"Pełzający diabeł". By iść - zabija. Ale tylko samego siebie...

Pełzający diabeł - jeden z najrzadszych gatunków kaktusa na świecie /Wikimedia Commons /materiały prasowe

Ten gatunek kaktusa nazywają "pełzającym diabłem". Posiada on bowiem ciekawą właściwość - aby rozprzestrzeniać się i zdobywać nowy teren... unicestwia fragmenty swoich łodyg.

Reklama

Jego łacińska nazwa to Stenocereus eruca. Występuje właściwie tylko w okolicach środkowego wybrzeża Pacyfiku i Półwyspu Kalifornijskiego. Jednak pomimo faktu, że jest rośliną rzadko spotykaną, zdążył zdobyć całkiem sporą popularność, ze względu na nietypową charakterystykę.

"Pełzający diabeł" jest kaktusem rosnącym w pozycji leżącej. Może posiadać płaty rozgałęziających się łodyg osiągających do kilku metrów. Jego kwiaty są białe, żółte lub różowe, a kolce gęste i niezwykle ostre.

Na czym polega zatem fenomen rośliny? Ano na tym, że potrafi się klonować, a przy tym jednocześnie unicestwiać starsze fragmenty pędów, które odpadają i gniją. Wszystko ze względu na trudne warunki, w których rośnie i niedobór zapylających jego kwiaty owadów.

W umiarkowanym wilgotnym środowisku morskim, pełzający diabeł rośnie około 60 centymetrów rocznie. Jednak w suchym środowisku przyrost łodyg wynosi 60 centymetrów na dekadę.

Jedna z najbardziej fascynujących roślin na Ziemi jest obecnie zagrożona wyginięciem. Nie tylko z powodu małego obszaru występowania i powolnego tempa rozrostu, ale przede wszystkim ze względu na czarny rynek, gdzie sadzonki potrafią kosztować nawet do 5 tysięcy dolarów!

O kaktusa nie dbają także rolnicy, którzy traktują go jako zagrożenie dla bydła hodowlanego. Nisko rosnące pędy tworzą gęstą sieć naturalnych barier, będących naturalnym wrogiem zwierząt. Często zdarza się tak, że duże połacie kaktusów są palone lub wycinane w przysłowiowy pień. Również z powodu przygotowywania miejsca pod uprawy.

Specjaliści w zakresie botaniki apelują, by chronić ten niezwykle rzadki gatunek. Pozostawiony w spokoju "pełzający diabeł" może żyć nawet sto lat, a jego fascynujący proces wędrówki i rozmnażania mogą śledzić przyszłe pokolenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje