Reklama

Polska pasja, czyli co krok to grill

Jak Polska długa i szeroka, gdy tylko nastaną cieplejsze dni, z przydomowych ogrodów, działek, terenów rekreacyjnych, a nawet blokowych balkonów niesie się zapach pieczonego mięsa...

Grillują starzy, młodzi, panie i panowie, biedni i bogaci. Grill jest dobry pretekstem do towarzyskiego spotkania, pozwala tanio urządzić ogrodowe przyjęcie. Poza tym potrawy z grilla są smaczne i zdrowe, a na dodatek pozwalają wykazać się kulinarną inwencją. Bez przesady można rzecz, iż wokół grilla wyrósł cały przemysł oraz subkultura.

Reklama

Historia mówi, że...

Chcąc pisać o tak poważnym zjawisku społecznym jak grillowanie, należałoby chyba sięgnąć do historii i sprawdzić, jak to z grillem lub jego pierwowzorami radzili sobie nasi przodkowie. Źródła historyczne jednak milczą na ten temat, ale co bardziej śmiali badacze przeszłości skłaniają się ku opinii, że człowiek musiał zacząć grillować, gdy tylko poznał ogień. Opinia wydaje się słuszna, bo przecież aż się prosiło, żeby jadanego dotychczas na surowo mamuta poddać obróbce termicznej, a ponieważ można się poparzyć, więc najlepiej mamucinę nabić na patyka i trzymać w ogniu, stojąc z dala od niego. Tak musiał pojawić się pierwszy rożen, a przecież od niego droga do grilla już niedaleka.

Archeologia milczy na temat grillowania przed wiekami na ziemiach polskich, jednak wiadomo, że Polak potrafi i niektóre znaleziska, których przeznaczenia naukowcy nie umieli dokładnie określić, aż się proszą, aby przypisać im właśnie funkcję pierwotnego grilla. O czasach późniejszych można się dowiedzieć z literatury, że chłop polski kratę z piwnicy dziedzica wyrwaną ustawiał nad ogniskiem na dwóch pieńkach opartą i "opiekał w ten sposób ptactwo i mięsiwo ze świeżo skłusowanego jelenia".

Za grosz inwencji...

Jak więc wynika z przytoczonych powyżej przykładów Polacy nie gęsi itp., choć niektórzy twierdzą, że moda na grillowanie przyszła do nas z Zachodu, a z USA w szczególności, gdzie ciągle popularne jest tzw. barbecue, czyli ogrodowe party z pieczeniem mięsa. To zjawisko możemy spokojnie nazwać prymitywną odmianą grillowania, Amerykanie bowiem nie mają za grosz inwencji grillowo-kulinarnej Polaków i na ruszcie z reguły pojawia się prymitywna wołowina w postaci hamburgerów. Warto przypomnieć, że wcześniej pojawiał się wół lub świniak w całości, stąd właśnie wzięło się określenie barbecue będące określeniem ogrodowej zabawy z pieczeniem całego zwierzaka.

Tak na dobrą sprawę trudno określić, kiedy w Polsce pojawiła się moda na grillowanie, choć niektórzy twierdzą, że była to połowa lat osiemdziesiątych. Nie znaczy to wcale, że wcześniej nie przygotowywano w ten sposób potraw.

- Grillowało się od zawsze, choć nie używaliśmy tego określenia - mówi Jan Pajączek, mistrz kucharski. - Mówiliśmy o potrawach z rusztu, a to przecież nic innego niż potrawy z grilla. W polskich karczmach i późniejszych restauracjach zawsze wielką popularnością cieszył się pstrąg z rusztu, na różne sposoby przyrządzana wołowina z rusztu, nawet kiełbasa z rusztu.

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje