Reklama

Pitne złoto: Największa tajemnica alchemików

Czy złoto można potraktować jako lekarstwo? /123RF/PICSEL

Wiele wieków temu alchemicy z pełnym przekonaniem twierdzili, jakoby sproszkowane złoto dodane do napoju było w stanie nie tylko przedłużyć młodość człowieka, ale również przywrócić witalność ludziom w nawet bardzo zaawansowanym wieku. Czy to możliwe?

Reklama

O istnieniu ozdób ze złota słyszeli wszyscy, jednak mało kto wie, że w nie tak dalekiej przeszłości ten drogocenny kruszec uważano także za składnik uszlachetniający potrawy i mający właściwości lecznicze. Dla naszych przodków nie było to wyrazem przesadnej ekstrawagancji, lecz czasem ważną życiowo koniecznością. 

I tak na przykład, w świecie starożytnym uważano, że posiłek podany na złotym półmisku z pewnością nie został wcześniej zatruty, ponieważ złoto w kontakcie z toksyną błyskawicznie by ściemniało. Poza tym pradawne traktaty medyczne zawierają informacje, jakoby noszenie na ciele złotych ozdób wyzwalało człowieka z cierpień duchowych, nieśmiałości oraz problemów sercowych. 

Reklama

W przypadku chorego gardła bądź nieprzyjemnego zapachu z ust wiejscy znachorzy zalecali trzymanie w buzi kawałka złota. Z kolei młodym dziewczynom, które chciały przekłuć sobie uszy, sugerowano, aby wykorzystywały w tym celu wyłącznie złotą igłę - ponoć dzięki temu dziurka miała nigdy nie zarosnąć.

Żeby uspokoić rozkapryszone dziecko, należało założyć mu złoty łańcuszek. A ziołowa gdańska wódka (Goldwasser) z płatkami tego metalu? Jej zdrowotne właściwości zachwalali car Rosji Piotr I i król Francji Ludwik XIV, pojawia się też na kartach Pana Tadeusza. A więc? 

Szlachetne zdrowie!

Jak pokazuje praktyka, większość receptur pochodzących z medycyny ludowej przynosi pożądane rezultaty. Co więcej, skuteczność tego rodzaju preparatów znajduje potwierdzenie w najnowszych badaniach naukowych. Złoto i związane z nim zabiegi nie stanowią tu wyjątku.

Uczeni już dawno udowodnili, że w organizmie każdego człowieka znajduje się pewna ilość złota. Mimo niezwykle niskiego stężenia, metal ten jest nadzwyczaj aktywny fizjologicznie. Co za tym idzie, podwyższając lub obniżając jego poziom, można wpływać na procesy zachodzące w ludzkim organizmie. 

Już słynny Paracelsus pisał w swoich rozprawach, że "celem alchemii nie powinno być przekształcanie metali w złoto, lecz sporządzanie lekarstw". Współcześni medycy, podzielając zdanie swego wybitnego kolegi, na szeroką skalę wykorzystują drogocenny kruszec w celach leczniczych i profilaktycznych: za pomocą preparatów zawierających złoto reguluje się między innymi system odpornościowy człowieka. 

Eliksir życia

Jednak najbardziej zaskakującym wynalazkiem związanym z leczeniem za pomocą cennego metalu, opisanym przez starożytnych medyków i potwierdzonym przez współczesnych naukowców, jest tak zwane złoto koloidalne, czyli nadająca się do picia zawiesina drobnych cząsteczek tego kruszcu w wodzie. 

Panującemu w drugiej połowie XV wieku francuskiemu królowi Ludwikowi XI lekarze polecili pić właśnie złoto. Świadczy o tym zachowany do naszych czasów wykaz, wedle którego na leczenie cierpiącego na epilepsję monarchy przeznaczono 96 złotych talarów. 

Podobną praktykę szeroko stosowano w średniowieczu, co potwierdza opublikowana we Francji w 1583 roku praca alchemika oraz nadwornego lekarza Davida de Planis Campy pod tytułem Traktat o prawdziwym, niedoścignionym, wielkim i uniwersalnym lekarstwie starożytności, inaczej o złocie pitnym - niezrównanej skarbnicy niezmiernych bogactw. 

Zresztą nie była to pierwsza książka poświęcona pitnemu złotu. Wspominano o nim także w starożytnych chińskich manuskryptach datowanych na I wiek p.n.e., przy czym Chińczycy nazywali je "eliksirem życia" zapewniającym zdrowie, młodość i siłę. Na przestrzeni stuleci zamożni i sławni ludzie obu płci spożywali pitne złoto w nadziei, że pozostaną wiecznie młodzi. 

Godny uwagi wydaje się przypadek opisany w jednym z numerów angielskiego czasopisma medycznego. W artykule była mowa o wynikach badań szczątków znanej miłośnikom francuskiej klasyki Diany de Poitiers, która zasłynęła jako kochanka króla Francji Henryka II.

We włosach kobiety naukowcy wykryli podwyższony poziom złota. Biorąc pod uwagę, że Diana nigdy nie została królową, a więc nie nosiła złotej korony, wspomniane dane można było objaśnić jedynie intensywnym spożyciem pitnego złota przez faworytę króla. 

Ale przecież ten metal to nie tabliczka czekolady, nie można po prostu rozpuścić go we wrzątku i wypić. Zatem w jaki sposób majętni ludzie z dawnych czasów konsumowali ten, w dosłownym tego słowa znaczeniu, drogocenny napój?

Świat Tajemnic

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje