy niszczy nagrobek, przekopuje grób i wykrada z trumny ciało. Niestety, tym razem to nie fikcja, ale prawdziwe zdarzenie. Na Cyprze złodzieje ukradli w ten sposób zwłoki byłego prezydenta.

Kradzież ciała Tassosa Papadopoulosa z grobu odkrył jeden z jego byłych ochroniarzy. Tak, jak każdego ranka, przyszedł on na cmentarz w Deftera niedaleko Nikozji, by zapalić znicz na nagrobku prezydenta.

Reklama

Telewizja przerywa program

Policja otoczyła cmentarz zanim, wstrząśnięta kradzieżą ciała, rodzina Papadopoulosa przyjechała zobaczyć rozkopany grób. Miejsce zbezczeszczenia zwłok, z pryzmą wykopanej ziemi i odstawioną płytą nagrobkową, było doskonale widoczne. Cypryjska telewizja zmieniła ramówkę, by przez cały piątkowy poranek relacjonować na żywo bieg wydarzeń.

Kradzież doskonała?

Ze wstępnych ustaleń policji, kradzież ciała prezydenta Papadopoulosa była "umyślna i doskonale zaplanowana". Kryminalistycy przypuszczają, że co najmniej trzy lub cztery osoby musiały brać w niej udział, gdyż płytę nagrobkową zrobiono z bardzo ciężkiego kamienia. Przestępcy nie zostawili jednak żadnych śladów, które pozwoliłyby ich zidentyfikować.

Po co komu ciało prezydenta?

Nikt nie jest w stanie nawet domyślać się, jaki mógł być powód kradzieży zwłok Tassosa Papadopoulosa. Były prezydent miał za życia kilku politycznych wrogów, ale żadnemu z nich nawet przez myśl nie przeszło, by zbezcześcić jego zwłoki. Zresztą przedstawiciele wszystkich partii politycznych na Cyprze potępili ten czyn. Tym bardziej, że miał on miejsce w przeddzień pierwszej rocznicy śmierci prezydenta. Natomiast głowa, silnej na wyspie, Cerkwi prawosławnej - Arcybiskup Chrystosmos II - nazwał kradzież zwłok Papadopoulosa "aktem wandalizmu przeciw wielkiemu przywódcy".

Prezydent darzony estymą

"Gdziekolwiek jego szczątki teraz są, jego głos jest w dalszym ciągu słyszalny w tych trudnych, dla naszego narodu, czasach" - ogłosili w wydanym oświadczeniu członkowie rodziny byłego prezydenta. Jednocześnie zapewniając, że uroczystości upamiętniające Tassosa Papadopoulosa odbędą się zgodnie z planem.

Radykalny prezydent

Papadopoulos był prezydentem greckiej części Cypru od 2003 do 2008 roku. W pierwszym roku swojej prezydentury skutecznie namawiał obywateli, by odrzucili w referendum plan zjednoczenia wyspy, wprowadzany pod auspicjami ONZ. Choć w tym samym plebiscycie, tureccy Cypryjczycy zgodzili się na połączenie dwóch części, to jednak cały plan zarzucono. W ostatnich wyborach prezydenckich Papadopoulosa pokonał, obecnie urzędujący, Demetris Christofias z partii komunistycznej. Wznowił on, w ogniu krytyki centro-prawicowej partii Papadopoulosa, rozmowy z tureckimi Cypryjczykami o kolejnej próbie zjednoczenia wyspy.

Był za niepodległością

Tassos Papadopoulos był nałogowym palaczem, zmarł na raka płuc w wieku 74 lat. Zanim został wybrany na urząd prezydenta przez 12 lat zajmował stanowiska ministra: spraw wewnętrznych, finansów, zdrowia a także rolnictwa. Pierwszą tekę ministerialną otrzymał w wieku 24 lat, dzięki czemu zapisał się w historii cypryjskiej polityki także jako najmłodszy minister w historii. Od zawsze opowiadał się za niepodległością i niezależnością greckiej części Cypru.

Marcin Wójcik (na podst. AFP)

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje